rok temu moj tata znalazl potraconego na ulicy psa :|
wielki, silny pies.
szybko zawiozl go do weterynarza, mielismy nadzieje, ze wylize sie i zostanie z nami.
:shake:
nie udalo sie :placz:
ja nawet go nie widzialam, caly czas tata czuwal a nam tylko u nim opowiadal...
weterynarz powiedzial ze gdyby go przywiezc troche wczesniej...
musial sie meczyc dlugo, a nikt nawet sie nie zatrzymal...
ludzie potrafia byc okropni...