ludzie opanujecie sie, zanim zaczniecie kogos osadzac ruszcie mozgownica!
czy ktos z was zastanowil sie nad istota problemu? albo kochacie albo nienawidzicie, skrajne emocje, zero zastanowienia.
myslicie ze prolemem bylo to ze pies szczeka?? boze widzisz a nie grzmisz!!
problemem bylo atakowanie kazdego innego psa i nawet czasem startowanie do ludzi, gdy sie zblizali, czyli kwestia bezpieczenstwa i innych i wlasnego. koty lataja mu kolo ogona, dziecko na werandzie jest "jego dzieckiem", on atakowal bo bronil swoich.
rozmowy z treserami nie dawaly zbytnich szans na zmiane tego zachowania.
teraz najlepsze:
wasza idolka i wybawicielka, swietnie ze zywcem do nieba nie odfrunela, nie ma takiego czystego sumienia, byly przeprowadzane z nia rozowy dotyczace tego zachowania i dalszego postepowania. sama podeslala adresy na ktore mamy oglosic adopcje psa, a teraz usiadzcie, to co powiedziala dalej moze was zaskoczyc, mianowicie, ze jezeli nie da sie znalezc mu domu bedzie trzeba go uspic bo jest za stary na adopcje i ze nie powinien znow trafiac do schronu.
i co? niezle nie?
sugeruje teraz chwile refleksji i pukciecie sie w czolo...