ja ją wyciągnęlam z boksu w poniedziałek i bylam z nią u weta na przycięciu pazurów, ale własnie to w uszach bagno, chora skóra :shake:
własnie pocieszam się tym, ze może sunia przeżyła z nim tyle lat, ze się ucieszyła na jego widok, nie płacze już za krat, i może się ona cieszy, bo własnie jest na swoim, w sumie nie była tez zastraszona , do ludzi super - to może jak się właściciel wybrał do schroniska po nią, to moze dobry a nie ma pieniędzy :roll:, no jakoś się muszę pocieszać.