Jump to content
Dogomania

gatasalvache

Members
  • Posts

    19
  • Joined

  • Last visited

gatasalvache's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. Gawron po prostu zrobił sobie ze mnie jaja. Może wtedy nie odleciał bo się przestraszył się mojego psa i to go sparaliżowało. Z góry dziękuje wszystkim za zainteresowanie i pozdrawiam. :)
  2. Gawron po prostu zrobił sobie ze mnie jaja. Może wtedy nie odleciał bo się przestraszył się mojego psa i to go sparaliżowało. Z góry dziękuje wszystkim za zainteresowanie i pozdrawiam. :)
  3. A co z ptakami? Pomocy, gawron w potrzebie, nie mogę go u siebie zatrzymać, ponieważ mój pies za aktywnie na niego reaguje. Poza tym nie mam warunków. Wychodząc na spacerek, znalazłam gawrona który nie mógł się oderwać od ziemi, coś jest nie tak, nie może latać. Gawrona musiałam wynieść znów z mieszkania bo jak już pisałam - mój pies.... Jeśli ktoś jest dziś w stanie przyjść do 15tej do mnie (akademia ekonomiczna) i zabrać go ze sobą to zaraz po niego zejdę i zabiorę. Dzwoniłam do Zoo i schroniska, nie mogą mu pomóc. Przepraszam że tu piszę ale nie jestem jeszcze zbytnio obeznana na dogomanii. Piszcie lub dzwońcie 693366806
  4. Pomocy, gawron w potrzebie, nie mogę go u siebie zatrzymać, ponieważ mój pies za aktywnie na niego reaguje. Poza tym nie mam warunków. Wychodząc na spacerek, znalazłam gawrona który nie mógł się oderwać od ziemi, coś jest nie tak, nie może latać. Gawrona musiałam wynieść znów z mieszkania bo jak już pisałam - mój pies.... Jeśli ktoś jest dziś w stanie przyjść do 15tej do mnie (akademia ekonomiczna) i zabrać go ze sobą to zaraz po niego zejdę i zabiorę. Dzwoniłam do Zoo i schroniska, nie mogą mu pomóc. Przepraszam że tu piszę ale nie jestem jeszcze zbytnio obeznana na dogomanii. Piszcie lub dzwońcie 693366806
  5. jeszcze nie rozumiesz,ze nic nie da się zrobic-bo i Twoja frustracja będzie coraz wieksza,i jego przerażenie-wy po prostu do siebie nie pasujecie Dziewczyno,popatrz w jego oczy-on Cie nie rozumie,on nie wie,czego od niego chcesz,on nie rozumie,że ma robic ,,siad,, i dawac łape-po co ????!!!!!czemu i komu to ma służyc,on nie wie dlaczego jest zamykany w klatce,on nie wie-bo nigdy nie miał domu -,ze musi na chwile pozostać sam,on chce być z człowiekiem,on się boi-to tylko jego przerażenie!!!!,on nie wie,ze niszczy meble,on boi się wrócic do Ciebie po spacerze,bo nie wie ,czy zostanie nagrodzony,czy skarcony Jakby się bał to by po prostu nie wrócił. Jak w ogóle możesz pisać, że się boi, nie różnisz się niczym od innych na tym wątku, którzy też widać więcej wiedzą ode mnie co ty się dzieję. Inni polecają klatki drudzy nie. Wiesz co, śmieszy mnie Twój list i chociaż bardzo bym chciała odpisać zdaniem na zdanie to nie mogę bo nie mam czasu. Wolę się pobawić z moim psem. Weź sobie po prostu innego psa z którym będziesz mogła spać. A matkę już mam i dziękuję Bogu, że Ty nią nie jesteś. Ale mam propozycję, idę na spotykanie z Gabim w niedzielę z trenerką psów, zobaczymy co ona powie. Bo Wasze opinie po prostu mnie nie obchodzą. Powiedzieliście już wystarczająco dużo, żebym mogła się przekonać, że słuchałam osób, które nie mają zielonego pojęcia na ten temat. Jeśli trenerka stwierdzi, że ten pies musi mieć przestrzeń jaką miał w schronisku, bo od małego tam się wychowywał, to go Wam oddam dla Jego dobra. W przeciwnym razie, odczepicie się ode mnie i mojego psa raz na zawsze. Tyle na ten temat.
  6. Więc nie mogliście stwierdzić jak się zachowuje na ulicy i w mieszkaniu. Ale to już nie ważne. Gabryś się z czasem nauczy, że go nie zostawiam na zawsze wychodząc z domu. Byłam na spotkaniu z pewnymi osobami, które wzięły psy ze schroniska. Jedna miałą podobny problem, ale jego pies rzucał się dosłownie na wszystko, kiedy w mieszkaniu przebywały nieznajome osoby. Aż po 1,5 roku mu po prostu przeszło. Do tej pory nie wiedzą czemu tak robił i czemu pewnego dnia tak diametralnie zmienił swoje zachowanie. Gabi się przyzwyczai. gallegro jeśli gabi nie chciałby u nas więcej przebywać, to dawno by już uciekł, bo wypuszczam bez smyczy. Dalszej części nie skomentuje, bo nie będę się z Tobą przekamarzać.
  7. Po raz ostatni mówię, że nie oddam Gabiego. Nie uśpię go. Mam go oddać, bo znalazła się osoba z ogrodem na którym tak bardzo zależało red? No i czemu przekręcacie moje słowa? To nie była imprezka, to było ognisko, było tam mnóstwo zieleni, a Gabryś czuł się tam dobrze. No, ale dlatego pewnie, że to napisałam , to red zaraz tu napisze, że to ją jeszcze bardziej przekonuje, żeby został oddany. Bo pani Ewa ma dom z ogrodem. Na wątku zostało napisane, że jeśli Gabi zostanie zaadoptowany wcześniej to pani Ewa weźmie sobie innego, więc niech tak zrobi. Jeszcze raz powtarzam, że Gabi nie jest maltretowany. Dorka, napisałaś, że jestem niedojrzała bo nie chce go oddać, bo nie wiadomo co myślicie, że robie. Myślę, że nie powinnam go oddawać dlatego tylko, że Wy myślicie, że mu się tu dzieje krzywda. Nie oddam go, bo red woli dom z ogrodem. A przede wszystkim go nie oddam bo go kocham. A w tym, że go chce nauczyć parę komend nie widzę nic złego. Piotrek napisał na tym wątku i trochę przesadził, bo red cały czas pisała o tym domu z ogrodem, krytykowała itd. Nie faszerujemy go tabletkami. Spróbowaliśmy mu dawać płyn ziołowy na uspokojenie, a potem tabletki, ale nie pomagało. Ale red uważa, że go faszeruje, jak zawsze używa tak mocnych słów, a czasami po prostu mówi nie prawdę. Się nie dziwię, że jest tu tyle interesantów i coraz więcej ludzi. Może ktoś z Was jest z Wrocławia i chce się przekonać na własne oczy, że Gabiemu nie dzieje się żadna krzywda? Wtedy ten ktoś mógłby napisać jak jest na prawdę bo mi nikt nie wierzy. Jeśli jest ktoś taki to zapraszam. Niech się przekona, że Gabi lubi siedzieć w Swojej klatce, bo czuje się tam bezpiecznie, ma w niej kołderkę i jest ona nakryta kocykiem, wygląda fajnie. Jest taka duża, że dwóch Gabrysiów mogło by tam się schować. Może w niej normalnie stać. Gabryś jest w niej zamykany kiedy naprawdę kogoś nie ma. Wybierając współlokatorów, trafiłam na dziewczynę z chłopakiem który jest na 3 roku weterynarii. Pewnie pomyślicie, że zmyślam i tylko tak piszę, ale jeśli naprawdę ktoś taki jest kto chce się przekonać na własne oczy to czekam na tą osobę, żeby w końcu red zamilkła. A jeśli chodzi o wyjazdy, to chyba bardziej je woli od spacerów, bo jak idę z nim przez miasto i widzi stojący autobus to od razu chce do niego wskakiwać. Jedynym problemem który zaistniał to to, że nie lubi zostawać sam. Nie powinnam tego nikomu mówić, ani pisać, bo widzę co z tego wyszło. Czekam na osobą, która chce go odwiedzić.
  8. Do gallegro Niestety ten mętlik w jego główce to nie tylko moja wina. To pani red mi mówiła, że ten pies potrzebuje tylko czułości. Mogłam posłuchać Piotrka, który od początku miał rację, że trzeba mu pokazać, że pewnych rzeczy nie można. Jak wzięłam tego psa to nawet go nie zaszczepili i to ja zorganizowałam transport. doprowadziłam do porządku bo miał dredy!! Teraz jego sierść lśni i jest zadbany. Nadal nie wiem skąd pomysł, że jest maltretowany. Psa nie oddam dlatego, że Wy macie jakieś idiotyczne myśli. Gabi zostaje.
  9. Twoja mentalność nie pozwala Ci nawet użyć słowa eutanazja wobec psa, nawet nie wiedziałaś na co umarły Twoje poprzednie psy, potem jakoś z tego wybrnęłaś. Twój chłopak pisze, że Gabryś daje się gryźć, Ty - że on gryzie. Cały czas kręcisz i gubisz się w kłamstwach. Wiedziałam na co umarły moje psy!!!!! Ale tak jak już wspomniałam wcześniej potrafisz tylko gadać, nie słuchać. Gabi został ugryziony przez haskiego bo sam do niego podleciała, nie prowadzę go na smyczy, bo chce, żeby się wybiegał, a na smyczy to nie możliwe. Gabi gryzie Piotrka, bo go nie lubi, ponieważ ja mu wcześniej pozwalałam na wszystko, a Piotr nie! Red lepiej w ogóle nic nie pisz, bo wszystko przekręcasz. Wszyscy tu do cholery nie wiadomo co myślą, a to głównie przez Ciebie. Odczep się ode mnie i nie pisz głupot, których masz pełno w głowie!
  10. Czy Wy myślicie, że ten pies jest maltretowany? Skąd te podejrzenie? Ostatnio mu dałam klapsa w tyłek bo znów przegryzł szelki, czy to jest przestępstwo? Kto powiedział, że się nad nim znęcamy? Wzajemnie się nakręcacie. Nie powinnam była pisać w ogóle o niepowodzeniach z Gabim, bo Wy sobie nie wiadomo co myślicie. Chyba to zdanie Piotrka o uśpieniu Was tak zdenerwowało, fakt to nie powinno zostać napisane. Jeśli od początku uważałyście, że popełniacie błąd to po co mi go daliście? Jeśli naprawdę myślicie, że jest bity to zapraszam do Wrocławia. Bo Was wyobraźnia poniosła i może jak tu przyjedziecie to przekonacie się na własne oczy, że jest tu szczęśliwy. Prawda jest taka, że najłatwiej gadać klikając w klawiaturę, jak jest się daleko od problemu. W sumie to nic nie wiecie, ale jak czytam te posty to mam wrażenie, że nie wiem. Że widzicie to co tu się dzieje? Jeśli tak dobrze wiecie co tu się dzieje, to podajcie mi kilka powodów czemu mam go Wam oddać. Dla mnie ten pies nie jest zabawką, ale niektóre osoby chyba właśnie tak myślą, że wzięłam go sobie do zabawy. Nie wiem co myślicie i nie wiem po co to piszę jak i tak zaraz znów zostanę skrytykowana i zastraszana policją.
  11. To było do przewidzenia, że napiszesz tylko o niepowodzeniach. Nie ważne, Wy i tak będziecie wiedzieć Swoje. Nie będę już więcej tu pisać ani komentować bo i tak Swoje wiecie i znacie oczywiście całą sytuację. Weterynarzom zostało opowiedziane co robi, a także sami widzieli jak się zachowuje, oni stwierdzili, że to ciężki przypadek, a nie my. Laluna dzięki za pomoc, chociaż wiem, że nie za wiele napisałam. Red, ty nadal nie rozumiesz, że musiałam wtedy jechać do urzędu, bo spotkały by mnie nieprzyjemności. Mogłabym tu jeszcze wiele pisać i odpowiadać na Twoje posty, ale nie będę się przed nikim tłumaczyć i pisać bo to by trwało wieczność. Poza tym nigdy nie powiedziałaś dobrego słowa, umiałaś tylko krytykować, od początku. Nie dałaś dojść do słowa. Jakby temu psu się popuszczało to by spał w łóżku, wszystko gryzł i każdego, na każdego szczekał itd. Cokolwiek nie zrobiłam było źle. Nawet tabletki na uspokojenie mu nie pomagały, ani płyn który mi sprzedał weterynarz. Ta pani z Warszawy jakby jej naprawdę zależało to by poszła do kafejki internetowej, albo zadzwoniła. Mi na nim zależało i zależy, to ja załatwiłam transport i to ja do Ciebie dzwoniłam, a Ty tylko umiałaś narzekać i dawać głupie porady. Weterynarz mi powiedział, że nie można popuszczać psu od początku i zapytał kto nagadał mi, że mam mu dawać tylko miłość. Powiedział, że jak się od początku będzie popuszczać, to pies wyczuje, że mu wszystko wolno i uzna Siebie za pana. Dlatego ten pies może teraz taki jest. Posłuchałam osoby, która nie miała w ogóle pojęcia o czym, mówi. P.S. Eutanazja tyczy się człowieka a nie zwierzęcia.
  12. A to parę słów od Piotrka: Mamy tego psa już dwa miesiące i jak czytam to forum to dostaję kur.... zwłaszcza jak czytam posty szanownej pani red. Co tak naprawdę robisz dla tych psów i co o nich wiesz? Podobno miał on mieć do półtora roku, a trzech weterynarzy z rzędu stwierdziło, że ma przynajmniej trzy lata, to skoro szanowna pani red tak dobrze wie, że dla Gabrysia najlepsze byłby domek z suczką wysterylizowaną, to dlaczego przez co najmniej dwa lata tego nie znalazła o czym tak namiętnie pisuje. Również stwierdzili, że jest to bardzo ciężki przypadek. Każdy radził to samo o czym już dawno wiedzieliśmy i co nie odnosi najmniejszego skutku. Niech ktoś mi powie jak pokazać psu, np. że tu jest jego miejsce i w tym miejscu ma leżeć, jak nie reaguje na swoje imię, gwizdanie, głaskanie, kuszenie jedzeniem, grożenie, krzyczenie i bicie? Ten pies nie szaleje w ten sposób, że biega po mieszkaniu strąca rzeczy ze stołów, wywraca krzesła czy coś w tym stylu, on z premedytacją odgryza deski ze ścian, potrafi wyrwać drzwiczki od szafki z zawiasami. Odnoszę wrażenie, że szanowna pani red tym co robi zaspokaja swoją pustą próżność i myśli, że ulepsza świat, a to co tak na prawdę robi, to przekazuje komuś pieska i nic jej dalej nie obchodzi co ci ludzie i piesek muszą przejść, by ten pies się udomowił. Krytukuje, bo tyle potrafi. Potrafi przekazać pieska, a później pisze jaki to popełniła błąd oddając go, bo mógłby on siedzieć dalej w schronisku, a szanowna pani red mogłaby pisać żarliwe posty, aby ktoś go wziął i pokazywać jaką jest dobrą osóbką. Co do domku z suczką wysterylizowaną, ludzie w takim domu raczej nie potrzebują psa, który na widok psa o połowę od siebie mniejszego robi pod siebie, bo tak Gabryś się zachowuje. Nie można z nim iść normalnie po ulicy, bo na widok ludzi rzuca się na boki, mniejszych psów się boi, do większych podbiega i daje się ugryźć, bo tak się stało, jak się go spuści ze smyczy to później trzeba go 10 minut prosić aby dał się złapać. Nie obchodzi mnie co pani red sobie życzy, bo tak naprawdę nic nie wie. Widzę dla tego psa następujące wyjścia: nauczy się paru rzeczy i zostanie z nami, jak nie to zostają jeszcze chemiczne tabletki uspokajające, bo ziołowe nie działają. Tabletki te wydłużą czas jego oswajania, jak to nie poskutkuje to zostanie uśpiony. Uważam, że uśpienie będzie dla niego najlepszym rozwiązaniem, ponieważ każde zwierze ma uczucia, a Gabryś jest bardzo przywiązany do mojej dziewczyny i gdyby wrócił do schroniska to by bardzo cierpiał "dlaczego nie ma już tej dziewczyny która go wzięła, dała mu tyle ciepła i teraz go oddała..." a tak to dostanie zastrzyk, zaśnie i już się nie obudzi, nie będzie czuł bólu i cierpienia. Wzieliśmy Gabrysia, chcemy dla niego jak najlepiej, ale musi się on nauczyć paru rzeczy, bo bez tych rzeczy to nikt tego psa i tak nie zechce. A pani red niech swoje komentarze zachowa dla Siebie, bo tym co pisze nikomu nie pomaga, a decyzja co do Gabrysia jest tylko w naszej kwestii.
  13. Gabryś nie łamie sobie zębów próbująć otworzyć klatkę, za to łapami próbuje coś zdziałać. Wpada w panikę za każdym razem kiedy słyszy zamek w drzwiach. Jest spokojny jak ktoś jest w domu, nie muszę być to ja. Gabrysiowi nie można popuszczać, ponieważ on to wykorzystuje za każdym razem. Uczymy go, że nie wolno wchodzić za telewizor czy komputer bo wplątuje się w kable, jak jest dobrze to go głaszczemy, a on robi znowu to samo. To sprytny pies, ale red cały czas tak wspomina o tej suczce i domku... tak czytam i myślę czy tego by chciał Gabryś czy może ona? Bo raczej on tego chyba nie powiedział. Tak bardzo Wam jest go żal, ale Wy go nie wzieliście tylko ja. Umiecie tylko krytykować i "pomagać" na odległość... pisaniem.
  14. Gabryś nie robi żadnych postępów, zamiast lepiej jest gorzej.... Kupiłam mu klatkę jakieś 2 tyg., chętnie do niej wchodzi, ale tylko gdy ja jestem w domu... Ciężko, ale mam nadzieję, że się w końcu nauczy być sam, bo to trochę już długo trwa. Nie odzywałam się, bo nie chciałam pisać o tym. :( Pozdrawiam wszystkich.
  15. [quote name='LALUNA']A próbowałas coś z tego co Ci pisałam?[/quote] No już go nauczyłam siadać i zamykam go w osobnym pokoju na jakiś czas parę razy dziennie, jak na razie piszczy, ale coraz rzadziej, chyba się zaczyna przyzwyczajać, mam nadzieję. Będę robić tak przez tydzień, jak napisałaś. Jutro zacznę go uczyć czegoś innego, jak na razie sobie leży i mnie pilnuję, zjadł już kluseczki ze smalcem i drzemie. Dzięki za porady LALUNA :kiss_2::kiss_2::kiss_2: ode mnie i Gabiego.
×
×
  • Create New...