Bardzo się cieszę że szczeniaki znalazły nowe domki.Cały mój trud aby przezzzyły nie zamarzły mial sens.Niestety nie mogę wspomóc funduszu hotelikowego,gdyż ostatnie tygodnie pobytu u mnie szczeniakow wyczerpały moje środki,coż sczeniaki były nie tylko duże ale jadły jak smoki.Czuję sie w jakimś sensie odpowiedzialny za to że znalazły się w hoteliku,ale chyba miałem rację że tylko adopcja z Krakowa w Krakowlub okolice może im zapewnić sensowne domki .Niestety do mnie jestdośc daleko/tam i z powrotem z Krakowa ok.100 km/ a co za tym idzie szanse na sensowną adopcję znikome.
Jeśli chodzi o Barunię to sterylka jest konieczna w jak najbliższym terminie.Nie mam sił i środkow na powtórke z jej macierzyństwa.Poza tym Barunia jest trudnym psem,sklonnym do ucieczek.Akceptuje tylko mnie.Do dzieci i zony jest nastawiona nieufnie i agresywnie.Obecnie zamieszkuje mały domek /2x2x2metra/ położony na ok.170mk trawniku.Teren ten jest ogrodzony.Do mojego domu boi sie wejśc.Czasami odnoszę wrażenie że nie jest to pies porzucony ale jest psem który urodził sie w warunkach "leśnych" a tylko zimno i głód oraz opieka z mojej strony spowodowały że zbliżył się do ludzi.Poza tymi cechami jest oczywiście kochanym zwierzakiem.
Mam nadzieję że będa sie pojawiać na forum informacje dot szczeniaków.Moje dzieci martwia się jak im tam jest w obcym świecie.
Chciałbym jednocześnie podziekować wszyskim za udzieloną bezinteresowna pomoc w ratowaniu tych psiaków.