edit23
Members-
Posts
49 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by edit23
-
to jeszcze raz ja! Amelko proszę skontaktuj się z Grinajs albo daj mi jej numer telefonu na PW bo żeby nie wiem co musimy tą sprawę załatwić w ten weekend bo ja mam transport (mam nadzieję że kolega się nie wycofa, no ale to ja już go będę czarować) tylko Grinajs musi wiedzieć... to jest moja ostatnia szansa żeby Gucia przetransportować w dogodnych warunkach... I jeszcze jedna sprawa do innych forumowiczek: czy pomogłybyście mi Amelce i Grinajs zdobyć część pieniędzy na podróż dla Gucia??? proszę o pomoc
-
[quote name='Szyszka']Słuchajcie moja propozycja jest następująca:Mogę przewieźć Gucia z Łodzi do Krakowa, jednak nie jestem w stanie sfinansować w całości tej podróży. Obliczyliśmy koszt przejazdu w tą i spowrotem na ok. 150 zł. Jeżeli mnie wspomożecie to nie ma problemu.Dysponuje czasem w piatek lub w sobotę, jak wygodniej.Wtedy Edit musiała by odebrać Gucia z Krakowa.Nie mam też warunków aby przenocować Gucia w domu, więc najlepiej byłoby gdybym mogła go odebrać z dworca w piątek lub w sobote rano - południe i od razu ruszyć w drogę.Co Wy na to, cioteczki?[/quote] wiesz jak dla mnie ok tylko Grinajs będzie go mieć chyba w niedzielę w Łodzi.... już mnie krew zalewa a zresztą będzie tu jutro amelka to ona będzie wiedzieć dokładnie co i jak tak Grinajs będzie z Guciem w niedzielę w Łodzi
-
jejciu jak czytałam Wasze posty to aż płakałam... bardzo dziękuję za wsparcie... wiecie ja oprócz tego że przeżywam transport Guciusia mojego kochanego to jeszcze przeżywam zachowanie ludzi (oj jak ja bardzo się myliłam że wszyscy choć troszkę kochają zwierzęta) gdyby nie wsparcie mamy i wasze to bym chyba nerwowo nie wytrzymała... na codzień jestem bardzo silna, heehhe mam przydomek ''harpia" (nie śmiać się!!!!) ale jak widzę cierpienie nieważne kto cierpi to staram się pomóc w miarę moich możliwości jeszcze mi się nigdy nie zdarzyło odmówić potrzebującym... Kochane bardzo Wam dziękuję za zaangażowanie... tak bym chciała już Gucia przytulić, czasem już tracę nadzieję ale wtedy jakoś dziwnie się pojawia się w pobliżu moja kochana mamusia i obie sobie patrzymy na Gucia i jakoś nam wtedy lepiej... heheheh dzisiaj nie mogłam normalnie funkcjonować w pracy bo myślałam o Guciu, ale wrzesień będzie tylko dla Gucia, a w sierpniu mamusia moja będzie czuwać nad Guciem, bo ja pracuję heheh do końca sierpnia... no a potem długie spacery mnóstwo przytulania drapania i wszytsko to co się Guciowi spodoba... ale sie rozpisałam... wybaczcie ale ja to bardzo przeżywam.... jeszcze raz dziękuję za wsparcie
-
no więc dziewczyny ja właśnie wyczerpałam swoją ostatnią szansę tzn że nie mam się już do kogo zwrócić o pomoc w transporcie Gucia :placz: straciłam już wiarę w ludzi... i powiem wam że wyciągnęłam wnioski z wielu rozmów, otorzyły mi się oczy na wiele spraw... pisze to wszystko z ogromnym żalem... tak się na ludziach zawiodłam... aż przykro mi pisać... trochę wam tu posmęcę ale szalg mnie trafia na niektóre komentarze (oj wiele ich usłyszałam) a to niektóre z nich: "a co cię to obchodzi że psy usypiają, to nie twoje zmartwienie", kolejny: "czyś ty oszalała psa ze schroniska brać ty masz nie po kolei w głowie" Dziewczyny chyba zweryfikuję moje znajomości, nie mogę utrzymywać kontaku z ludźmi bez sumienia i skrupułów... ale powiem wam że walczyłam dzielnie no ale żadnemu nie wytłumaczyłam tylko wiecie to bardzo BOLI jednak mam oparcie w mamie ją to też wszystko przeraża... ale jest gotowa na przyjęcie Gucia, myśli razem ze mną jak to z tym transportem będzie... ale skończyły się nam pomysły :-( mam nadzieję że wy rozumiecie jaki noszę żal w sercu oj ogromny on jest i tak mi jest ciążko...
-
więc ja wyjaśnie sytuację :lol: Gucia kochanego czekają 3 etapy drogi: 1) Amelka przewiezie go ze Szczecina do Grinjas (Toruń lub Piła - to już trzeba się pytać Grinjas) 2) Grinjas przenocuje Gucia u siebie a następnego dnia razem zGuciem pojadą do Łodzi 3) a potem Gucio ze mną pojechałby z Łodzi do Rzeszowa - i tu jest problem bo nie mogę znaleźć osoby która mogłaby pojechać autem - nie chce żeby Gucio jechał pociągiem bo się biedaczek będzie stresował) sprawdzałam pociągi i droga trwałaby ok 8 godzin minimum
-
hehehe Gucio będzie dostawał jedzonko domowe, no ale oczywiście nie wszystko bo niekórych potraw nie może jeść... no np grochówki mu nie dam :eviltong: jakoś do suchej karmy nie jestem przekonana... ja już wszystko o jedzonku dla pieska przeczytałam... będą warzywa ale i mięsko też będzie.. sądzę że Gucio nie będzie narzekał... musi być zdrowy a jedzonko to połowa sukcesu a tak nawiasem to cały czas o nim myśle :loveu: i już się nie mogę doczekać kiedy Guciusia przytulę a jak zacznie machać ogonkiem to się chyba z radości poryczę tak bym chciała żeby ten piesio znowu był radosny i szczęśliwy i żeby szybko zapomniał o schronisku...:-(
-
wiecie co powiem wam że strasznie się boję tego transportu... tzn żeby mój kochany Gucio się nie bał żeby miał jak najmniejszy stres ( mówię MÓJ bo już się czuję jak bym go miała jestem z nim całym serduchem i myślą heheh już się przyłapałam że myślę co on tam teraz porabia) aaa żeby bezpiecznie trafił do mnie a ja i moja mama stworzymy mu domek pełny ciepła i miłości.... heh kochany Gucio :loveu:
-
mieszkam w bloku z mamą... czasami się smiejemy że się gubimy w tym mieszkaniu... a z pieskiem będzie raźniej... zwierzątek nie mam żadnych, ale jak jeżdże do babci to spędzam tam czas z pieskami, poza tym jak byłam mała to się wychowywałam u babci która miała pieska, na szczepienia z nim chodziłam (no babcia była obecna) na spacery praktycznie się nim opiekowałam ja... nawet jak już umierał (miał 17 lat) to go do weterynarza nosiłam na rękach... moja mama mówi że zawsze krakałam że chciałabym takiego pieska biednego kundelka ze schroniska no i teraz mam... tzn będę mieć :multi: heheh nawet moja mama się cieszy że Gucio będzie nasz i ciągle chce żebym jej zdjęcie Gucia pokazywała, my to obydwie jesteśmy takie psiarki zaprzyjaźniłyśmy się ze wszystkimi pieskami sąsiadów...
-
właśnie transport mnie przeraża :-o ale kochane jak zobaczyłam Gucia to aż mi serduszko piknęło żeby taka kochana psinka tak cierpiała dochodze do wniosku że niektórzy ludzie nie powinni nazywać się ludźmi jestem zdecydowana na Gucia tylko ten transport ale liczę na amelkę mam nadzieję że ona cos pomoże Obecnie studiuję ale to jest piąty rok więc będę mieć mnóstwo czasu dla Gucia bo u mnie się nie chodzi coddziennie na uczelnie jak sie jest na 5 roku... a pracę mgr mam już prawie napisaną wiec dla Gucia będę mieć dużo czasu... wiem że Guciowi będzie dobrze
-
hej !!! jestem tu nowa:lol: znalazłam się tu bo bardzo mnie wzruszył los Gucia i postanowiłam że psiaczek będzie mój... takie słodkie stworzonko zasłuduje na to żeby z radości merdać ogonkiem i będzie merdał nim ale u mnie w domciu :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: serce mi się kroi jak sobie pomyśle że on teraz stoi tam w tym cholernym schronisku smutny :-( ale moja w tym głowa żeby był wesolutki widziałam go tylko na zdjęciu ale już go kocham moja mama też go pokochała...