-
Posts
42560 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zuzlikowa
-
stary wiktor w fundacji bernardyn -wspomóż jak możesz !!!
zuzlikowa replied to ANETTTA's topic in Już w nowym domu
[quote name='nika28']Ja mogę od czasu do czasu dokładać coś jednorazowo, do stałej deklaracji na tą chwilę nie mogę się zdeklarować :([/QUOTE] Niko...kazda pomoc na pewno bardzo się przyda i będzie duzym wsparciem...dziękujemy! I choć o stałe deklaracje pomocy też prosimy...nawet te najdrobniejsze i jednorazowe nie do przecenienia bedą. -
stary wiktor w fundacji bernardyn -wspomóż jak możesz !!!
zuzlikowa replied to ANETTTA's topic in Już w nowym domu
[quote name='Yv1958']Rozmawialam z Pania Ewa. Wiktor zostanie wykastrowany. Na dzien dzisiejszy Wiktorek nie jest psem do adopcji/Moze ugrysc/. Jezeli Fundacja go wezmie, /jest to rozwazane/,to otrzyma on pomoc psychologa,bedzie z nim pracowac, a nastepnie bedzie szukac dla niego odpowiedniego, SPRAWDZONEGO! domu. [B]Mam pytanie, kto /oprocz mnie/, zadeklaruje comiesieczna pomoc dla Wiktora, jezeli Fundacja wezmie go pod swoja opieke?[/B][/QUOTE] Powtarzam pytanie,bo sama niestety nie moge odpowiedzieć pozytywnie chocbym bardzo chciała...ale możeznajdą się osoby mogace finansowo wspomóc Wiktora?[B]Bardzo proszę. [/B] -
Szkoda,ze temat Bory poszedł w tym kierunku...szkoda,że zostaje wykorzystany by siać zamęt...szkoda,że osoby,które przyczyniły się do próby pomocy Borze teraz zostały postawione w sytuacji oceny,która bardziej pomogła i która ma większe prawo do przeżywania straty...SZKODA! Ani Klaudus_.ani Budrysek ,ani Małgorzatta i jej rodzina nie zasłużyły sobie na to!Zaangażowali sie bardzo w pomoc Borze...antagonizowanie ich nie służy nikomu! Zrobiły dla Bory to co w danym momencie zgodnie z ich osądem było najlepsze...tak samo jak Małgorzatta miałyśmy prawo do emocji i przezywania straty Bory i do wstrząsu z powodu jej niespodziewanego odejścia...gdybać sobie możemy teraz wszyscy...interpretować wypowiedzi w emocjach jak tylko nam jest wygodnie...używać argumentów,które nam pasują nie biorąc pod uwagę innych...takie prawo nas wszystkich! Stwierdzam jednoznacznie...że dziś,warto wiedzieć co było przyczyną śmierci Bory,bo jej to zycia nie przywróci,lecz może uratować inne. Weterynarz wezwany przez Małgorzattę ,oglądajacy Borę przed dzień śmierci,też nie podejrzewał niczego aż tak drastycznego i do dziś ma wątpliwości,czy nawet zawiezienie suni do lecznicy dałoby odpowiedź co się dzieje z Borą...analizował sytuację zgonu Bory i też nie chciał gdybać...Małgorzatta pozostawał z nim w kontakcie bieżącym...gdyby cokolwiek dawało podstawy do przypuszczeń,że sytuacja jest ekstremalna,wiem,że Małgorzatta nie zawachałaby się by sunię zawieźć do kliniki...tak jak nie zawachała się by Bora zamieszkała w jej domu ,z jej rodziną i psiakami...Bora miała przy sobie ludzi nastawionych na pomoc jej, na bycie blisko...ludzi,którzy przejmowali sie jej stanem i przeżywali go!Miała od nich i opiekę i zainteresowanie i ciepło...I TO JEST NIE DO PRZECENIENIA... TO JEST TO ZA CO JESTEM MAŁGORZACIE I JEJ RODZINIE BARDZO WDZIĘCZNA.I TO JEST TO CO NIE PODLEGA NAJMNIEJSZEJ DYSKUSJI. Bardzo proszę jednak o nie zapominanie,że mimo,że Bory nie było z nimi i inne osoby bardzo silnie zaangażowały się w pomoc Borze I TO BEZPOŚREDNIO...One też mają prawo przeżywać i stres i żal...one miały prawo do zaskoczenia,emocjonalnych pytań i wypowiedzi.A od nas zależy w jakim kierunku pójdą te emocje...i czy pod hasłem obrony,kogoś kto tej OBRONY ZUPEŁNIE NIE POTRZEBUJE...nie skrzywdzimy kogoś jeszcze bardziej,łącznie z "bronioną osobą". Klaudus_,BUDRYSKU, Małgorzatto...pisałam to już raz jeszcze i napiszę ponownie...TRZYMAJCIE SIĘ DZIEWCZYNY. A Małgorzattę poproszę o przekazanie rodzinie podziękowań,że była z Borą- ciepła, opiekuńcza...głaszcząca.
-
Bernardyn_Iwan Groźny,czyli MILUŚ_wspaniały pies JUŻ MA swój dom!
zuzlikowa replied to zuzlikowa's topic in Już w nowym domu
Dzięki Evelko...musimy szybko wyekspediować chłopaka do domu,bo nam się Iwona zakocha, a nie może sobie Milunia zostawić i jeszcze bedzie nieustajace meki przeżywała! -
Bernardyn_Iwan Groźny,czyli MILUŚ_wspaniały pies JUŻ MA swój dom!
zuzlikowa replied to zuzlikowa's topic in Już w nowym domu
Milusiu...tak o fotki Iwonę molestowałam,a wpadam dopiero teraz...ale co za zakończenie dnia!Dziękuję!Teraz moge iść spać... -
[quote name='Vlk']słodziaki :) Zuzliczku pochwalę Ci się. Mam prawie gotowe dwie 'formy przestrzenne' z filcu :) już są nawet wycięte. Takie jesienne w kolorach i formie ;) Jeszcze muszę skleić i zaopatrzyć się w drucik, który będzie łączył niektóre elementy :) więc na przyszły tydzień się szykuj :D nie wiem jeszcze dokładnie w który dzień będę mogła skończyć, teraz wyjeżdżam :)[/QUOTE] Podróżniczka moja...ależ Ci ciutkę zazdroszczę tych rozjazdów!!! CZEKAM...niecierpliwie!
-
Cóż...nie przypominam sobie bym Ciebie zmuszała...a innych tez nie zmuszę jeśli sami nie chcą...i na tym to właśnie polega- wchodzi na wątek ten kto chce i jak widać, nie zawsze po to by pomóc psu. Starając sie podważyć zasade,ze każdy pomaga tak jak może,ze następuje niejako podział zadań...że nie zawsze można działać na miejscu bezposrednio,bijesz nie tylko we mnie,ale i w siebie. Chcesz powiedzieć,że psy z Nowodworu dadzą sobie radę bez tych, którzy nie moga im bezposrednio pomocy udzielić,tylko robic to chcą na odległość, wykorzystując ku temu internet?Jak widzę tych masz w pogardzie i zupełnie nie potrzebujesz. Podważając moje prawo do szukania pomocy psu,który stał sie dla mnie ważny, podważasz swoje prawo do tego samego i sobie samej! Nie wdając sie w Twoje demagogiczne rozważania,chciałam napisać,ze ubolewam,ze jedynie dogomaniaczki w Lublinie maja zobowiazania i zawodowe, i rodzinne...i że rzeczywiście należy im odpuscic i pozwolic zająć sie tymi obowiazkami,by czasu i pieniedzy nie traciły...by miast czuć się przymuszonymi do zajmowania bzdurnymi problemami Lincolna, poważnymi potrzebami psów się zajęły...nie napiszę tego jednak- każdy niech w swoim imieniu wystepuje i decyzje co do udziału w wątku także samodzielnie podejmuje.Jednak ja,podobnie jak Ty, zabiegać bedę gdzie sie da,by pies którym sie zainteresuję uzyskał pomoc...jaka ona bedzie, uzależnione jest od ludzi współpracujących z soba i na miejscu i w sieci...od ludzi dla,których ten pies bedzie szczególny... A co do nie zmuszania-jeśli los psa Cię nie interesuje,wystarczy na wątek nie wchodzić jak do tej pory to robiłaś...i tracic czas na nie szczególnego dla Ciebie psa. ...i małe ps...jestem w liczbie pojedynczej i możesz do mnie per Ty sie zwracać...nie ma potrzeby przez WY.
-
...zaistniałaś i zostałaś pokochana...(*)(*)(*) Żegnaj milutka!...i jeśli pomogłam Ci odejść- wybacz!
-
Tak,OSTATECZNE dla Bory decyzje podjęłam ja...i tak jak Klaudus_,Budrysek i Małgorzatta, teraz siedzę i zastanawiam sie,czy były one słuszne...czy gdyby były inne,czy Bora by nie żyła?...Takich pytań,watpliwości i żalów jest bardzo wiele.Nie będę jednak umykać od odpowiedzialności i przenosić odpowiedzialności na innych...szkoda jednak,ze to nie zmieni sytuacji Bory.
-
Wojenko,wojenko,cóżeś Ty za Pani... ...gdzie tylko przytdarzy się okazja ,to na nic nie zważając eve-w do boju staje Może miast podpalać sytuację trzeba zrozumieć stres i emocje i rozpacz innych? Ma do nich prawo i Klaudus,i Bidrysek ,i Małgorzatta z rodziną...kazda z nich stawia sobie całą masę gdybów...każda z nich żałuje wielu decyzji...każda rozpacza!...doszukuje się mozliwości innego postąpienia...USZANUJ ICH BÓL I ROZPACZ, I ŻAL! ...a już mega nieuczciwością jest wykorzystywanie wiedzy o przyczynie nie możnosci odbierania na bieżąco telefonów przeze mnie i rzucanie tym argumentem...właśnie-w kogo?
-
Otóż,nie siedziałaby...jeśli chce sie wypowiadac na jakikolwiek temat, proszę najpierw sprawdzić fakty! Otóż nie siedziałaby! I dokładnie tak jest...krwotoki z pyska są często objawami zatrucia gł. trutkami działającymi na krzepliwość krwi jak np.trutka na szczury. Dlatego nalezało wykonac sekcję i ustalić jakie były przyczyny nagłego zgonu psa...jeśliby stwierdzone zostały zmiany wskazujace na zatrucie np.trutka na szczury,to miało ono miejsce w punkcie i należałoby ostrzec pracowników tego miejsca o zagrozeniu (bo nie tylko sama trutka jest źródłem zatrucia,ale i martwy szczur,który trutkę zjadł) dla innych psów.Ta informacja pomocna być też mogła przy leczeniu psiaka,który być może teraz walczy o zycie w lecznicy.Niestety objawy zatrucia nie ujawniają się w rutynowo robionych badaniach, a nikt nie podejrzewający zatrucia nie zrobi badania krzepliwości krwi,a o toksykologicznych nie mówiąc.Podanie w odpowiednim czasie odpowiedniej dawki wit.K może uratować zwierzę...już nie Borę,ale inne być może tak. Informacje o tej ew. zostały juz przekazane do lecznicy, natychmiast po rozmowie z weterynarzem,który był wczoraj u Bory i dzisiaj przyszedł po jej śmierci. Weterynarz poproszony o pierwsze skojarzenia stwierdził,ze własnie zatrucie byłoby najlogiczniejszym wytłumaczeniem,choc jednoznacznie też podkreślił,że bez sekcji to jest tylko gdybanie,bo równie prawdopodobne może być i to,że Bora jednak zjadła jakieś ostre odłamki i mogło dojść do uszkodzenia ścian żołądka w czasie transportu( niestety nie jest to nie realne...wciagana do auta,wyciagana z auta,wciagana do domu,wciagana do piwnicy...okazji było dość, a ja się martwiłam o gardło!)
-
Psiak jest mieszanką benka...wstaw jego metryczkę(znajdziesz na początku ogólnego wątku benków do adopcji) na watek benków,ten ogólny...
-
stary wiktor w fundacji bernardyn -wspomóż jak możesz !!!
zuzlikowa replied to ANETTTA's topic in Już w nowym domu
Wiadomo cos już? -
Wracam do tematu Lincolna...i może przyda się to na przyszłość innym psiakom i może im życie uratuje,bo będą aktywnie agresywne...jeśli pies zachowuje się agresywnie,to pierwszą czynnoscią,którą musimy wykonać jest sprawdzenie czy czasem w łapy,ogon,podniebienie...w ciało nie wbiło mu się jakieś ciało obce,które teraz powoduje ból...jak to wykluczymy,należy sprawdzić,czy nie jest chory ...a dopiero jak to wykluczymy,możemy skupiać się na warunkach w jakich przebywał i przebywa...jeśli one nie mogą mieć wpływu na zachowanie psa,to wtedy skupiajmy sie na błędach w uczeniu psa,złym charakterze psa,wtedy mówmy,że pies jest agresywny. To tylko tak w skrócie...ale dla Lincolna ten skrót był jeszcze krótszy- bez zbadania psa, bez dokładnego przejrzenia, bez wzięcia pod uwagę sytuacji w jakiej został odłowiony,w jakiej pozostaje i teraz...został mega agresorem. E-S...z nie mniejszym szacunkiem...przeczytaj swoje posty raz jeszcze...może nadal będziesz zadowolona!
-
Lady...Lincoln jest szczególny...dla Nas TU jest szczególny!Tak jak dla każdego prowadzącego wątek i innych osób decydujących się by z masy psów,pomagać własnie temu psu!Tak wybierasz i Ty, tak wybieramy i My- zainteresowani losem TEGO dla nas SZCZEGÓLNEGO PSA! Bardzo proszę- jeśli mówimy o wzajemnym szacunku, to to działa w obie strony...po co ta kpina z trzymaniem w łazience?Czy zostałaś poproszona o to? Nikt nie zamierza i nie zamierzał zabierać Lincolna do czyjejkolwiek łazienki... Tutaj się nie może się mówić,że pies choruje...bo nikt o tym wcześniej nie wspomniał, a i teraz po podaniu informacji o jego zagrożonym śmiercią stanie,nie mamy żadnej informacji na jaką to chorobę zapadł Lincoln, co się takiego dzieje,że możemy tak ostatecznych konsekwencji choroby sie spodziewać. Piszesz o szacunku...a gdzie on jest wtedy gdy piszac np. do mnie podciągasz mnie pod jakąś uogólnioną nazwę?...co ja mam wspólnego z dogo?...a taka forma uogólnienia powoduje,że każdy wycofuje się i robi tak jak Ty chcesz,a nie tak jak uważa!...bo nie chce na miano wichrzyciela zasłużyć! A nie uważasz,ze KAŻDY ma prawo decydować za siebie w co się da wciągnąć,a w co nie? Sorry,ale informacja as_ko jest dla mnie wstrząsem...i świetnie rozumiem reakcję Aga-ty...
-
Matrioszko...wybacz,ale dostajesz informację,ze pies w takim stanie,że nie dotrzyma do wyciągnięcia(co przekazujesz do naszej wiadomosci) i nie pytasz o objawy?...nie pytasz o przyczynę takiej oceny?...nie pytasz dlaczego jeszcze nie jest leczony?...tego to już zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć...tym bardziej,że jeszcze przedwczoraj było bez zmian.
-
21.09 23.09 QUOTE=as_ko;15421589]Dzisiaj Matrioszka jest w schronisku, podobno Lincoln zaczął chorować, nie wiem co mu jest, ale dowiedziałam się że nie wiadomo czy doczeka wyciągnięcia. Czy po czymś takim i doświadczeniach ze schroniskami dziwić nie może nagłe stwierdzenie śmiertelnej choroby u Lincolna?Czy,rzeczywiście nie mogą pojawić się uzasadnione obawy? ...nigdy nie atakowałam,ani nie miałam negatywnych uwag do Kierownika...ale Wy wiecie to najlepiej! Jednak teraz, gdy padła informacja od Was o śmiertelnej chorobie Lincolna(bo jak inaczej zinterpretować słowa...nie wiadomo,czy dotrzyma?)...miast skupic się na psie, interesujecie się tylko i wyłącznie obroną dobrego imienia schroniska i Kierownika? TYLKO TEN TEMAT WAS INTERESUJE? Tylko po to zacznie się tu teraz zadyma?...bo ktoś śmiał obrazić schronisko w Nowodworze?...zróbmy teraz licytację -kto dzielniej Kierownika broni! A MOŻE ON NIE POTRZEBUJE OBRONY?...wystarczy, że zajmiemy się psem i jego stanem oraz podstawami takiego stwierdzenia- jest chory i nie doczeka do wyciągnięcia! Mnie interesuje tylko to !...jak zawsze zresztą!
-
...co takiego mogło się stać od przedwczoraj,że dzisiaj nagle nie wiadomo,czy doczeka wyciągnięcia?...przedwczoraj po południu rozmawiałam z kierownikiem i nic nie wspomniał o pogorszeniu stanu zdrowia Lincolna...co się dzieje?...jakie są objawy choroby?...jak została stwierdzona, zdiagnozowana- czy Lincoln znów został przyśpiony?...co w wyniku tego badania ustalono?
-
Maleńka łagodna cichutka Tosia ma już miłość i wspaniały dom
zuzlikowa replied to zadra's topic in Już w nowym domu
Pokazujemy się rankiem...