Bambino
Members-
Posts
1741 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Bambino
-
Byłam dzisiaj z Pepsi u weta, bo tak jak pisałam co jakiś czas wraca temat uszu. Wet stwierdził, że w wymazie nie ma żadnych pasożytów, widocznie ma bardzo wrażliwe te uszy i jakiekolwiek zawianie powoduje w nich wydzielinę. Wyczyścił uszy, zapisał panolog i dodatkowo kupiłam jeszcze płyn Otix do czyszczenia uszu. Za wizytę + leki zapłaciłam 81 zł. Sobota się zbliża, już mnie żołądek boli.
-
Marta, jak Micha znajdzie sposób na nowy płot, to Ci nakopię do du.., :mad::mad::xza wywoływanie wilka z lasu. Kora, na razie jak wypuszczam michy na dwór to też z nimi wychodzę, łażę po podwórku albo ostatnio odśnieżam i co chwilę Miśkę wołam i grożę paluchem, że nie wolno :shake: skakać i uciekać. Przymuszona jestem być na świeżym powietrzu Na razie odpukać nie zwiewa, lata z innymi michami wzdłuż różnych moich płotów albo w ogóle po podwórku a potem karnie wraca do chaty. Ale ds, to na bank trzeba szukać domowo-blokowy, bo ds może nie mieć w sobie tyle heroizmu co ja.:diabloti::evil_lol: Byłam dziś z Misią u weta. Uszy i oczka w porządku, osłuchowo czysta, waży 9,1 kg. Tabletka na robaki połknięta, pazury obcięte. Wizyta kosztowała 20 zł.
-
Witamy z Miśką! Kangurem na pewno nie jest, ale łazi po płocie. Nowy ( ok. 1,8 m) płot od strony sąsiada też na niewiele się zdał, a wróciła przeskakując przez bramę ( też ok. 1,6 m), ale chyba troszkę ją wysokość przestraszyła, co nie znaczy że nie przeskoczyła. Poza tym znalazła sobie nowy płot do przeskakiwania. Płot z siatki od strony sąsiada - ma ok. 1,5m, ale siatka, jak to siatka zbyt stabilna nie jest. Ale to naszej Miśki nie przeraża. W stan lęku za to mnie to wprawia, bo na tym podwórku są 2 duże sunie ( owczarkowate) z którymi wszystkie moje misie toczą wzdłuż całego tego płotu ( ok. 40 m) regularne wyścigi z wyzwiskami. Poza tym sąsiad ma wolno chodzące kury i kaczki na tym podwórku. A Miśka jak nie zauważę tam urządza sobie wycieczki. Fakt, że jak kilka razy zawołam to karnie przeskakuje z powrotem. Między innymi też z tego powodu podjęłam heroiczną finansowo decyzję wymiany całego siatkowego płotu na panelowy ( ok. 75 m), bo w tej chwili z przodu posesji i kawałeczkami od strony obu sąsiadów mam płot panelowy, a reszta posesji ogrodzona płotem z siatki. Ale siatka to niestety przy takiej ilości psów nie jest dobry materiał na ogrodzenie. Jest w tej chwili w Bricomarche naprawdę bardzo korzystna promocja na panel ogrodzeniowy, więc już zamówiłam 30 paneli i 30 słópków, umówiłam cenę z wykonawcą, po kredyt poszłam i teraz czekam na odwilż. Starego płotu nie będę demontować, od strony sąsiada będzie podwójny. Może to jakoś Misię przystopuje, no i misie nie będą próbowały rozszerzać oczek siatki. Miska, coraz odważniejsza, kilka fotek zrobiłam w domu i na dworze. W ciągu tygodnia wrzucę.
-
Tak, bardzo proszę trzymać kciuki!!!!!!. W sobotę jadę z Pepsi do Poznania na wizytę pa i przy okazji na test na kota do potencjalnego ds. Państwo mieszkają w bloku, mają 3 dzieci ( 11 lat,8 lat,1,5 roku) i własnie kota. Byłam wprawdzie w ostatnią sobotę u koleżanki zrobić taki test na kota, ale wiecie - to jest rzecz bardzo indywidualna. Kot koleżanki nie był głupi, żeby wyłazić zza lodówki kiedy przylazły 2 obce psy ( Pepsi i moje Bambino), ale fakt faktem w ogóle nie szukały tego kota po zapachu, tylko zajęły się jego miską. Przedtem jednak muszę z Pepsi pojechać do weta, bo co jakiś czas wraca temat uszu i poza tym nie wiem, czy nie ma jakiegoś zapalenia pęcherza, bo czasami jakby bezwiednie posiusiwała koc na którym leży. Zakropliłam ją fiprexem, bo zaczęły mi się michy drapać. Szczegółowe rozliczenie jeszcze przede mną, ale Kudakagda wpłacił zaległe i bieżące deklaracje i wpłynęły pieniądze od paulinken, moca25 i tofikowej i chyba zaległa od ihabe.
-
No niestety daszek nad płotkiem wystarczył na 1 raz. Miśka poszła na ryzykanta i daszek pofrunął. [B]Ale od wczoraj [/B]wieczora jest już zrobiony nowy płot ( trudno, najwyżej w tym miesiącu ratę za kredyt mieszkaniowy zapłacę o 3,5 stówy mniej i zapłacę koszty monitu). Przez weekend spędziłam trochę czasu na podwórzu, bo jak Miśka latała po podwórku ( żeby nie ciągle na smyczy, jak inne psy latają jak dziki) to ja musiałam stać koło tego nieszczęsnego płotu, bo cały czas na niego tęsknym okiem spoglądała. Na szczęście była słoneczna pogoda i mogłam nacieszyć się słońcem. Dzisiaj dalej będę obserwować Miskę i zapędy płotowe, może już teraz da sobie spokój. Kora, jeśli jest tak jak mówisz o tych praktykach schroniskowych to może jeszcze w tym tygodniu albo w przyszłym pojadę z Michą do weta. Miska ma wilczy apetyt, macha ogonem, szczeka i w ogóle wraca do żywych. Aha - potrafi przeskoczyć przez płot betonowy wysoki na trzy pola - wiem, bo widziałam, jak zwiewała z podwórka sąsiada. I właśnie po tej eskapadzie podjęłam decyzję, ze ten płot od strony sąsiada trzeba zrobić porządnie.
-
Sprawdziłam na karcie schroniskowej. Odrobaczona i zafiprexowana była w czerwcu. Nad płotem zrobiłam daszek z deski. Zobaczymy czy ta "modyfikacja" zda egzamin.
-
Kurcze, pamiętam że na tej karcie schroniskowej to tych odrobaczeń było ze 3 linijki. Ale nie ma sprawy pojedziemy na ogólne badanie. Tak myślałam, że tak się kojarzy ta smycz.
-
Już wiem którędy ta cholera:mad: jedna zwiewa. Kawałkiem płotu sąsiada. Niby jest tak samo wysoki jak mój ( o 10 cm niższy), ale 75% jego wysokości stanowi murek. Ja jak robiłam swój płot, to podwyższyłam ten kawałek płotu sąsiada, ale widać znajdzie się i amator na taki. Ten podwyższony przeze mnie kawałek jest z metalowego panela, zakończonego obramowaniem. Nic sobie nie zrobi, ale coś muszę wymyślić. Gdybym miała wolne ze 300 zł., to bym wzdłuż tego kawałka sąsiadowego płotu postawiła 2 panele 1,5 metrowe, czyli byłby taki płot, jaki ja mam. Ale jeśli będzie to w ogóle możliwe, to dopiero koło lata. A teraz muszę podwyższyć jakimś łataniem.
-
Misiunia już od kilku dni lata po podwórku bez smyczy, bo pięknie wraca z całą resztą do domu, nawet bym powiedziała, że się pcha. Ale..., dzisiaj były na dworze 2 godz. ( teraz jak mam urlop to norma) i cholera znowu nawiała. Nie daleczko, bo leżała sobie na trawce z sąsiadem Misiem zaraz obok posesji, ale sam fakt, że w ogóle przeskoczy przez płot. Bałam się. że może znów będzie cyrk ze ścieżką kiełbasową, ale nie. Jak zawołałam MIśkę, to chętnie przyleciała do ręki. Zapięłam ją na smycz, dałam kiełbasy ( wzięłam profilaktycznie) i poszłam na spacer po wsi. Dalej tak idzie: trochę z tyłu i zaraz do przodu. Jak szłam na spacer, to zauważyłam, że któryś ją dam drasnął w ucho, więc może dlatego zwiała? Muszę coś jeszcze pokombinować z tym płotem. Ten teścik o którym Kora pisałaś, to sam już kilka razy się zrobił. Ogólnie to najbardziej boi się, jak masz zwisającą smycz w ręku ( więc może faktycznie taka jej się kojarzy z biciem), dlatego jak już muszę ją zapiąć na smycz, to mam ją zawieszoną na szyi, jak korale. Ale poza tym nie za bardzo lubi, jak coś się koło niej robi. Nie panikuje tylko, jak leży na tapczanie na poduszce i podchodzę do niej, żeby ją pogłaskać i dać buziaka. Do żarcia też się pcha :lol: Ale właściwie, to po co mam ją ciągnąć do tego weta? Odrobaczona jest, szczepiona też, firankowe uszka ładnie zagojone.
-
[quote name='ewu'][B]Dziewczyny na jednym z wątków był wpis:[/B] [I]"Napiszcie do justlose . Daje tymczas w zamian za opłacenie sterylki jej suczki. Na okres 4-5 m-cy. Uważam, że warto". [/I] Justlose się zgodziła ale piesio ma domek więc nie skorzysta. Może ten biedaczek mógłby pojechać. Sterylka to nie jest jakiś koszt , którego nie uniesiemy... Co Wy na to?[/QUOTE] Każda możliwość domu dla psa jest warta zastanowienia. Ale decyzję wiążącą musi chyba podjąć Pani Krysia.
-
Mysle, że ogólnie chodziło o to, że bała się, jak cokolwiek się przy niej robiło. Teraz czasami jest tak, że da się w domu chwycic, żeby założyć jej smycz a czasem leci na tapczan i dopiero tam daje sobie zapiąć smycz. Potem już bardzo ochoczo idzie na dwór. Bywa tak, że jak ją chcę na dworze pogłaskać, to nadstawia łepek, a czasem kładzie się wystraszona. Do kuchni za to bardzo, bardzo chętnie wchodzi. Summa sumarum, jest coraz śmielsza, czasem nawet śpi ze mną na tapczanie, jak Łatek sobie pójdzie. W przyszłym tygodniu będę miała tydzień urlopu, to spróbuję ją puścić na tej smyczy na chwilę na podwórku luzem. Niestety na wąchanie mojej Bajki reaguje marszczeniem nosa i warczeniem, więc muszę ją od Bajki izolować. Gdyby Bajka była mniejsza, to nie byłoby problemu, ale Bajka to normalnej wielkości wilk, więc same rozumiecie. Frula w ogóle na Bajkę nie reagowała i mogły razem latać po dworze, ale z Miśką miałabym stracha.
-
Pieniążki dla Negry ( 1.2) oczywiście dostałam. Mała, jak to mały diabełek broi i skacze z innymi michami, ale ogólnie jest kochana, choć czasem bym ją udusiła. Na końcu ufnie się wtuli we mnie i zaśnie. Strasznie zaczepia Bubełka. A Bubi ma 14 lat i nie lubi, jak zaczepialski Pędzelek go zaczepia. Ale ogólnie jest ok. Pozdrawiamy w Polsce
-
Powolutku Miśka zaczyna razem z innymi michami podchodzić do ręki, żeby ją pogłaskać. Ale jak chcę jej założyć smycz, to jeszcze jest wystraszona. Potem już śmiało idzie na smyczy na spacer.
-
Domek w Łodzi byłby fajny, ale Pani chyba zdecyduje się na psa z "interwencji" - w jakimś domu jest pies i dziecko z alergią, no i psa niestety "muszą" wydać. Ale jest drugi potencjalny domek - w Poznaniu. Napisałam już prośbę o wizytę p/a. Na razie czekam na odpowiedź Pani Małgorzaty z Łodzi. Dzisiaj powinnam ją mieć. Domek w Poznaniu, państwo mieszkają w kamienicy, mają kawalerkę z kuchnią. Innych psów nie mają. pani chciała tylko wiedzieć, jaka Pepsi jest dla dzieci, bo niedługo synowa urodzi dziecko i będą na pewno do nich przychodzić. Jeśli dzisiaj Pani z Łodzi mi odpowie negatywnie, zaraz zadzwonię do Pani Marzeny z Poznania, umówić kogoś na wizytę pa.
-
Tak, Miśka miała pogryzione uszy ( ale rany już pozarastane). Ogólnie jest bardzo strachliwa, tak jak Fruzia była. Tyle tylko, że jak do Fruzi na początku podchodziłam, to robiła pad na ziemię i dało się ją na podwórku złapać, a Misia ucieka. Najbardziej lubi buszować po kuchni albo leżeć wtulona w poduszkę na tapczanie. Śpi z nami na tapczanie. W kontaktach z psami jest "kontaktowa", ale na razie nie mogę jej puszczać luzem po podwórku, bo niestety albo nie przyjdzie do ręki albo ucieknie ( co niestety zrobiła 1 dnia pobytu-3 godz. jej szukałam, wreszcie po 4 godz. sama przyszła pod furtkę). Zresztą w poszukiwania Misi zaangażowani ( cześć tylko emocjonalnie) byli moi sąsiedzi. A najbardziej pomogli mi chłopcy ze wsi, którzy zagarniali rękami powietrze, żeby Misia leciała w stronę mojego domu a potem jak poleciała za daleko, to szli z drugiej strony i znowu ją zaganiali, a na końcu zadzwonili do furtki, żeby powiedzieć, że tam lata ta sunia, której 3 godziny szukałam po wsi i po polach. Układałam jej pod bramą kawałki kiełbasy, żeby przyszła na podwórko, a jak mi jej zabrakło, to poleciałam do chaty po granulki ale ona już weszła na podwórko i sasiadka z naprzeciwka skradajac się po cichu, jak Don Pedro zamknęła mi furtkę, zeby Misia nie uciekła po raz drugi. Teraz chodzi ze mną na długiej smyczy. Jest jeszcze bardzo chuda i gdyby mogła, zjadłaby wszystko. Ale już macha ogonem i tak właśnie kołami do góry tarza się po tapczanie :smile:). Ale jest jeszcze wystraszona, szczególnie jak muszę na moje michy huknąć, kiedy mi wchodzą na glowę. Jakieś zdjątka na pewno zrobię, ale dopiero gdzieś koło weekendu.