Ufff, Neigh jak dobrze, że tak szybko Tygryś pojechał z Toba do weta. Te kleszcze są ohydne, ja sama zdjęłam moim wczoraj z sierści jakieś 10sztuk.
Trzymam kciuki za Tygrysia, oby szybko wydobrzał, i za pozostały Twój zwierzyniec Neigh.
Hmm, u mnie też nie jest wesoło, oba moje "konie" (znaczy tosy) mają biegunke, a Smuki znów "siała" zniszczenie w domu w czasie wczorajszej burzy, gdy nas nie było. Boi sie wszelkich wybuchów, hałasu, czy fajerwerków. I znów TZ ze mna nie gada :shake: