Jump to content
Dogomania

alais

Members
  • Posts

    69
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by alais

  1. Ok, Foluś, dam Ci znać jak tylko się dowiem! A do mnie pisał ktoś inny, tamtemu bucowi mam nadzieję nie odpisałaś nawet bo szkoda Twojego czasu...pa!
  2. Folen, a napisał kilka pytań i nic więcej?
  3. Hej babeczki! Po pierwsze: Dorciu, przepraszam, bo przeze mnie znalazłaś się dziś w kłopotliwej sytuacji...Już napisałam mejla do hodowców, a jutro tam zadzwonię i porozmawiam z nimi i zobaczę jak obecnie się sprawy mają...PRZEPRASZAM! To moja pierwsza akcja internetowa i już spaliłam...:shake: A teraz słuchajcie: odezwał się do mnie jeden pan, napisał mejla i przed chwilą mu odpisałam. Nie ma co się nastawiać, bo może w ogóle nie odpisać, lecz wychodzi na to, że jest 1odzew na dzień!:cool3:To całkiem nieźle, tylko szkoda, że na razie nic z tych odezwów. Jutro pogadam z właścicielami Malunia i zobaczę co oni w ogóle planują i jak idą te badania... Ciekawe skąd ten pan miała namiary? Zapytałam, zobaczymy jutro...
  4. Super! Dzięki Ci, o Folen!:)Niech dzwonią i piszą, porozmawiam sobie z nimi chętnie...;)
  5. [quote name='pati1975']To może potem będzie już u mnie?[/quote] Pati, dzięki za wsparcie!;)Myślę, że każda z nas będzie wspierała Folen w różny sposób, bo będzie to bardzo potrzebne...A być może Maluń ostatecznie znajdzie ciepły kąt w Twoim domku...?;)
  6. Hej Babki, ja tu z niezbyt dobrymi wieściami, tzn. pani, która do mnie dziś dzwoniła już się nie odezwała...:shake:Tak jakoś podejrzewałam, bo chciała psiaczka do towarzystwa dla niepełnosprawnego dziecka, ale jak zaczęłam jej opowiadać co i czułam, że się chyba przestraszyła :shake: W sumie niepełnosprawne dziecko + wymagający dużej uwagi piesek to chyba za dużo dla jednej osoby...Może jeszcze zadzwoni jutro, ale jakoś nie wydaje mi się...Ale z drugiej strony, ktoś się odezwał, więc może będą dalsze telefony???;)Jeśli chodzi o Allegro, czy też inne serwery, to ogłaszać możemy, a osoby i tak będą musiały przejść u nas chrzest bojowy :cool3: i jeśli ktoś da rady to super! A tak w ogóle, to raz jeszcze - dzięki Folen!!! To naprawdę duże wyzwanie i będzie od Ciebie wymagało dużo cierpliwości i miłości, ale wiem, że z pewnością masz jej w nadmiarze!;)
  7. Acha! A więc to Ty byłaś, Dorciu, właśnie się zdziwiłam, że ktoś z zewnątrz zadzwonił...Skoro ludzie są fajni to ok, tym lepiej, choć w sumie nie zmienia to ich stanowiska...Zobaczymy co z Folen, zaczynam się martwić...:(
  8. Folen, dziewczynko droga, oczywiście, że wsparcie będzie, to w końcu ja ogłosiłam Malunia i jeśli Ty weźmiesz go na tymczas, to zrobisz bardzo dużo dla nas obojga!:)Poza tym na pewno ktoś się jescze oprócz mnie dołoży, nic się nie martw, tylko dobrze by było - jakby co - by Misiu miał dobrego i postępowego weta...ale Ty na pewno takiego znasz, prawda? Ale, ale, tak juz pewnie piszę, a w sumie nie wiem jeszcze c]jaki jest ostateczny wynik rozmowy...Wiesz już coś...?
  9. Hej Bernisiu!!!:):)A mnie już niestety wcz.nie było...:(
  10. Foluś, 3mam najmocniej jak mogę, nie wątpię, że Maluń miałby u Ciebie jak w raju, takim psim raju, gdzie nawet chore pieski mogą być szczęśliwe...:) Daj znać, przesyłam ogromy pozytywnych myśli jutro od samego rana, a tymczasem muszę zmykać do domku nakarmić moją gromadkę...
  11. O!Widzę, że sporo się podziało jak mnie tu nie było, i to nawet dobrych rzeczy!:)Sama nie kontaktowałam się z hodowcami, lecz rozmawiałam z moim wetem, i jeśli chodzi o nasz czas to mamy go do świąt - ci państwo (a raczej mąż pani, z którą Dorciu rozmawiałaś, bo jego żona jest bardziej wyrozumiała)chcieliby jak najprędzej Maluszka oddać - tzn. tydzień, ale mój wet zdeklarował się go "przetrzymać"u siebie przez kilka następnych dni, tzn. do świąt...Zatem troszkę czasu jescze jest, ale next week trzeba by Malunia zabrać...:(Super, że mamy w perspektywie choć dt, choć oczywiście ds byłby jeszcze lepszym rozwiązaniem, nie wiem czy starczy zcasu, ale najważniejsze, że Maluń będzie miał ciepłe i troskliwe miejsce na przystań gdyby nic nie wypaliło w ciągu tych 2 (niecałych) tygodni...Dzięki Dorciu/Folen, bo nie wiem jescze jak to się skończy... Acha!Folen, czy ta pani z W-wy nie kontakowała sie przypadkiem wczesniej z hodowcami? Bo wet mi dziś powiedział, że dzwoniła do państwa jakaś pani z W-wy i stwierdziła, że jeśli nikt się nie znajdzie, to go zabierze...Ale nie wiem w ogóle kto to, tzreba porządnie tą osobę sprawdzić, mejlowo, telefonicznie...Martwi mnie ten ds, bo dt wiem, że będzie z najwyższej półki, ale ds...nie znamy osób. No nic, sprawdzimy!
  12. Dam Wam znać jutro jak skontaktuję sie z wetem, w pt. powiedział mi dosłownie "tydzień, może 2", ale zadzwonię do niego jutro i napisze wieczorkiem, ok? Myślę, że te 2 tyg.mamy, ale się upewnię, a jak dłużej to tym lepiej...Też wymazuję zaraz ten rodowód z ogloszen! A dt póki co raczej nie mamy :(
  13. Folen, jak chcesz to podaj namiary na mnie, najlepiej mejlowe: [email][email protected][/email], lub kom. 661-892-844, oczywiście zadbamy o umowę, bo to byłaby jednya możliwość by potem sprawdzić jak Maluszek się ma. Dzięki!
  14. mhm...ja myślę, że znajdując zwierzątku domek przez neta to zawsze jest jakieś ryzyko, zwłaszcza, jeśli jest ono rasowe :(Ogłoszeń faktycznie nigdzie poza dogomanią i labkami nie umieściła, tzn. próbowałam na 4łapy,lecz jakoś ta strona niezbyt mi odpowiada, ogólnie mam wrażenie, że jest tylko o zwierzakach rasowych etc. Nie wiem gdzie by jeszcze poumieszczać, ale wydaje mi się, że pisząc o chorobie Maluszka w pewien sposób odstraszymy pazernych na rodowód i rasę...Zobaczymy...:(
  15. Dziękuję Ci, Gosiu, za wszelkie info na temat traktowania psiaka z takim problemem - są bardzo pokrzepiające, a ja, wbrew obawom podobnym do tych, które ma Hala, również uważam, że powinniśmy dać Maluszkowi szansę i przekonać się, czy rzeczywiście życie będzie dla niego pasmem udręk, czy też nieco odmiennym, lecz dobrym "doświadczeniem". Misiu już się urodził, ma obecnie 6 tygodni, wiem, że to niedużo, ale póki co radzi sobie i myślę, że z pomocą dobrego i odważnego człowieka da sobie rady...Musimy tylko stworzyć mu takie warunki, w których będzie w stanie funkcjonować w jak najlepszy sposób...Osobiście jestem zdania, że zawsze trzeba próbować. I nie chodzi tu o eksperymentowanie, lecz o nieprzekreślanie sprawy nim się spróbuje...Zwłaszcza, jeśli chodzi o Życie, które dla mnie jest święte. Na pewno będziemy w kontakcie, Gosiu, jeśli znajdzie się jakiś tymczas, lub stały domek (co byłoby w ogóle rewelacją!), to na pewno polecę Ciebie jako źródło wiarygodnych i sprawdzonych rad - dzięki! Twój Giguś daje nadzieję psiakom z podobnymi schorzeniami. Wydaje mi się, że Biszkopcik będzie miał w sobie równie wielką chęć do życia - przecież labki są pełne radości i ogólnego zwariowania;) MUSIMY dać mu szansę! Mój bielski wet to naprawdę odpowiedzialna osoba, szukałam jakiś czas dobrego lekarza i w minionym roku dopiero natrafiłam na niego. Wydaje mi się, że skoro człowiek z takim doświadczeniem oświadcza, że psiak może żyć, to widocznie tak jest...Choć będzie to wiązało się na pewno z dużym wysiłkiem ze strony jego właściciela, z dużym poświęceniem i odpowiedzialnością. Ale dzięki temu pozna życie i, wierzę w to bardzo, będzie mógł się nim nacieszyć! Folen, jeśli miałabyś chwilkę by poogłaszać Biszkopcika gdzieś jescze to byłabym bardzo wdzięczna!
  16. Hej Dziewczynki, dopiero raczkuje w kwestii udzielenia się na tym forum, i w ogóle internetowo, lecz widzę, że warto. Bardzo dziękuję Wam wszystkim za (żywe!) zainteresowanie losem Maluszka! ;)przepraszam, że tak zbiorowo, lecz nie mam stałego dostępu do sieci i mogę odpisywać jedynie wieczorami, i to w ograniczonej formie... :sad:Jeśli chodzi o obecny stan Maleństwa, to wg weta nie jest najgorzej, tzn. chyba Maluszek nie cierpi zbytnio - przynajmnije mam taką wielką nadzieję...:shake:Jego właściciele są podobno dobrymi hodowcami, nie takimi pseudo, i dbają o niego, więc z pewnością ma jak najmniej okazji do dławienia się i innych przykrych doświadczeń...I hope so...:-(Boję się tylko,że to jednak potencjalni właściciele będą traktowali to jak za duże wyzwanie.. :shake:Zobaczymy...W pierwszej chwili oczywiście pomyślałam o sobie, lecz niestety mam wykorzystany limit zwierzątek w tym roku, tzn. mieszkam z rodziną i mama cudem zaakceptowała dwa kocie bezdomniaki, prócz mojego, na tymczas...:-(Drugim problemem jest moja sunia, szurnięta jakaś, poważnie nienormalna, kochana, ze schroniska w BB, lecz nie toleruje żADNYCH innych psiaków, - a z kotami żyje w sumie w zgodzie, dziwne. wiem,że to na pewno będzie ciężkie i faktycznie jest to nieuleczalna choroba, lecz wierzę, że trzeba spróbować i włożyć całe serce w ratowanie Misia i umożliwienie mu startu życiowego...Nie wiem, jak to zrobię, lecz nie mogę pozwolić by zakończono życie, które dopiero się zaczęło, nawet jeśli nie będzie ono tak lekkie jak u innych psiaków... Dzięki raz jeszcze, Folen, Hali, Dorci, Carmell, Dorci 44 i Madzi 829 zwłaszcza (thx za umiesczenie ogłoszenia!), melduję się jutro wieczór, może coś ruszy...
  17. [quote name='Folen']Alais pomożemy, zdaje się, że dobrze trafiłaś :oops: Namiary na labki zaraz będą... Nie znam się na tej chorobie, ale czy to bardzo poważne i czy bardzo utrudnia życie maleństwu? Czy ewentualnie w grę wchodzi tymczas?[/quote] Super, dziękuję Ci bardzo, Folen...zaraz umieszczę wątek na labradorkach. Myślę, że tymczas jak najbardziej wchodzi w grę, bo kwestia jest taka, że ci właściciele (hodowcy) poczekają tydzień, może 2, a potem może być problem :( A sama widzisz, że szkoda takiego kochanego Malusia :( Nie wiem dokładnie co i jak z tą chorobą, lecz mój wet ( i tych Państwa też) twierdzi, że psiak może funkcjonować w miarę normalnie, jeśli tylko uważa się na jego karmienie...Wydaje mi się, że jest też pewien rodzaj leczenia weterynaryjnego, lecz muszę się jeszcze poważnie douczyć...Ale dziękuję Ci bardzo za pomoc, i innym babkom za reakcję :) Pędzę na forum labków!
  18. [quote name='Folen']Jakie cudne maleństwo...na labradorowym forum wici rozpuszczone?[/quote] hej Folen, ja tak dopiero początkuje z netowym szukaniem...czy mogłabyś dać mi jakieś namiary na to forum labradorkowe?
  19. 10 tygodniowy, kochany labradorek pilnie szuka odpowiedzialnego i kochającego domku, który byłby jego jedyną szansą na przeżycie. Maluszek urodził się jako jeden z 20 (!) szczeniąt w pewnej śląskiej hodowli i jako jedyny choruje na dziwną przypadłość "przełyku olbrzymiego":(Musi być karmiony jedynie mlekiem/zupą, ogólnie produktami płynnymi, które powinny być postawione na ławeczce/stołku, tak by mógł oprzeć na nim przednie łapki. Karmienie jest podstawą w przypadku takiej przypadłości. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć czegoś więcej nt tej choroby, oto link: [URL]http://www.pulmo.pl/fretkaorg/index.php?option=com_content&task=view&id=11&Itemid=6[/URL] co prawda autor opisuje zjawisko na przykładzie fretki, artykuł tan dostarcza ogólnych info o problemie. Apeluję do osób zarówno wrażliwych, jak i gotowych na podjęcie się opieki Maluchem, którego los rozstrzygnie się w ciągu najbliższych dni. Jego właściciele dają mi trochę czasu na poszukanie domku, więc wierzę, że jakoś się uda...Z góry dzięki za reakcje! [IMG]http://i11.photobucket.com/albums/a178/gargoyle8/Labradorek2.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...