O tak, cudownie czyta się takie wiadomości. Przyznam szczerze, że "mieszkając" na mym osiedlu Misia owszem dawała wyraz swojej niechęci zarówno do ludzi i zwierząt, zwykle większych psinek, ale zazwyczaj były to osobniki wrogo do niej nastawione, w obecności których czuła się zagrożona, choć zdarzały się też przypadki nieumotywowanej złości Misi np. wobec dziecka. Z pewnością nie nazwałabym tego jednak agresją wobec wszystkiego, co się rusza :D Pamiętam ją w początkach bytności na naszym osiedlu, nie było mowy o żadnym szczekaniu. Mała nie dała się zbliżyć do siebie, dobre kilka dni zajęło mi, nim ją pogłaskałam. A z czasem wraz z pogłębianiem naszej przyjaźni, zaczęły się obszczekiwania. Misiunia stwierdziła zapewne, że musi bronić terytorium, które uznała za swoje, no i ludzi, których obdarzyła zaufaniem. Dumam więc dalej, może Misieńka w obliczu tak wielkiego i niewyobrażalnego jeszcze niedawno szczęścia, obawia się jego utraty i chce bronić go ponad wszystko we wszystkim co żywe upatrując zagrożenia :cool3: Dajmy Małej troszkę czasu, może sama zrozumie. Och, ja sama wciąż nie znajduję słów, którymi mogłabym wyrazić szczęście jakie sprawia mi świadomość, że Misia ma swój domek, kochający i bezpieczny. Kochana Misieńka :loveu: Uściski dla Ciebie i TWOJEJ RODZINKI