byłam w szoku,gdy dostałam telefon wieczorem,pare minut temu sie cieszylam,bo udalo sie Go gdzies ulokowac na czas wyjazdu Marty,a gdy bylo cos dograne- taki szok...
Dyziu,nie miales latwego zycia,ale dzieki Marcie i Jej Mamie,przynajmniej odeszles w cieplym domku...