a to ja tak troszke bardziej na wesoło...
pewnego słonecznego dnia wybrałam się z pieskiem mojej siostry na spacer do lasku. Bawiłyśmy się w aportowanie więc spuściłam ją ze smyczy, czego potem baaaardzo żałowałam bo suka wytaplała się w ... kupie :p
wracając do domu przechodziłam obok przystanku, a że Aksa jest wyjątkowo towarzyska zaczeła piszczeć i ciągnąć w strone siedzącej tam grupy starszych pań. Oczywiście od razu ściągnełam mocno smycz, żeby nikt jej nie głaskał. No i wtedy się nasłuchałam jaka to jestem okropna i jak ja traktuje tego biednego pieska i tp i td. A przecież chodziło mi tylko o to, że była cała wysmarowana gównem...to chyba żadna przyjemność z głaskania takiego psa hihih