ten psiaczek to wielki strach...nie wiem co przeżył, ale jest tak potulny i uległy, że nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby miał warknąć, lub nawet kłapnąć pysiem...szorowałam go dziś 2 godziny w wannie pełnej ciepłej wody, drapałam, czochrałam wszędzie, nie drgnął, stał jakby był sztuczny, dzieciska moje odganiałam od niego, bo są hałaśliwe, a czuję,że on potrzebuje spokoju i poczucia bezpieczeństwa. teraz już u nas zimno, a po kąpieli nie zdążył wyschnąć, noc spędzi w pokoju mojej mamy, wewnątrz domu, najwyżej będą sobie z Astonkiem szczekać i wyć przez drzwi...a może w cieple i na dywaniku, przy człowieku będzie spokojniejszy?...zobaczymy...jego strach trzeba obłaskawić, dopiero wtedy pokarze swój prawdziwy charakter, ale to collie, więc nie należy spodziewać się reakcji typowych dla rotka, czy bulka...(z całym, pełnym sympatii szacuneczkiem dla tych ras;))sprubuję wysłać privy do wymienonych tu osób, 3-majcie kciuki za dobry domek dla Filcucha...ech...mają te colaki COŚ w oczach:loveu: