Tak, sunia nadal jest w schronisku. Ech co mam pisać, naobiecywali co poniektórzy i na tym się skończyło. Inka podchodzi do kraty, łaskawie weźmie smakołyk, powącha rękę i ucieka. Behawiorystka polecona tutaj, była. Cóż napiszę - bała się psów i nie miała ochoty na narażanie się. Wiesz Nutusiu, nienawidzę takich sytuacji kiedy robi się szum, a potem ma się psa w dupie. Suńka w schronisku nie ma szans na adopcje. U nas na szczęście nic jej nie grozi. I to tylko jest pocieszające. Dla niej boks to jej życie. Nie zna innego. Pracownicy próbują ją oswoić. Bez rezultatu. Staram się przebywać z nią jak jestem w schronisku ale nie czarujmy się: wolontariusze i ja bywamy w niedziele, to za mało. I gadanie tu i pitu, pitu o pracy z nia to tylko sciema, nie pierwszy raz zresztą.Dobra, wygadałam się. Dodam że tylko ona jedna taka dzika.