witam ponownie!
no mam nadzieje, ze kiedyś też ją zobaczę nigdy nic nie wiadomo;)
Historia Kasi na prawdę mną wstrząsnęła, jestem dumna z tego że w naszym kraju są jeszcze takie osoby jak Pani Małgosia, nie przejrzałam jeszcze wszystkich wątków na stronie ale z tego co zdążyłam zauważyć to jest tutaj wiele osób, które pomagają zwierzętom z czego bardzo się ciesze.
Sama bardzo kocham naszych czworonożnych przyjaciół. Obecnie mam tylko jednego małego pieska - mieszańca z terierkiem - jest śliczny i na prawdę kochany:). Niestety nie mam warunków aby mieć więcej piesków a chętnie bym jakiegoś przygarneła ze schroniska:( dlatego chcę pomóc w jakiś inny sposób.
Pamiętam wątek o tym jak Kasia przechodziła sterylizacje. Przyznam, że nie dziwię się że martwiłyście się o nią. Mój kot (niestety ś.p.:() przeszedł 2 lata temu sterylizacje i kilka godzin po niej bardzo pogorszył się jego stan. Niestety był już u nas w domu więc w nocy trzeba było zadzwonić po weterynarza. Lekarka przyjechała przebadała go - stwierdziła zapalenie płuc (mój kot często zimą uciekał przez balkon do piwnicy i pewnie tam się go nabawił) :/ szkoda tylko, że wcześniej go nie przebadała zapalenie płuc nie rozwija się w ciągu kilku godzin, gdyby nie jej nieuwaga może mój kot by jeszcze żył a tak mimo końskiej dawki leków zmarł tamtej nocy... Bardzo się męczył kaszlał krwią, ciężko oddychał było z nim tragicznie:(. Bardzo przeżyłam to wydarzenie bo przywiązałam się bardzo do niego :(
pozdrawiam serdecznie
Kasia