Może jakiś wiersz na początek?
Jeśli głupie powiedzcie...
Pamiętam Jego roześmianą buzię,
Pamiętam jak przytulał mnie,
Pamiętam jak brał na ręce mimo iż nie miał siły...
Cały był mój,
Mój Pan, Właściciel i Przyjaciel.
Całymi dniami bawiliśmy się razem,
Kiedy byłem mały rzucał mi piłeczkę,
Kiedy rosły ząbki bawił się ze mną sznurem,
Razem starzeliśmy się,
Spędzaliśmy wieczory w ciepłym fotelu...
Pewnego dni trafiłem w to dziwne miejsce,
Zimne, brudne, szare...
Jago głos jak echo słyszę do dziś,
Ale Jego nigdzie nie ma...
Z nadzieją czekam...
Może przyjdzie?
Przytuli?
I zabierze...