Azawakh
Members-
Posts
631 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Azawakh
-
A ja myślę, że temat przycinania uszu i ogonków powinien zostać przeniesiony do działu poświęconego temu zagadnieniu ponieważ temat regulaminów trochę pośrednio się wiąże z kopiowaniem czegokolwiek.
-
Drodzy przyjaciele, forumowicze z głębokim żalem pragnę Was poinformować, iż dziś odszedł do Krainy wiecznych łowów na Tęczowym moście moj niespełna dwuletni doberman AIKO Bettega zwany przeze mnie Aikosiem. Aiko w języku japońskim znaczy dziecko miłości i takiż był właśnie mój ukochany piesio, który był spełnieniem moich marzeń o rodowodowym dobermanie. Nie marzyłem o wystawowych championatach czy medalach i dyplomach ale o tym, żeby dać mu dobry i ciepły dom, jego kawąłek ciepłego kąta... Starałem się być dla niego jak najlepszym opiekunem ale niestety choroba - padaczka okazała się być od nas silniejsza... Mimo leczenia i opieki ataki były coraz silniejsze i częstsze co wykańczało Aika i nie pozwalało mu wracać do formy psychicznej przez co mój czworonożny przyjaciel bardzo cierpiał. Po konsultacjach z lekarzami weterynarii oraz hodowcą musiałem podjąć decyzję o zmniejszeniu jego cierpień... Aikoś przekroczył próg Krainy wiecznych łowów godnie i z honorem, nie żaląc się na swoje cierpienia... Pożegnałem go z wielkim bólem serca od siebie i jego hodowcy zalewając się łzami i kładąc do jego plastikowej trumienki poza jego rzeczami codziennego użytku również białą różę - znak niewinności bo Aiko był jak dziecko niewinny i niczemu nie zawinił, że tak ciężko zachorował... Pokój Twojej duszyczce Aikosiu, myślami i duchem jestem z Tobą i myślami będę Ciebie i Twoich poprzedników odwiedzał na Tęczowym moście... Spoczywaj w spokoju... Moje serce i dzusza są z Tobą. Zawsze będę Cię kochał i wspominał jak tylko mogę najcieplej... Twój ludzki brat, opiekun i pan Marcin Wojciechowski
-
Mój Aikoś już odszedł do krainy wiecznych łowów... Ataki okazały się o wiele silniejsze niż jego organizm...
-
Dziękuję Wam za te miłe słowa wsparcia tak teraz mi potrzebne... Mój Aikoś ma prawie 2 lata jest psem rasy doberman. Ogólny stan jego zdrowia jest bardzo prawidłowy choć sen spędza mi z powiek waśnie epilepsja, której pierwszy atak miał miejsce około 5 miesięcy temu. Był to koszmarny grand mal... Potem mimo podawania Mizodinu półtorej tabletki rano i wieczorem ataki się powtarzały i to z różną siłą aż do wtorku 16 lutego gdzie doszło wręcz do stanu padaczkowego, po którym do dziś pies nie może dojść do siebie - jest jakiś nie swój i bardzo jękliwy co bardzo głośno obwieszcza a świadczyć to może o jednym, że bardzo cierpi. Kilkakrotnie proponowałem lekarzowi przejście na Luminal ale ten uważał, że Mizodin jest lekiem nowszej generacji i skuteczniejszym. Miał rację bowiem jeśli nawet wcześniej doszło do ataku atak był o wiele słabszy a pies szybciej dochodził do siebie aż do feralnego wtorku... Diagnoza epilepsji w tym przypadku po przeprowadzonym wywiadzie brzmiała, że jes tto padaczka wywołana infekcją wirusa nosówki, który sam nie wywołał choroby ale spowodował poważne uszkodzenia w mózgu. Podobnego zdania był inny lekarz któremu opowiedziałem o całej sytuacji. Decyzję o eutanazji swojego przyjaciela podjąłem po wcześniejszych konsultacjach z lekarzem i hodowcą. Lekarz wyraźnie zaznaczył mi, że tego nie da się wyleczyć a jedynie zaleczyć i dalsze rokowania są nie inajlepsze...
-
Cieszę się, że poruszacie temat padaczki u naszych ukochanych czworonogów. To dla mnie także trudny tema tomuszę przyznać, że to ciężka choroba i niestety mimo moich starań będę musiał odprowadzić mojego czworonożnego przyjaciela do krainy wiecznych łowów gdyż ataki się tylko pogłębiają mimo podawania leków... Jest mi to przykro pisać ale po rozmowie z lekarzami rokowania nie są za dobre przez co pies bardzo cierpi... Niedawno mimo podanej dawki Mizodinu ataki trwały niemal cały dzień... Moje biedactwo bardzo się męczyło a ja jedno co mogłem robić to stać z mopem i myć jego wydzieliny, żeby nie leżał w takim koszmarnym błocie... To dotyka nie tylko mojego psa ale i sąsiadów, którzy nie mogą prze z niego spać... Jego płacz jest straszny... Wybaczcie ale to trudne dla mnie chwile i łzy same cisną mi się do oczu nawet jak to piszę... Ja niestety ale przegrałem z chorobą mojego pieseczka i nic nie mogę na to już poradzić... Jestem z nim całą dusza i mam nadzieję, że będzie mu tam lepiej niż u mnie...
-
A ja podobnie jak KrzysiekM pisałem np na forach dobermanich i co? Też mnie nie zbanowali. Więc Brezylja nie bądź taki pewien, że każdego kto myśli inaczej od razu będą banować.
-
Nie ma sprawy.
-
Karmi ale patrząc na to jeszcze inaczej to trzeba stwierdzić, że jeśli dana organizacja nie pdolega pod ustawę to działa na podstawie innych przepisów w tym wypadku ustawy o partiach politycznych i w związku z tym ma prawo do ustalania swoich praw nie koneicznie tożsamych z tym co podane jest w ustawie Prawo o stowarzyszeniach. Proste co?
-
KrzysiekM ja nie zostałem wyrzucony z ZkwP ale odszedłem samodzielnie i na własną prośbę a przynależność do PKPR wypominali mi związkowcy kiedy już nie byłem w ZKwP tak to mniej więcej wyglądało chociaż nawet jak wstąpiłem ponownie do ZKwP to z tego co mi wiadomo bardzo źle na mój temat właśnie ze względu na przynależność do PKPR wypominał mi nie kto inny jak pan Śliwka Piotr a pani, która aktualnie jest szefową biura oddziału katowickiego ZkwP zwracała mi uwagę, że interesują mnie czasopisma organizacji dysydenckich jakby to było coś zdrożnego.
-
A może wśród zwykłych członków takich jak np ja są i tacy, którzy takich zmian jednak chcą ale nie mówią o tym bo się boją? A może wśród tych ludzi są i tacy, którzy nie są świadomi, że są potrzebne zmiany przez co "nie chcą" zmian proponowanych przeze mnie?
-
Owszem nigdy nie kryłem swoich poglądów bo i po co w końcu żyjemy w wolnym kraju i myślę, że nie muszę się ich wstydzić bo mam do nich prawo bez względu co jest zapisane w statucie i innych regulaminach. A ja próbuję i niestety brak takich ludzi jak KrzysiekM chętnych do pomocy w moich działaniach powoduje, że ZkwP trwa w swoich posadach i swojej formie niezmiennie od 1948 roku jako ostatni twór komunizmu (nadaje się do muzeum komunizmu) i nikt nie jest chętny do jakichkolwiek zmian co powoduje, że utrzymuje się ze swoich pieniędzy takiego dziwoląga pod pozorem jakiejś bzdetnej elitarności czy dobra psa rasowego zabraniając członkom prawdziwej wolności wyboru gdzie chcą się zrzeszać i jakei psy hodować bo rządzi niepodzielnie FCI, które poza tym,że jest najstarsze i największe niczego nowego i dobrego nie wnosi...
-
Owszem jestem podobnego acz nie identycznego zdania jak KrzysiekM ale ja mam chorego na padaczkę psa i w życiu bym swojego psa nie rozmnażał bo wiem, że nie powinno się tego robić poza tym nie mam żyłki do hodowania psów a KrzysiekM ma sporo racji bo patrzy na to jakoś normalnie a nie jak fanatyk ZKwP i lojalista partyjny a to może w oczy koleć. A jeśli idzie o ludzi, którzy z pewnymi rzeczami nie mają do czynienia to znaczy, że albo nie widza pewnych spraw albo nie są zaangażowani bądź nie chcą widzieć ich i cieszą się, że jest jak jest...
-
ladySwallow ja np jestem członkiem ZKwP i znam pewne sprawy od środka...
-
No ale nikt nadal mi nie odpowiedział konkretnie na moje pytanie. Czekam na konkretną odpowiedź. Marmasza wiec zamiast stawiać mi jakieś odwrotne i przewrotne pytania odpowiedz sensownie na moje.
-
Karmi ja nie jestem argumentoodporny tylko widzę co pisze ustawa. Jeśli ZKwP nie należy do wymienionych w ustawie grup organizacji to jakim prawem sobie uzurpuje prawo do ograniczenia komukolwiek wolności zrzeszania się a dokładniej swoim członkom? Jeśli byłby ujęty w tym wykazie ustawowym wtedy proszę bardzo niech sobie zabrania ale nie jest więc nie ma takiego prawa (przynajmniej teoretycznie). A jeśli idzie o partie polityczne to owszem one jako tako monopolu nie mają ale one są ujęte w wykazie ustawowym więc mają prawo do zakazywania swoim członkom przynależności do innych partii politycznych i w tym przypadku jest to jak najbardziej normalne i zrozumiałe.
-
A ja mam pytanie jak wpływają następujące zakazy: przynależenia członków ZKwP do innych krajowych organizacji kynologicznych pod groźbą automatycznego wykluczenia z organizacji, zakaz wystawiania psów zarejestrowanych w ZKwP na wystawach i innych imprezach organizowanych przez inne krajowe organizacje kynologiczne oraz zakaz jakiegokolwiek uczestnictwa sędziów i asystentów w wystawach i imprezach innych krajowych stowarzyszeń kynologicznych na poprawę jakości pogłowia psów rasowych w Polsce? Czy mi to ktoś wyjaśni dokładnie?
-
Marmasza organizacja powinna tworzyć bardziej życiowe zasady na jakich funkcjonują jej członkowie i przykładem są tu organizacje felinologiczne czyli zrzeszające hodowców kotów rasowych gdzie nikt nikogo nie wyklucza za równoległą przynależność do innych krajowych organizacji felinologicznych co mi bardzo się podoba. Tam panuje zasada aby kot był w jednej organizacji natomiast jego właściciel może być w kilku i jakoś nikomu to nie przeszkadza. Tam może za zgodą zarządu kot kryć winnych organizacjach i tez to nikomu nie przeszkadza a wręcz odwrotnie tam to sprzyja rozwojowi felinologii co w ZkwP i FCI nigdy nie przeszłoby nawet przez myśl. Szkoda wielka, że ZkwP wyznaje przytoczoną zasadę "kto nie jest z nami ten jest przeciw nam". I gdyby świat polskiej kynologii choć trochę przypominał ten felinologiczny wtedy naprawdę byłoby ok i nikt nie udowadniałby, że jego organizacja jest lepsza tylko dlatego, ze jest najstarsza w Polsce i należy do FCI. W okresie międzywojennym tak właśnie było o kynologię tworzyło kilka różnych organizacji ze swoją autonomią tworzących Związek Kynologiczny w Polsce zwany Polski Kenel Klub, z którym obecny ZkwP nosi tylko wspólną nazwę bo reszta to spadek po poprzedniej epoce głębokiego PRL-u czego przykładem jest struktura ZkwP wzorowana na strukturze partyjnej bo przynależąc do jakiejś partii nie można równocześnie do innych partii politycznych, do których jednak ZkwP nie należy no chyba, że ktoś zmieni jego status i uczyni z niego partię...
-
Karmi z tego wygląda,ze niestety ale KRS nie do końca spełnia swoją funkcję rejestrując statuty, w których organizacje zapisuje sobie co im się rzewnie podoba i nikt tego nie sprawdza co jest tam napisane przez co mam w statutach jakieś idiotyczne zapisy rodem albo z głębokiego PRL-u bądź sprawiające, że organizacja staje się prywatnym kółkiem wzajemnej adoracji...
-
A ZKwP co zrobił w tej kwestii? Jak tną tam uszy i ogony tak tną a na dodatek są na ich wystawach psy wystawiane co np w Niemczech by nie przeszło.
-
tabaluga1 dlaczego jesteś taka zgryźliwa? Nie rozumiem tego? Przecież KrzysiekM wyjaśnił to i owo więc może go uszanuj?
-
Marmasza jeśli interesuje Cię dogłębniej ten temat to zadzwoń do PKPR i zapytaj się o to co napisałaś w swoim poście. Myślę, że ZG PKPR najlepiej odpowie Ci na Twoje pytanie i wyjaśni wszelkie niejasności bo ja mogę się mylić i dlatego nie będę podawał Ci spisu tych organizacji, które podane są na stronie PKPR.
-
Brezyl ja nie wiem dlaczego tak ostro wypowiadasz się w stosunku do człowieka inaczej myślącego niż TY? Nie skreślaj go z góry, i nie pisz że nie zostanie sędzią kynologicznym bo nie święci garnki lepią i nie tacy zdobywają takie uprawnienia. KrzysiekM może być w niedalekiej przyszłości nawet całkiem niezłym hodowcą a to za sprawą swojej żony hodującej koty rasowe o czym kilkakrotnie wspominał- przecież hodowla kotów też opiera się na tych samych zasadach co hodowla psów a więc prawach Mendla wałkowanych w lewo i prawo na kursach asystenckich. A co do wysyłania kolegi celem nauczenia się podstaw to myślę, że nie tylko on musi się dokształcać bo każdy musi się uczyć i podnosić umiejętności czy też kwalifikacje zawodowe także nie wiem skąd w Tobie ta niechęć w stosunku do jego osoby? No i jeszcze jedno, dobry hodowca nie tylko powinien wiele czytać ale tez i mieć do tego żyłkę, którą być może i ma Krzysiek o czym masz prawo nie wiedzieć.
-
Popieram w 100% KrzyśkaM. Ma sporo racji bowiem w kocich organizacjach właśnie tak jest, że nie ma zakazów przynależenia do innych felinologicznych organizacji tak samo jak nie ma zakazu wystawiania kotów na wystawach i imprezach innych krajowych kocich organizacji z tym tylko warunkiem, że zdobyte w ten sposób tytuły nie muszą być uznawane między organizacjami co moim zdaniem nie jest żadnym problemem w zamian jednak ma się możliwość poznawania innych stowarzyszeń o tym samym profilu działania i przenoszenia rzeczy dobrych i sprawdzonych a także nowatorskich na grunt organizacji, w której jest zarejestrowany dany kot. Same zalety jak z tego widać i szkoda, ze władze FCI i ZKwP tego nie potrafią i nie chcą dostrzegać bo wniosłoby to wiele dobrego do rozwoju kynologii w Polsce - ta sytuacja przypomina sytuację, w której Unia Europejska zabroniłaby kierowcom z krajów członkowskich wjeżdżania do krajów takich jak Rosja nie będących członkami UE co byłoby nie tylko wielkim kuriozum ale i czysto po polsku debilizmem. Marmasza sam się zastanawiam kto był tak głupi i zarejestrował statut z tymi idiotycznymi zapisami? Powinien od razu zostać zwolniony za to co zrobił albo przynajmniej otrzymać naganę z wpisem do akt za rejestrację aktu sprzecznego z prawem powszechnie panującym w Polsce. Samo uznawanie rodowodów przez zagraniczne organizacje związane z FCI nie daje powodów, żeby wymagać lojalności ponieważ rodowody ACE czy UCI albo F.C.I. też są uznawane na świecie i te organizacje jakoś nie wymagają tego samego co wymaga FCi i ZKwP więc jak widzisz można normalnie funkcjonować tworząc jedną kynologiczną rodzinę
-
Karmi, fajnie że jesteś prawnikiem i to co napisałem nie było w Twoim kierunku. My potrzebujemy prawnika, który jak już napisałem wstawi się za nami i nam pomoże a Ty jak widzę raczej popierasz to co napisane jest w statucie ZKwP i nie widzę problemu masz do tego prawo. Ja jednak pozostanę przy swoim i nadal będę uważał, że prawo ZkwP nie sprzyja w żaden sposób dobru psa a tylko własnym interesom przez co powstaje zamknięte koło osób uważających się za jakąs pseudo "elitę". Ale niech Ci będzie. Jeżeli zaś idzie o negatywne następstwa np mojej przynależności do PKPP to mogę jasno napisać, że mi to wypominano w oddziale katowickim, którego przed laty byłem członkiem choć wtedy jak byłem członkiem PKPR już tam nie należałem (przynajmniej statutowo bo automatycznie ponoć utraciłem to członkostwo). Wielokrotnie słyszałem nieprzyjemne uwagi przy zakładaniu oddziału w Będzinie kiedy to również mi wypominano to, że raz sędziowałem na wystawie PKPR a nawet zwracano mi uwagę i to publicznie w katowickim Empiki Megastore, że interesuję się "czasopismami organizacji dysydenckich" wiec i to też jest jakieś negatywne następstwo nieprzynależenia do ZKwP albo inaczej przynależenia do PKPR ale nie przynależąc do ZKwP. Ciekawe ale prawdziwe. A jeżeli ZKwP jest podmiotem prawa prywatnego to wnioskuję tym samym, że pozwala mu się na wszystko i nikt nie ma nad nim kontroli na zasadzie "róbta co chceta!" - chcecie być zamknięta na nowości enklawą a to se bądźcie i państwo nie ma do was nic. No z tego co napisałaś tak to wygląda. A wracając jeszcze do opinii prawnej dr Ciapały to jest ona moim skromnym zdaniem dobrze napisana i bardzo sensownie ale zastanawia mnie, że w pierwszych już słowach autor stwierdza, że zapisy statutowe są niezgodne z prawem powszechnie panującym w naszym kraju i po tym co Ty napisałaś jak mam rozumieć sprawę? On kłamie albo mimo swoich studiów prawniczych i jeszcze wyższego stopnia naukowego myli się albo kłamie w żywe oczy? Jak to jest i kto tu ma rację? Z drugiej zaś strony jeśli zarówno dr Ciapała stwierdza z całą stanowczością, że są to zapisy niezgodne z prawem oraz inni autorzy podobnych opinii zamieszczanych w magazynie As-ko mówią to samo to może faktycznie jest coś na rzeczy i nie ma potrzeby przestrzegania tych zapisów bo są bezprawne i tak samo bezprawne byłoby wykluczanie kogokolwiek za przystąpienie do innych krajowych organizacji kynologicznych.