Wczoraj, wręcz skakałam z radości z powodu tych adopcji.Dzisiaj chce mi się poprostu płakać.:(
Przed południem odwiedziłam moją ciocię, która mieszka w Lubochni.Gdy wracałam do domu przy szkole, z samochodu zauważyłam kilka psów trzymających się w sforze.Jeden miała w szyje wrośnięty łańcuch, a pozostałości po łąńcuchu 'dyńdały' mu przy szyji.:placz:
Jutro biorę psie jedzenie do szkoły,telefon...jak pies będzie to zrobie mu fotki,nakarmię i założe wątek.