Ja mam dużego psa - ja muszę myśleć. Ktoś ma małego - nie musi. Jestem w windzie, chcę wysiąść na parterze, a po otwarciu drzwi do wndy wchodzi oczywiście luzem mały pies, który wprost nie znosi Baaja. Koleś się drze do niego, Baaj nad nim przeskakuje i idziemy. Zamieszanie, harmider, inny pies za nami szczeka - ale ten pilnowany, na smyczy, więc na zewnątrz jest już spokojnie. I to już drugi raz, jak ten mały pies tak nam wsiada do windy. Zero smyczy, kontroli, czegokolwiek...