Jump to content
Dogomania

gwen_corin

Members
  • Posts

    22
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gwen_corin

  1. o pewnych rzeczach się nie trąbi. ilu z nas słyszało o agresywnych rudych spanielach? znajoma jakiś czas temu pracowała w pewnej lecznicy w wakacje. brała udział przy usypianiu kilkunastu psów w ciągu 2 m-cy. połowa to były domowe Onki i ONkowate zdziczałe stróże działek , druga połowa to były spaniele, rude, samce - rzucające się na właściceli. wszystko działo się po cichu, bez udziału mediów, po prostu ludzie przywozili do lecznicy swoje psy , z którymi nie dawali sobie rady, które się na nich rzucały , tórych się bali. z jednej strony makabra, brać się za coś, co nas przerasta, z drugiej strony brawo, przyznać się do tego, w pore zadziałać , przed tragedią. szkoda tylko winnych-niewinnych psów
  2. Babybull, czekaj, dzielisz psy na typy czy zastosowania? tu bym była ostrożna molosy to molosy. molosem jest i cane corso i buldożek francuski i berneńczyk. ten ostatni, choć nieufny do przypadkowych ludzi, jest psem pasterskim z przeznaczenia. człowieka nie dziabnie, uchyli się, zwieje jak już cane corso są obronne. sa jeszcze stróżujące, jak CTR - czarny terier rosyjski, kaukaz..róznica między obronnym a stróżującym polega na marginesie toleranacji. stróżujący nie wpuści nikogo na teren "posesji", bo mu to nie pasuje, przekracza sie jego granice, obronny - dopuści - do poufałości z właścicielem, ale na spokojnie, pod pewnymi warunkami. bojowce (czyli zakładamy że wszystkie ttb) mogą mieć wszystko w nosie, aż im się objawi psi przeciwnik, bo z załozenia do ludzi mają dysnts i - jeśli mówimy o normalnych przedstwicielach, nie żywią do człowieka agresji
  3. co do sytuacji psów z Grudziądza - najbardziej humanitarnym rozwiązaniem , bez narażania kogokolwiek , i przedłużania ich niepewnego losu jest łagodna eutanazja osobników dorosłych i szukanie wśród miłośników rasy i typu - domów dla szczeniaków. ale szczerze ? mimo że marzy mi się drugi pies, to nie wziełabym stamtąd szczeniaka, mieszkam w mieszkaniu w dużym mieście, mam juz sukę cc , i nie stac mnie czasowo na pracę z drugim psem, po przejściach, który być może zdradza cechy cc, może ddb, może ich obojga, bądź stanowi surprise. byłoby super, gdyby ktoś się znalazł chętny, ale - jak zweryfikować filantropa, miłośnika rasy, który NAPRAWDE chce pomóc, bo się poczuwa i ma możliwości, od osoby zapalonej, by mieć zarąbistego "obrońcę",co chapnie człowieka, bo taki z niego chojrak?? w schroniskach jest różnie, najczęsciej nieciekawie. facet szukał w poznaniu swego bordoga, który mu zwiał czymś tak społoszony i mimo,że dzwonił do schronu i się dopytywał o swego rasowego psa Z TATUAŻEM, to obczaiła go w odległym boksie dopiero podstawiona osoba. nie chcę wiedzieć, czy było to celowe wprowadzenie w błąd prowadzących schronisko, czy po prostu po opisie nikt z pracowników nie mógł wywnioskować, że przetrzymywany jest u nich ddb. w schroniskach jest różnie, o tym poznańskim już nasłuchałam się różności i inne nie za wiele moga się różnić. raczej nie muszą
  4. Charly powiem ci tak: tak samo jak sa psy agresory - sa psy ofiary. z wrodzonym i wyuczonym syndromem ofiary. nie wiem, jakiego masz psa. ale czytam, ze często dostaje łomot.szczerze? nie widziałam jeszcze, by beagle rzucał się na jakiegoś psa... nie chce pić do Ciebie personalnie ale zastanów sie nad tym: ja mam sukę cane corso. ma 3 lata. poza jakimiś kilkoma pyskówami nie zdarzyła się nigdy wieksza zadyma. Jest pilnowana, wiadomo co wolno i kiedy a kiedy się uważa. (znienawidzonym przez nią typem psa jest czarny kudłaty pies, najlepiej suka - jakaś wrodzona awersja i koniec, a ja nauczyłam sie mieć oczy na około głowy ) jest ostra, po zmroku czujna, ale zawsze kontrolowalna i pilnowana. do odwołania. mniejsze psy olewa. z omijaniem rzucających się zza płota pilnowaczy posiadłości dochodzimy do perfekcji w sensie pełnego zwisu na nie. aż do niedawna, gdy nad jeziorem, po kąpielach, spacerach, bieganiu - cały czas na smyczy, spory tłok i dużo innych psów - wszystko było cacy na koniec dnia Corin bawiła się z dwiema dziewczynkami znajomego, na smyczy podskakiwała za podrzucaną piłeczką, smycz trzymał mój TZ, dziewczynki piszczały z radochy, Corin skakała i było sielsko, aż raptem z pobliskiej alejki z wyciąganej flexi wyskoczył w stronę Corin, piłeczki i dziewczynek basset - zobaczył imprezke i chciał sie dołączyć. Corin w momencie startującego psa w ich ( jej i dziewczynek) stronę ruszyła do kontr(ataku) - mimo uwięzi, rozerwała obrożę (rogza,dla ras olbrzymich) i dorwała psa. Co tu dużo pisać wyglądało to makabrycznie, dorwała , wywaliła i sponiewierała. wyglądało jakby mu wypruwała flaki, pies się darł w niebogłosy. Została odciągnięta, należycie opier....lona i ustawiona. po ochłonięciu, i sprawdzeniu basseta, okzałao sie że pies nie ma zadrapania. kobieta siedziała na ziemi i tuliła go, lamentując w niebogłosy, że to trzeci wpierdal jaki dostał w tym miesiącu... usiłowaliśmy jej wytłumaczyć, by tym pocieszaniem, nie pogłębiała traumy u psa (wyuczanie syndromu ofiary) e to mu nie pomaga, i że pomimo, że ją strasznie przepraszamy - niech sie zastanowi - do dzieci i zabawki z innym psem - wyskakuje jej pies - więc od psa - z owego stada - jakiej spodziewa sie reakcji???.... corin OBRONIŁA swoje stado. niezbyt potrzebnie, basset by nic nikomu nie zrobił. ale właścicielka pozwoliła , bez zapytania, dołączyć się psu w sposób niekontrolowany. a ten jej pies - jak sie okazało - kolejny raz dostał wciry. Czyja to wina??? Moja suka, gdyby była agresorem 100% wyprułaby z nieszcześnika flaki bez mniejszego wysiłku, obroża dla ras olbrzymich została wymieniona na innego typu. sytuacja pojawiała się raz i nie mam checi na więcej. ale czy ja bym pozwoliła jej dołączać do grupy : pies+dzieci+zabawa?? bez zapytania chociażby?? Charly - zastanów się na ile jest możliwe ze wszystkie napotkane przez ciebie psy to sfixowane agresory a na ile i gdzieś przypadkiem został wdrukowany w twojego psa syndrom ofiary, pominięty etap socjalizacji, bez wyuczonych zasad ostrożności?...
  5. [quote name='Charly']gwen napisz dlaczego myslisz, ze pies broni- jako pies obronca. Nie napisalam ze jest dominantem ludzkiego stada. czytaj dokladnie. I dobrze. odstaw awanturnika- slowo byc moze niefortunnie dobrane. Dalej twierdze, ze jest to pies, ktory lubi tego rodzaju konfrontacje. jeżeli pies broni - jest obrońcą - wnioskuję to na podstawie bardzo prostego związku etymologicznego między tymi dwoma słowami. konfrontacja, obrona a atak - dla Ciebie jest to samo, bo być może czujesz respekt przed tego typu rasami psów , a może się po prostu ich boisz? jest to to samo? dla mnie nie. fakt, nie napisałaś, ze duży pies jest dominantem, napisałaś: "Jesli duzy pies uwaza nas za przewodnika (mam nadzieje ze tak jest) to dlaczego mialby nas bronic?" więc albo ja jestem przewodnikiem i pies chowa mi się za nogami, albo broni mnie , bo nie uważa mnie za przewodnika. Czytam dokładnie. i dlatego uważam, ze jeśli pies broni w sytuacji niebezpiecznej -to jest obrońcą, jeśli nie ma zagrożenia - a pies wchodzi na wysokie obroty to jest dominantem po agresora włącznie. a przy tym może cały czas uznawać moje przewodnictwo
  6. [quote name='Rinuś']Nie bo są wiecznie głodne...bo ja znam Labradory, które tylko za pogłaskanie czy zabawę pokazują jak to nazwałaś sztuczki... Akurat Labradory to pies do towarzystwa..jest on idealnym psem np do dogoterapii bo jak mało która rasa potrzebuje on kontaktu z człowiekiem...Dlatego tak świetnie sprawdzają się w dogoterapii... I na TO nie potrzeba dwóch lat...mojej znajomej Labradorka w wieku 1,5 roku zaczęła już pracować z niepełnosprawnymi dziećmi... Vectra źle szkolisz psy :diabloti: "sztuczkami" na wyrost nazwałam np przynoszenie z zamknietej szafki miski, ale nie małej, tylko dużej. podawanie pilota, lub - nie, - telefonu komórkowego. wciskanie odpowiednich przycisków, pomóc przy zakładaniu butów. dogoterapia to co innego niż praca z niewidomymi, czy niepełnosprawnymi, którym psy mają na co dzień ułatwiać życie. dogoterapeutami mogą być i husky i malamuty i labradory itd.... ale spróbuj od haszczaka wyegzekwować podanie grzebienia ,czy odłożenie innego przedmiotu na miejsce....
  7. [quote name='Charly']cytat gwen jesli chodzi o uwarunkowania genetyczne - zauważyłam na przykładzie swioch własnych doświadczeń i wśród znajomych - że najczęściej jest tak, iż mieszańce, przygarniete, zabrane ze schronu, wiejskie, miejskie bidule - one rzadko keidy wybrzydzają z jedzeniem, silnie zakodowane mają parcie na żarcie, bo to nigdy nie wiadomo.. tu sie nie zgodzę:) rasowy z rodowodem dalmat, którego mamy od 10 tyg. zycia zje wszystko. na prawde wszystko. Natomiast pies z obozu w Krzyczkach, który ważyl 50% swojej wagi je tylko bardzo wyszukane potrawy. Z kotami w mojej rodzinie jest dokladnie to samo. Te z dworu wybrzydzaja, jecza, strajkują. Rasowce wpierniczaja wszystko... Jesli chodzi o psy, mam wrazenie ze to zalezy od wzrostu. Male wybrzydzaja, duze nie. Ale tą teze tez mozna obalic. cytat gwen a psy pracujące z niepełnosprawnymi? czy czynią to z dobroci serca? współczucia? bo mają w genach miłość do ludzkiego większego bliźniego? łakome labradory biegają i pokazują sztuczki, usługują, bo są wiecznie głodne, jedzenie dostają za poprawnie wykonane komendy, po szkoleniu trwającym minimum dwa lata. nic samo nie przychodzi. te psy z miłościa w genach to taka sama legenda jak romantyczny mit o psie obroncy:evil_lol:. Jest duzy i silny i mnie broni, bo mnie kocha. Jesli duzy pies uwaza nas za przewodnika (mam nadzieje ze tak jest) to dlaczego mialby nas bronic? to nasze zadanie...raczej;). Wiec jesli juz rzeczywiscie obroni- to tylko, bo konfrontacja, agresywna konfrontacja to cos co jednak lubi...Pies obronca to taki awanturnik poniekad. Jesli pies w ogole jest w stanie obronic... ps. sorry cos mi sie pokręcilo z tymi cytatami...;) w pierwszym przypadku - pisałam, że taki podział zauważyłam, że jest tak w większości psów, które ja poznałam . rasowce wybrzydzają, psy po przejściach nie grymaszą- taki ogólnik, pewna moja obserwacja, żadnen konkretny podział. dalej z kolei nie zgodzę się , że małe grymaszą a duże wciągają, - znów - z moich obserwacji - jest na odwrót, ale tu wyjątków też sporo.... nie ma jednej boskiej teorii, za dobrze by było co do drugiej kwestii - pies obrońca to nie jest pies, ktory zdominował domowników i jest panem stada i tylko dlatego go broni. żaden awanturnik. coś się rzeczywiście mogło pokręcić...
  8. dalej szukam jakichś info nt Grudziądza, nieszczęsnego wypadku i losu psów. w prasie cisza, nic nowego w necie się nie pojawia poza np taką perłą: " Grudziądz: 11 psów zagryzło 57-letnią kobietę Autor: awitold 26.08.08, 00:29 Dodaj do ulubionych Skasujcie Odpowiedz Dog de bordeaux nigogo nie zagryzie, cane corso - wręcz przeciwnie, agresywna, niebezpieczna rasa..." http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=71&w=83831304&a=83831304
  9. [quote name='Rinuś']Właśnie tylko problem w tym ,że polska społeczność nie przyzna Ci się ,że nie potrafi psa wychować...dla nich to pies jest albo mądry bo podaje łapę albo głupi bo nie umie siad...przecież nikt go tego nie nauczył to jak ma umieć? :shake: no właśnie. jeśli chodzi o mojego psa, to zachodzi pewna rozbieżność - niby jest wychowany, ale nie umie podawać łapy. uwielbiam to puste spojrzenie kogoś znajomego, kiedy mówi do Corin: -podaj łapę! a ona patrzy jak na kretyna - czego on chce?..... - to ona nie jest wychowana chyba za bardzo , co? ja mówię jak to ? potrafi siad, waruj i kilka innych rzeczy, łapy jej nie uczyłam, bo nie.co za problem?... o czym świadczy podawanie łapy lub nie? oprócz wyuczenia pewnego typu reakcji - świadczy o inteligencji?.. laicy lubią odczytywać sobie rzeczy jak chcą wciąż w kółko rozbija sie o niewiedzę , podstawowy brak znajomści psiej psychiki. kurde- jeśli np Marmasza wymaga od psów , by po x-tysiący lat życia z człowiekiem kazdy nowo narodzony szczeniol umiał sie odnaleźć w ludzkim stadzie - to czemu nie wymagamy, by ludzie kumali o co chodzi z psami?!? w końcu stanowimy niby nainteligentniejszy gatunek na planecie?!? i z psami mamy do czynienia od zarania dziejów a potem ktoś próbuje głaskać mi psa i śmieje się, że się boi, bo się odsuwa. i na moje tłumaczenie , że jest coś takiego jak niechęć do spoufalnia się i nie każdy pies lubi pieszczoty obcych , robi głupi ryj po prostu i mówi, : -acha, to agresywny jest?...
  10. [quote name='Marmasza']A dlaczego nie? Skoro psy żyją pośród ludzi od 30 czy 40 tysięcy lat, to chyba podstawową cechą dziedziczą jest dostosowanie do współżycia z ludźmi. Cechy genetycznie dziedziczone są działaniem tzw. doboru naturalnego (dostosowanie do typowych warunków życia) - w przypadku psów "typowymi warunkami życia" jest człowiek. Pies w odróżnieniu od cyrkowego tygrysa czy lwa nie jest zwierzęciem oswojonym (oswojenie nie jest przekazywane genetycznie) tylko udomowionym a to oznacza, że współżycie z człowiekiem jest uwarunkowane genetycznie (przynajmniej z tym, z którym ma kontakt w pierwszych dniach życia). 5 tysięcy lat temu, czy 10, czy nawet tysiąc lat temu - owszem, pies żył z człowiekiem , ale obok. Nie istniało cos takiego jak wychowywanie psów, trzymanie w dużych skupiskach ludzkich i prowadzanie na plecionych rzemieniach. Psy bardzo długo - żyły obok ludzi, odpędzając drapieżniki, żywiąc się resztkami ludzkich posiłków, po prostu było im łatwiej trzymać sie ludzkiego stada w jako takiej symbiozie. W trakcie ewolucji, w ciągu ostatnich może 100 lat człowiek tak dalece zaingerował w psie typy, że powstały rasy , które bez człowieka sobie absolutnie nie poradzą ( za drobne, łyse, za krępe.....) Dalece posunięte zmiany w genotypie i psiej psychice spowodowały, że pies jest predysponowany do życia w stadzie ludzkim, ale nie ma tego ot tak w genach - czy jak suka , która uciekła od ludzi, w głębi lasu powije szczeniaki, odchowa je - to myślisz, że taki szczeniak jak cie zobaczy to podbiegnie ucieszony: "o! człowiek! podam mu łapę!" ?? Każdego psa trzeba wychować, zsocjalizować, one się z tym nie rodzą.... większość - poradzi sobie bez czlowieka jeśli chodzi o uwarunkowania genetyczne - zauważyłam na przykładzie swioch własnych doświadczeń i wśród znajomych - że najczęściej jest tak, iż mieszańce, przygarniete, zabrane ze schronu, wiejskie, miejskie bidule - one rzadko keidy wybrzydzają z jedzeniem, silnie zakodowane mają parcie na żarcie, bo to nigdy nie wiadomo.. w przeciwieństwie do większości psów wychuchanych, hodowlanych, które od pokoleń nie stanęły przed widmem głodu, czy zdobywania pożywienia na własną łapę - to takie niuńki potrafią ostro wybrzydzać, czesto gęsto są grymaśnymi niejadkami, nie nażerają się tak, by wymiotować z przejedzenia, w przeciwieństwie do różnej maści znajd... to sa sprawy instynktowne , decydujące o być lub nie być a być lub nie być z człowiekiem - to już drugorzędna sprawa. i w człowieczej gestii pozostaje "przekonać" psa, że taka współpraca jest jak najbardziej opłacalna. a psy pracujące z niepełnosprawnymi? czy czynią to z dobroci serca? współczucia? bo mają w genach miłość do ludzkiego większego bliźniego? łakome labradory biegają i pokazują sztuczki, usługują, bo są wiecznie głodne, jedzenie dostają za poprawnie wykonane komendy, po szkoleniu trwającym minimum dwa lata. nic samo nie przychodzi.
  11. Gdybyś była w stanie wywiedzieć się czegoś - myślę ze dla całego tego wątku byłoby to bardzo dobre - rzucenie dodatkowych faktów. Jak już się stało takie nieszczęście - to przynajmniej śmierć tej kobiety nie powinna przejść cichaczem, tylko temat powinien być tak długo wałkowany przez media, prześwietlany i dyskutowany, aż w końcu władza ustawodawcza podejmie jakieś kroki - w celu lepszej kontroli psiej populacji, zabezpieczeń posesji, zwiększenia kar i mandatów, czy - marzenia ściętej głowy- obowiązkowych szkoleń dla potencjalnych posiadaczy psów (choćby tych z listy) Marzy mi się taka ogólna dyskusja, władz samorządowych z kynologami i hodowcami i podjecie jakichś regulacji i obostrzeń w prawie. Pokrzyczenie teraz, pozałamywanie rąk nic nie da, za chwilę pogryzione będzie gdzieś jakieś dziecko - i cała szopka od nowa.
  12. odnośnie - rasowców raz jeszcze - ja ogólnie szanuję pracę - i swoją i cudzą. i jeśli ktoś pracuje ze swoimi psami, jeździ na wystawy, na krycia nieraz na drugi koniec kraju, czy za granicę, często dla własnej tylko przyjemności szkoli swoje psy (bo ogólnie to w hodowli przecież nie wymagane) - to ja mu za ten trud chętnie zapłacę. a propos nowobogackich i innych trefnych kandydatów na właścicieli potencjalnie niebezpiecznych psów - tak, mam psa rasy obronnej, potencjalnie niebezpiecznego, mieszkam na nieciekawej dzielnicy - i owszem - odpowiada mi to, że wyjście po zmroku z Corin u boku niweluje przypadkowe zaczepki pijaczków i znudzonych młodocianych sportsmenów - z drugiej strony - spotkałam się z pewnym zainteresowaniem "a co to za rasa? a ostry? a jakie ma szanse z pittem?" itp bzdury... są chętni na ostre psy, chcą mieć takie na smyczach i spacerować i królować. a póki są - będą przypadkowe rozmnażalnie i pogryzienia... a jest ogromna różnica - przynajmniej dla mnie - mieć psa z którym będę czuć się bezpiecznie, a mieć psa, z którym będą się mnie BAĆ, "bo ich wszystkich poroznosi!!!" zanim wybrałam cc - poznałam kilka psów tej rasy , spotkałam kilka w typie tej rasy, rozmawiałam z właścicielami i hodowcami, czytałam, co mi wpadło w ręce; mam znajomych psiarzy i nie psiarzy, wszyscy równo są przez mnie molestowani róznymi opowieściami i "mądrościami" - taka mała oddolna krucjata uświadamiająca - mnie samą to często uświadamia jak koszmarnie absolutnie masakrycznie ludzie nie mają pojęcia o najstarszym zwierzęcym towarzyszu człowieka. żadnego. "kowalskich" jest naprawdę dużo, nie tylko nowobogackich
  13. Toyota - skoro jesteś z Grudziądza - jest szansa, że jako na miejscu - jesteś w stanie dowiedzieć się czegoś więcej? ktoś z Twoich znajomych coś słyszał/widział? obiła Ci się o uszy ta hodowla? czy pseudohodowla? znasz może więcej faktów - będąc niejako najbliżej źródła?
  14. ja bym chciała, żeby sprawa była wyjaśniana na bieżąco, by dalsze fakty były komentowane na ogólnopolskich portalach, a dziennikarze pokwapili się o konsekwencję i - dopisali dalszy ciąg tej historii - na razie nic nowego się nie pojawia. A wyjaśnienia przyczyn wypadku należą sie zarówno właścicielom obu wymienionych ras jak i hodowcom - wyobraźcie sobie, ktoś hoduje psy, spokojnie, przepisowo, a tu sąsiedzi mu sfixują po tego typu newsach i zatrują życie, ze za płotem trzyma się stado morderców.... odzewy na tego typu wypadki są nagłe, ostre i pozbawione jakichkolwiek konsekwencji. kończy się nagonką na przypadkowych właścicieli, bogu ducha winne psy tracą domy a przepisy - jak nie ulegają zmianom, tak pozostają martwe i w gruncie rzeczy bezsensowne. mało tego - dyskryminują co niektórych - niewidomi i niepełnosprawni, z psami przewodnikami, selekcjonowanymi super-starannie i szkolonymi 2-3 lata - są na ulicach, w sklepach i budynkach użyteczności publicznej traktowani tak samo jak przypadkowy dresiarz z psem ttb - bo polskie przepisy nie rozróżniają psów pracujących od innych, tak samo jak przedstawiciele prawa nie rozróżniają ras i typów psów - potencjalnie niebezpiecznych, z listy, od innych, przypadkowych.
  15. Zerduszko, ten wątek nie zakłada rozstrzygnięcia wartości stworzenia rodowodowego a bezpapierowego. to stały zapalnik wielu forów. nie twierdzę, że psy bez papierów są be, a te z hodowli to same się hodują i wychowują na anioły temat różnicy z papierami czy bez to temat rzeka. znam różne psy, różne opcje, większość z tego, na co pies wyrośnie zależy od właściciela. ale jest jedna niepodważalna kwestia: pies rasowy to tylko taki, który ma udokumentowane pochodzenie rasy, ma tatuaż, papiery, jego protoplastów można prześledzić w wystawowych katalogach. każdy inny - to pies w typie danej rasy, duża niewiadoma. nie chcę wartościować, gloryfikować rasowców, potępiać mixy, bo nei da się jednoznacznie takiego podziału przeprowadzić... ale decydując się na psa - zwłaszcza rasy obronnej, do tego skłonnej do dysplazji - wybrałabym tylko psa ze sprawdzonej hodowli, papierowego. zrobiłam już tak raz i nie uważam, bym przepłaciła.
  16. [quote name='*Daria*']gwen_corin, z tego co mi wiadomo, to cane corso są psami obronnymi, więc w ich przypadku próg tolerancji na agresje u sędziego może być zawyżony. zgadza się, jest zawyżony, bywa że psy wystawiają się na siebie, bulgoczą, ale są oceniane dalej. moim osobistym jednak kryterium jest - jeśli właściciel nie stoi w obliczu zagrożenia, to pies nie ma prawa atakować. z tym na wystawach jest różnie, psy są skonfundowane i różnie mogą oceniać różne sytuacje, wówczas kryterium pozostaje kwestia podporządkowania się właścicielowi i opanowania się psa.
  17. no to nie wiem zupełnie jakie wystawy zwiedzasz i ringi jakich ras obserwujesz. ja widziałam bezpośredni kontakt sędziującej osoby z tosą, shar-peiem, cc, onkiem, dc, bokserem, husky'm, z bullem i z astem - jak najbardziej. Nie jestem wystawowym wygą i wyjadaczem, jak się trafi okazja to jadę, zwiedzam, widziałam wystawy w poznaniu , sopocie, głogowie, lesznie, byłam na międzynarodówkach, krajówkach, i słynnej poznańskiej światówce wszędzie sędziowie pchają sie rękoma, nawet do fil, o co była spora bulwersacja kiedyś, bo wedle hodowców nawet we wzorcu FCI jest zapis o niedotykaniu tej rasy (sama tego osobiście nie sprawdzałam- nie zagłębiałam się we wzorzec, ani nie miziałam się z filą znajomego, wystarczyło mi zdystansowane obniuchanie)
  18. Daria, owszem, wystawa to przeżycie dla psa, ale nie przeceniałabym jej znaczenia i wartości selekcjonerskich. na własne oczy widziałam nerwowego cc na międzynarodówce w Sopocie, który warczał na sędziego, i miał za to obniżoną lokatę z .... pierwszej - drugiej (sic!) są np - file brasileiro, których nie dotyka się ani na wystawach ani poza nimi - żadna obca osoba, żaden sędzia nie może dotknąć takiego psa, czy w jego obecności zbliżyć się zbytnio do właściciela... jeżeli ktoś kocha tę rasę..cóż, nie mnie tu osądzać, każdy typ psa ma swoje przeznaczenie. z drugiej strony miłośnicy fil są takimi zapaleńcami i miłośnikami rasy i jest ich stosunkowo tak niewielu, że sami siebie i potencjalnych nabywców sumiennie weryfikują. ale to OT. choć z drugiej strony a propos krzyżówek - spotkałam sę kiedyś z opisem przypadku mixa fili z labem. o ile fila jest psem absolutnie ostrym dla postronnych ludzi, nieufnym i konieczna jest izolacja fili w przypadku - np gości, lecz dla domowników - anioł absolutny, o ile labradory - wiadomo jakie są, dogoteriapie itd - tak mix tych dwóch ras okazał się totalną katastrofą, pies nie do opanowania , nie do przewidzenia, agresywny i konfliktowy w stos. do każdego - konieczne było uśpienie go... co do sprawy z Grudziądza- obraz jaki mi się klaruje - to była to po prost jedna z tysięcy pseudohodowli, prowadzona przez beztroskich laików, chcących sobie dorobić; -dom, ogród, kilka burków na koncie - wszelkie warunki spełnione - to czemu nie wziąć się za "hodowlę na poważnie" ??.. (to oczywiście ironia - wyjaśnienie dla co niektórych) psy zmixowane, różne, nieselekcjonowane, wałęsające się po podwórzu, matka/i z młodymi z resztą stada... - samo się prosi o nieszczęście -do tego jakaś imprezka, goście, a gospodarze wcięci i zajęci , więc psy może były długo pozostawione same sobie, głodne i poddenerwowane. wystarczyła bzdura jakaś, złe spojrzenie o kawałek żarcia, pierwszenswo do miski, nie poszanowanie przez właścicielkę wewnętrzej hierarchii stada - i wybuchł konflikt nie wiadomo- czy psy same nie zaczęły się ciąć, nie ma na ten temat info - a kobieta (na kacu?z zaburzoną oceną sytuacji?..) chciała je porozdzielać, co w przypadku stada- jest nierealną mrzonką, nawet nie brawurą. Wkroczenie w kotłującą się grupę psów - równa się przypadkowe pogryzienia automatycznie, mimo, że psy nie muszą mieć intencji pokąsania właściciela - to w szale przestają prawidłowo reagować i rozróżniać co jest przeciwnikiem psim, a co ręką właściciela. ale to, że ugryzienia były na szyji... znów dziwne próbuję to jakoś poskładać. ciężko. może dojdą kolejne fakty?
  19. oprócz sensacyjnego newsa w GW - ktoś w końcu poczuł się i rzucił co nieco więcej światła (więcej niewiadomych) na sprawę grudziadzanki: Grudziądz: Psy winne śmierci właścicielki Znane są już wyniki sekcji zwłok mieszkanki Grudziądza, ktorą znaleziono dwa dni temu na terenie jej posesji. Ofiara, w wyniku pogryzienia przez psy, zmarła z wykrwawienia. Jak się okazuje, mogła być pod wpływem alkoholu. Policja sprawdza, czy jej hodowla psów była legalna. Sekcja zwłok Lidii S. potwierdziła wcześniejsze przypuszczenia. 57 letnia kobieta zginęła na podwórku z wykrwawienia, w wyniku ran zadanych przez jej własne psy. Miała rozszarpaną szyję i bark. Badanie wykaże, czy była pod wpływem alkoholu. Zanim doszło do tragedii, w jej domu odbyło się zakrapiane spotkanie towarzyskie. Psy należące do mieszkanki Grudziądza aktualnie przebywają na obserwacji w schronisku. Decyzję o ich dalszym losie podejmie prokuratura. Wśród zwierząt są przedstawiciele różnych ras oraz mieszańce. Zdaniem kynologów, tego typu hodowle są szczególnie niebezpieczne, ze względu na różne cechy poszczególnych ras i nieprzewidywalne konsekwencje ich krzyżówek. Dotychczas bydgoski Związek Kynologów zarejestrował trzysta hodowli psów rasowych, które przeszły testy psychologiczne, są szkolone i, dzięki temu, można je uznać za bezpieczne. Niestety zdecydowanie więcej jest hodowli niezarejestrowanych, prowadzonych przez osoby bez przygotowania. Krystyna Wieczorek http://ww6.tvp.pl/389,20080823777151.strona
  20. Zofio - rasowe psy , mimo, że bez testów - to jednak z wyrobioną hodowlanką - sa o tyle "lepsze" od "porodowodowych" i w typie , że te wystawy chociaż przejść musiały, stać w ringu z masą innych psów, dać się obmacać sędziemu, zajrzeć w paszczę... to bardzo niewiele, zdaję sobie sprawę, ale zawsze jakieś minimalne kryterium, którego niezrównoważony, agresywny osobnik raczej nie przejdzie
  21. oczywiście, że nie ma wymaganych testów. szanujący się hodowca polega na własnej intuicji i poczuciu przywoitości w doborze suk i repów. Smrodek za hodowcami krzyżującymi psy agresywne czy dysplastyczne prędzej czy później - rozchodzi się, choć zasadniczo - dość późno. tyle , że reputacja raz tak zszargana jest nie do odratowania praktycznie. cały czas zastanawiają mnie inne elementy tego dziwnego zdarzenia- jak sfora psów - w jakikolwiek sposób sprowokowana może atakować BEZSZELESTNIE? to nie ninja tylko molosy, buczące, ryczące i szczekające jeszcze sporo przed atakiem - w normalnym przypadku pies w zaistniałej sytuacji daje sporo znaków , zanim zaatakuje. tu - albo kobieta zbagatelizowała sygnały, albo pokrzyżowała sobie osobniki niezrównoważone, atakujące bez zapowiedzi - co w przypadku pseudohodowli nie jest niespodzianką. sama mam cc, papierowego, socjalizowanego, którą to 3-letnią sucz prowadzę przy zachowaniu wszelkiej poprawności politycznej (sprzatanie kup, rejestracja, kagańce, gdzie to wymagane, prześwietlenia rtg i inne bajery) - moje osobiste uwagi typu - nigdy na mnie nie zawarczała, nie wyobrażam sobie, by w ajkikolwiek sposób odwrócone zostały relacje w naszym domowym stadzie itp - nie wniosą za wiele do dyskusji, podobnie jak przytaczanie przykąłdów znanych mi hodowli ASTów, gdzie psy są cudownie zrównoważone, czy mnożenie sylwetek zaprzyjaźnionych właściceli cc i ttb - gdzie psy mogą być marzeniem każdego właściciela - to świadczy tylko o tym że pies jest taki, jakm chce go mieć właściciel/hodowca pytanie jest - co można zrobić, by ukrócić i zminimalizować ryzyko ataków na ludzi? na marginesie - W NORMALNYCH OKOLICZNOŚCIACH ani ttb nie maja prawa rzucać się na człowieka (potwierdzam, co niektórzy pisali - rasy ttb kształtowane były do walk z innymi psami), ani cc, ani ddb. w przypadku cane corso - pies który gryzł, był eliminowany z hodowli, włoskich wieśniaków nei stać było na straty w trzodzie, owszem, miał odstraszać, przeganiać, łapać i trzymać - stąd typowe dla nich "boxowanie" i blokowanie przednimi łapami, ale nie zagryzanie. chyba że w przypadku sytuacji extremalnych, bronienia właściciela przed napaścią. Cc nie miał być w założeniu rasy obosieczną, nieokiełznaną bronią, lecz nieprzekupnym oddanym właścicielowi i rodzinie obrońcą i stróżem. Dlatego sytuacja po/za/gryzienia właścicielki jest pod każdym względem nienormalna, tragiczna i chora. Psy powinny zostać uśpione, zarówno dlatego, że wypadek mógł zostawić w ich psychice nieodwracalne zmiany, ale oprócz tego - są to najprawdopodobniej kundle o nieodgadnionych pochodzeniu i lepiej, by ich geny nie były przekazywane dalej.
  22. czytam wątek od początku, jak tylko przeczytałam artykuł gw makabrycznej treści. interesuje mnie teraz jaka nagonka zacznie się na nieszczęsne psy i czy skończy się jak każda inna- cc i ddb będą eliminowane przez przypadkowych, przestraszonych właścicieli, ile trafi do schronów, do lasu... a co nowego postanowią władze , samorządy, policja, ZK?? najprawdopodobniej nihil novi. szum medialny a ja z moim cc będę mogła od czasu do czasu powysłuchiwać jakichś bzdurnych uwag. Artykuł w GW jest skanadaliczny nie tylko ze względu na samą przytoczoną treść wydarzenia, ale również na podanie faktów: "psy rasy..", "hodowla"..... czy naprawdę nikt z dziennikarzy nie odróżnia hodowli psów rasowych od przydomowej rozmnażalni-krzyżówkarni ras? nie znalazłam hodowli cc i ddb w grudziądzu, żadnej zarejestrowanej. chyba, że coś jakoś przeoczyłam faktem jest - jak długo hodowla psów bedzie mogła być dodatkowym profitowym zajęciem dla naturszczyków, nie mającym bladego pojęcia o behawioryźmie, genetyce i szkoleniu psów - tak długo bedzie dochodzić do tego typu zdarzeń. Szkoda jeśli poszkodowane będą osoby postronne, nie odpowiedzialne za rozród , chów i krzyżowanie przypadkowych psów. Jeśli dzieje się to "hodoffcom" - cóż ryzyko wpisane w ryzykowny biznes. jaka jest różnica między psem rasowym, z tatuażem i papierami - a takim BEZ? ano taka jak między autem reperowanym w autoryzowanym warsztacie, gdzie pochodzenie części i umiejętności mechanika jest potwierdzone certyfikatami a przydomowym warsztacikiem złotej-rączki, co kleci i naprawia auta jak leci, czym ma pod ręką i montuje, co uda mu się znaleźć. Ryzyko wypadku, awarii, nieszczęścia - będzie dużo większe, bo za dużo tu niewiadomych.
×
×
  • Create New...