Nie mówcie że psy nie myślą. Dziś dopadły nas sprawy urzędowe i musieliśmy wyjść. nie było nas ok 2 godzin. O ludzie, nie poznałam pokoju. Dorwała jakieś opakowanie ze styropianu i tektury. Tornado. Cicho nie byłam. I co? Drops wcale nie przestraszony patrzy na mnie i prawie mówi - nie drzyj się, to nie ja przecież, to ona. A Mufinka na swoim posłanku- jak zwykle uszy zasłonięte i udaje że jej nie ma. Czyli wiedziała że coś źle zrobiła. No cóż , posprzątałam, a mąż się uczy porządku.