takaradosna
Members-
Posts
188 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by takaradosna
-
ehh nie ma to jak DOBRY aparat... :) i dobre oko ;p
-
Do góry Mazaczku.. szukamy domku !!!!
-
Bardzo chudy Chuderlak...pies pająk, JUŻ W NOWYM DOMKU!!!:))))
takaradosna replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='ewatonieja']no ja nie wiem skad si ebiora robaki ale moze by go tak przyplinowac co ona tam wacha i nie tylko na tych spacerach? dziewczyno radosna Ty pilnuj go jak oka w głowie,bo grzyby to sobie kupisz a pies bezcenny:diabloti: a zdjecia proszę [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/c3af07248b333fe4.html"][IMG]http://images26.fotosik.pl/83/c3af07248b333fe4m.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/0dc08f88e904182d.html"][IMG]http://images24.fotosik.pl/83/0dc08f88e904182dm.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/a628eab81140db2b.html"][IMG]http://images27.fotosik.pl/83/a628eab81140db2bm.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/dfbc72640ca1e0d7.html"][IMG]http://images30.fotosik.pl/83/dfbc72640ca1e0d7m.jpg[/IMG][/URL][/quote] To może ja objaśnię :) pierwsze zdjęcie- Ja z Foksikiem przed snem, na ręczniczku :] Zdjęcie nr 2 - Foksik tuż po przyjściu do domu, obejrzeniu wszystkich kątów, padł w moim pokoiku :) Zdjęcie 3 i 4 - Foksik w drodze do domku - siedzący na podłodze a na ostatnim zdjęciu przysypiający... Reszta za 2 dni :eviltong: -
Bardzo chudy Chuderlak...pies pająk, JUŻ W NOWYM DOMKU!!!:))))
takaradosna replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
[quote name='katya']Ola, tak fajnie piszesz, może założysz blog na [URL="http://www.pies.onet.pl?"]www.pies.onet.pl?[/URL][/quote] nie lubię blogów, dlatego założyłam pamiętnik Foksikowi właśnie tutaj :):):):):) -
Bardzo chudy Chuderlak...pies pająk, JUŻ W NOWYM DOMKU!!!:))))
takaradosna replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Dziś rano był śliczny dzionek, więc Pańcia wzięła Foksa i Seniorittę Cittę na spacerek... grzybów nie było [choć i tak coś znalazłam:)] więc Pańcia spuściła Foksia ze smyczki i zajęła się oglądaniem pająków... bleh:cool3: i w pewnym momencie jak zwykle nie ma Foksa, a Citka siedzi se cicho w trawie i nastawia te swoje długie głuszmakowe uszy. Więc Pańcia drze się i drze i jak zwykle foksia i foksia, a psa jak nie było tak nie ma :angryy: więc się Pańcia zdenerwowała, że jak tylko głowe pochyli to pies znika i przychodzi po obsikaniu i obznaczeniu całego lasku... który mały nie jest, ale duży też nie... akurat taki na potrzeby osiedla... najgorsze jest to, że koło tego lasu są tory kolejowe, po których raczy czasem łaskawie śmignąć intercity.... dlatego Pańcia się strachała o niesfornego Foksia;/ i oblazła cały park w poszukiwaniu brzydala, a tym czasem kiedy dochodziła wkurzona do punktu wyjścia Foksik wyskoczył z bóg wie kąd i udawał że strasznie Pańci szuka:roll:.... ehhh całe szczęście że się znalazł :evil_lol: Pańcia w tym czasie, kiedy szukała Foksa znalazła 5 grzybów, więc teraz chciała wrócić do swojego zajęcia, ale Foks skutecznie jej przeszkadzał.... tak więc Pańcia wymyśliła patent :D:D:D Przełożyła szelki Foksa na Citkę[ps. wymawiać jak w słowie cisza :cool1:] a City obrożę dała Foksowi i złączyła ich dwiema smyczkami :D Z racji tego, że Kropka vel Citka jest już stara [15lat] nie chodzi tak szybko i nie bryka w krzaki jak Foks, więc oboje się nie zgubią... :D Poskutkowało... na początku były bunty, zwłaszcza jak się zaplątali o drzewo, ale wtedy Foks wykazywał się inteligencją i obchodził niesforny pniak, podczas kiedy Citka parła uparcie naprzód:lol: ona zawsze tak miała, że jak się zaplątała, to nie umiała drzewa obejść ;) No... i tak Foks miał swobodę [co prawda ograniczoną ale miał] a Kropka miała przewodnika - z racji swego głuszmactwa [po mojemu to głuchota] i tak się spacerek zakończył. A teraz smutne wieści.... Foksiu złapał kleszcza, ale nie wyciągałam go od razu, bo nie mogłam dziada złapać, bo się nie opił jeszcze..... więc se tam siedzi i czeka na śmierć, bo Pańcia kupiła "pchełkę" i polała Foksika hehe :D A druga wieść smutna, to taka, że psiak ma robaki:angryy::angryy::mad: i od wczoraj nic nie je, dziś się przeprosił z kaszką. Robi kupkę na rzadko i wiją się w niej glisty... już wczoraj Foks był jakiś ospały i apatyczny. Nie wiedziałam co mu jest, myślałąm ze to z głodu lub osłabienia, bo nic nie jadł cały dzień... wymiotował wieczorem :/ a dziś się przypatrzyłam i wynalazłam długiego robala:mad: ble.... idę zaraz z Foksem do wetki, bo ma otwarte od 17 :p Przy okazji zobaczymy co z oczkami i zbadamy Kropki uszy, bo coś nimi potrzepuje :shake::shake: ehh. ps. może będą zdjęcia, które w końcu wysłałam do Ewatonieja ;p bo sama nie umiem ich wkleić ;/ Ola I Fox -
ŁÓDŹ Afgan -szkielet 28 07 2007 poszedł do domku :)
takaradosna replied to ewatonieja's topic in Już w nowym domu
Jest jakiś kontakt z właścicielem ?? Są jakieś wieści o piesku ??:mad: -
podnoszę. ładny ten Mazaczkowaty psiak :D
-
Sochaczew-Maja, spotkał swojego człowieka MA DOM
takaradosna replied to luka1's topic in Już w nowym domu
piękna psinka... do góry Maleńka :( -
Bardzo chudy Chuderlak...pies pająk, JUŻ W NOWYM DOMKU!!!:))))
takaradosna replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Grin!!!!!:angryy: Co Ty do licha wygadujesz????:mad::mad::mad::mad::mad::mad::mad::mad::mad::mad::mad: Dymu szukasz???:angryy::lmaa::scream7::icon_roc: Weź nie odpisuj na durne posty i je ZLEWAJ nosz działajcie i nie odpowiadajcie na posty panny G. Traktujcie ją jakby była powietrzem i już. Przecież pisałam...:( Poza tym JA SIę OBRAżę GRIN... nooo:puppydog: ps. żeby nie było, że spamuje.... Foksik dziś sam był z rodzicami, bo Pańcia szarżowała w Chełmnie :D -
ok. Dzięki serdeczne Dziewczyny, za Wasze odpowiedzi...:multi: postaram się inaczej motywować Foksika... i prosze o ciekawe linki na PW lub tutaj :):) sama też czegoś poszukam. A to link do wątku mojego szczęścia ;) wkrótce będą zdjęcia:) [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=60357&highlight=spiderek&page=66[/URL] od tego miejsca zaczyna się nasza wspólna historia :) dzięki raz jeszcze :cool1:
-
Do linków jak obiecałam oczywiście lookne i się z nimi zapoznam... co do szkolenia i hierarchii - [B]"Najważniejsze jest w kontakcie z psem szkolenie, współpraca, sprawienie by pies [U]chciał[/U] być nam posłuszny, a nie próba siły fizycznej. Przy hierarchii ustalanej siłą kontrola nad psem kończy się najczęściej po odpięciu smyczy :roll:" [/B]- to zgadzam się z tym... tak samo jest z końmi [podobnie] W takim razie, jak ustalić hierarchię bez przemocy? i jak sprawić aby Foksik chciał ze mna współpracować??
-
No dobra.... trochę mi rozjaśniłyście w głowie... wcale nie chciałam wykorzystać przemocy przeciw psu... i będe się starała unikać jakichkolwiek sytuacji, które mogą się wydać dla psa stresujące. Po prostu myślałam, że co skutkuje na jednego psa, to na drugiego też... nie wzięłam pod uwgę innych historii tych dwóch psiaków...bywa;/ A co do suki.. i tego chwytania za karczycho, to wracając do zdania, że suka tak karci rozbrykanego szczeniaka, myślę, że pomimo tego iż szczenie za mocno ugryzło czy za bardzo swawoli w zabawie, jest to dla niego jednoznaczny znak "coś zrobiłem nie tak" jeśli tak nie jest, to po co suka łapie za kark ?? matka karci za coś negatywnego - obojętnie czy jest to piszczenie, czy gryzienie, czy cokolwiek - pokazuje mu, że tak sie nie robi. Tak samo kolczatka - ma podobno imitować zęby na karku - bo po co miałaby te tępe szpikulce? żeby psa udusić? Nie.. właśnie, żeby spowodować dyskomfort kiedy pies wykonuje niepożadane zachowanie. Tak myślę przynajmniej. Jeśli znacie jakieś inne skuteczne i pozytywne metody, to jestem otwarta na wszelkie propozycje. Dziękuję za wypowiedzi :)
-
[quote name='Martens'] Na samo znaczenie terenu, jeśli wychowanie nie poskutkuje, dobrym rozwiązaniem jest kastracja.[/quote] Też bierzemy to pod uwagę
-
[B]przede wszystkim pozbyc sie mitu, ze psy non stop glowia sie nad problemami dominacji i podporzadkowania.[/B] wiem, że psy się nad tym nie głowią cały czas, bo hierarchia ustalona jest raz i rzadko dochodzi do jej zmiany, czy wyłamywania się członka stada... tylko problem tkwi w tym, że my ją dopiero ustalamy, więc należało by się zastanowić, jak zrobić to dobrze i właściwie, skoro moje metody nie zawsze są hmm właściwe. [choć tak mi sie wydaje:oops:] [B]imo prosta droga do nerwicy (u psa oczywiscie).[/B] Moim zdaniem [też o tym czytałam] jest to okazanie,że to nie pies będzie decydował o czasie zabawy, a człowiek. Oczywiście nie robie tego zawsze, bo to normalne, że pies potrzebuje czułości i się jej domaga. Nie jestem zimnym potworem :) po prostu kiedy pies jest zbyt nahalny i usiłuje mnie zmotywowac do tego co on chce[w tym momencie jest to głaskanie] ignoruję go, a gdy przestanie, sama zachęcam go do zabawy, dosłownie po sekundzie, lub wołam go, bo go pogłaskać tyle, na ile ma ochotę. To też swego rodzaju ustalanie hierarchii, bo to od samca alfa zależy kiedy i co sie dzieje... i to właśnie przewodnik watahy ustala kiedy i na co jest czas, a wilka położonego niżej w hierarchii, mówiąc brzydko "olewa" ... [B]porady m.in. odnosnie znaczenia:[/B] [URL="http://dogs.gd.pl/kliker/sprawozdania/adoption.html"][B]http://dogs.gd.pl/kliker/sprawozdania/adoption.html[/B][/URL] dziękować:p przyda się...
-
[quote name='Martens'] ABSOLUTNIE to pogryzienie nie jest winą psa, a Twoją. Wystarczyło w momencie znaczenia terenu odwrócić uwagę psa, np. głośnym zaklaskaniem w dłonie, [B]rzuceniem w jego strone kluczami[/B], czy jakimkolwiek głośnym dźwiękiem, a potem pochwała gdy zaprzestanie niepożądanej czynności. W ten sposób nie skojarzyłby kary z Tobą, a ze swoim zachowaniem. [/quote] a czy później pies nie bał by się latających kluczy??:lol: to tak żartem... a serio, to czy takie rzucenie kluczami lub czymkolwiek w stronę psa, u psa słabego psychicznie także mogło by wzbudzić lęk..... przed czymś rzucanym w jego stronę nieprawda?? Poza tym, nawet gdybym chciała tak zrobić, to nie dzążyłabym :( bo zanim dobiegłabym do kluczy lub czegokolwiek innego, pies zrobiłby swoje i dawno by po nim śladu nie było. Na klaskanie w dłonie nie reaguje, bo próbowałam odwrócić jego uwagę w ten sposób kiedyś:) Co do zaufania do mnie, to nie uważam, aby Foks wykazywał jego brak... przychodzi kiedy go wołam, nie wykazuje żadnej agresji do mnie[poza tą wyżej wymienioną] w ekstremalnych sytuacjach nie panikuje, lub przestaje, kiedy do niego spokojnie mówię. Zawsze przychodzi,kiedy go wołam, lub w jakikolwiek sposób zwrócę na niego uwagę[choćby go głaskało 100osób, lub robił cokolwiek] wyjątkiem jest TŻ, którego się słucha bardziej niż mnie. także co do zaufania, jestem pewna, że takowe ma... czekam na dalsze odpowiedzi:) pozdrawiam
-
[URL]http://royalfamily.x.wp.pl/twojpies3.html[/URL] Gryzienie i kąsanie - ostatnie zdanie w artykule. [URL]http://psy24.pl/art.php?art=112[/URL] tabela u dołu strony. To, żeby nie być gołosłownym... Czyli lepiej było go zostawić, kiedy warknął i dalej pozwolić sikać na szafe?? Moim zdaniem była by to oznaka podporządkowania - pies pomyślałby że może robić co chce, bo jak warknie, to dam mu spokój. Poza tym z tego co mi wiadomo wilki rzucają się do PODGARDLA żeby zabić, a nie na kark - chyba że polują na jakieś grubsze zwierzę. Z resztą można to nawet zaobserwować podczas walk psów, które za wszelką cenę usiłują dostać się do podgardla przeciwnika, a nie skaczą mu na grzbiet i kark. Chcę też dodać, że pies przestał sikac na wszystko, w momecie, kiedy dostał opr. od mojego TŻa. Co do przytulania, to akurat Foks bardzo to lubi i jest z psów, które sa spragnione czułości. Kiedy tylko go zawołam przybiega i zaraz trąca mnie ręką, żebym go głaskała jak najwięcej. Także, kiedy kładę się na kocyk, robię to w momencie, gdy on na nim nie leży i sama go tam wołam, wtedy go smyram po brzuszku, a on jest zadowolony. Staram się go głaskac wtedy, kiedy to ja mam na to ochotę, nie odwrotnie. co do wypowiedzi [B]Ca Eivissenc, [/B]to mam pytanie... jak skarcić psa, który obsikuje wszystko?? i nie z potrzeby załatwienia sie tylko z potrzeby znaczenia terenu[zrobił to po 2godzinnym spacerze] poza tym, jeśli on znaczył teren i nastąpiła [być może dla niego faktycznie]nagła reakcja z mojej strony, to chyba odebrał to jako nieakceptowanie jego zachowania w danej chwili przeze mnie. Chyba nie miałam stać i biernie patrzeć jak to robi? Bo uznał by to za normalność i zdziwił się mocno, gdybym za drugim razem go skarciła. Faktem jest, że nie przewidziałam zachowania psa i nie wzięłam pod uwagę jego przeżyć w schronie, co jest tu za pewne poważnym błędem. W takim razie, dziękuję za Wasze wypowiedzi i za link podesłany przez Marta i Wika :) Jeśli możecie, ustosunkujcie się jakoś do tej wypowiedzi. Niestety nadal nie wiem do końca, jak zachowac się teraz wobec Foksa w obliczu jego wykroczenia, ani jak reagować, by nie spotkać się z jego agresją. Poczytam podesłany link, może coś mi się rozjaśni w głowie. Dziękuję :)
-
Hmm ja mam podobny problem i chyba poległam.... ale od początku. Niedawno [kilka dni temu, może ponad tydzień] wzięłam ze schronu pieska [chuderlaka.. może znacie;)] i mamy teraz problem[tak tak, oboje, bo to nie jego tylko wina]. Przejdę do rzeczy. Otórz jak napisane jest w temacie, pies mnie pogryzł. Nie żeby głęboko, bo mu się nie udało... drasnął mnie zębami na jednej ręce, na drugiej udało mu się wbić kieł na całą jego długość... miałam spuchnięty palec przez 4 dni, także musiał naruszyć tkanki wewnętrzne. Teraz opiszę przebieg sytuacji. Podkreślę tylko, że w domu jest suka, którą mamy od szczeniaka, więc chyba się troche przeliczyłam spodziewając się takiego samego zachowania Foksa w stosunku do skarcenia. Suka zawsze zniża grzbiet, tak jakby przykucała, czasem się kładzie i wciska ogon między nogi. NIGDY nie pokazuje kłów i zawsze, kiedy okaże uległość następuje koniec kary. Mówiąc o karze mam na myśli schwycenie za kark [taka imitacja matczynej kary dla niegrzecznego szczeniaka] i naganę. Krótko i zwięźle pokazanie, że to było złe - dominujący gest+ton głosu - suka wtedy spuszczała łeb i kuliła się, więc w momencie kiedy ustąpiła następował natychmiastowy konic kary. Później była zostawiana na moment, a jak przylazła, to było już wszystko ok.... dodam, że suńka nigdy nie ośmieliła się ugryźć kogokolwiek... A wrcając do sytuacji z Foksem[bo tak się teraz nazywa Chuderlak] to było tak : pies po przyjeździe do domu chciał znaczyć teren :evil_lol: na co nie można było mu pozwolić... więc kiedy przyłapałam Foksa na podlewaniu szafy, natychmiast postąpiłam tak jak z suką. Złapałam psa za kark[nie szarpałam i uprzedziłam go głosem] i powiedziałam że "nie wolno" Jakie było moje zdziwienie, kiedy zamiast uległości zobaczyłam zmarszczony nos i szereg kłów psa:crazyeye: więc wzmocniłam uścisk na karku i surowym tonem starałam sie go przekonać, że na pańcię się nie warczy.... i w tym momencie Foks wpadł w szał, wysmyknął sie i mnie ugryzł... to wysmykanie się przypominało raczej walkę na śmierć i życie.. jakby na karku zamiast mojej ręki siedziała mu pantera śnieżna:roll: po tym jak mnie użarł odszedł kawałek z miną "chyba coś jest nie tak,ale co mnie bedzie ruszać" Byłam zła i fuknęłam na niego że ma iść na miejsce- czyli na kocyk... Foks co prawda poszedł na koc, ale cały czas warczał i miał odsłonięte kły. Jego sylwetka była lekko zaokrąglona, ale nie miał sztywnych nóg, natomiast grzbiet wygięty w pałąk, ogon ni to uniesiony ni opadły, ale też sztywny i nerwowo nim poruszał, tak niezauważalnie, uszy raczej położone po sobie, ale wzrok wbity raz we mnie raz w podłoge i cały czas uniesione wargi i kły na wierzchu.Nie oblizywał się. Kiedy się oddaliłam [żeby sobie zalać obrażenie ;)] i wróciłam leżał na swoim kocyku smutny, nie ruszał się w ogóle i miał wzrok w jednym miejscu. kątem oka obserwowałam go i widziałam, że czasem łypie na mnie wzrokiem, raczej smutnym i nieszczęśliwym. Wiem, że na pewno popełniłam jakiś błąd, tylko nie wiem gdzie. Po prostu nie wzięłam pod uwagę tego, że ten pies nie miał właściciela i nie był wychowywany przeze mnie od małego, więc mógł zareagować różnie. Dodam jeszcze, że zanim mnie ugryzł, nie krzyczałam na niego i nie karciłam go, bo zachowywał się wzorowo. Traktowałam go raczej jako biedną psinkę, której należy się ciepło i miłość... przytulałam go i kładłam się z nim na jego kocyku, żeby go podrapac za uchem. Co do hmm autorytetu, należy chyba wspomnieć, że mój TŻ jest dla niego "wodzem" mianowicie, kiedy przyszedł pies był w domu[pierwszy dzień] i nie miał wstępu do salonu, bo tam była suka i chcieliśmy, żeby czuła się tam bezpiecznie, bo jest już stara[15lat] i to miał być jej azyl, od tego"obcego" Więc mały nie miał tam wstępu i nadażyła się taka sytuacja, że TŻ tylko wszedł do domu, pogłaskał go bez zbędnego entuzjazmu i się odwrócił.. w tym momencie Foks chciał wejść do salonu i TŻ to zauważył, więc krzyknął na Foksa tak, że ten zawrócił w miejscu i więcej nie wchodził do salonu. Później siedzieliśmy w kuchni i mały stanął na progu, więc ja mówię "chodź" cmokam na niego, a on się patrzy na TŻa... dopiero jak ten skinął palcem, pies wlazł... tak więc chyba nie jestem na pierwszym miejscu w jego"stadzie" To taki mały wgląd w sytuację był, żeby było łatwiej ustalić czemu pies zachował się w stosunku do mnie tak, a nie inaczej. Proszę o odpowiedź.
-
Floks, mieszkał w krzakach.... ZNALAZŁ DOM!! Trzymajcie kciuki!
takaradosna replied to paros's topic in Już w nowym domu
Do góry.... ważne, żeby miał coś w brzuszku w takie zimno:shake: -
Bardzo chudy Chuderlak...pies pająk, JUŻ W NOWYM DOMKU!!!:))))
takaradosna replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Fotki będą prawdopodobnie dziś, lub jutro... mój TŻ ma wolne, więc go pogonie :D:cool3: -
Bardzo chudy Chuderlak...pies pająk, JUŻ W NOWYM DOMKU!!!:))))
takaradosna replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
I znów byliśmy na grzybach :D tym razem wzięliśmy Andzię, bo jej było żal tych oddanych grzybków...:roll:[jakby mało w lesie miała] tak więc my tu sobie zbieramy a Foksa niet !!!!:crazyeye: I się drę i drę i foksam i foksam aż mnie gardło rozbolało a Foksa nie ma:shake: :mad: myślimy se z Andzią że pewno gdzie się zagubił, choć nasz lasek nie jest duży. No a piesu po prostu sobie zrobił wycieczkę i miał nas w duszy :p Przybiegł zziajany po 30minutach z tym swoim przepraszająco-niewiedzącym-o-co-chodzi wzrokiem:lol: ot cały "spacer" podczas którego my siedzimy z nosem w trawie, a młody lata po całym lasku:diabloti: Miałam jeszcze dodać, że piesek zakosztował w sałatce warzywnej i kluskach śląskich..... :razz: jestem w szoku :D Ola I Fox -
Bardzo chudy Chuderlak...pies pająk, JUŻ W NOWYM DOMKU!!!:))))
takaradosna replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Ehh nie miałam neta... ale już ok :) A teraz Uwaga Uwaga !!!!!! Wczorajszy dzień był dla nas bardzo przełomowy, gdyż wreszcie Pańcia spuściła Foksika ze smyczki:multi: i wcale [daleko] nie uciekł :D:D:D bo Pańcia schowała się za drzewem i zaczęła gwizdać:cool3: i Foksio przybiegł... ale kiedy wyniuchał Pańcię za akacją, to zawrócił i stwierdził że ma dziecinną właścicielkę :lol: Tak więc Foks na koniec spacerku dał się złapać i szedł grzecznie do domku... tylko biega dość daleko ode mnie i nadal woli jakiś psi zapaszek, zamiast mnie... ale przybiega co jakiś czas na kontrolę :) A dziś byliśmy na grzybkach :D:D:D:D i Pańcia znalazła całą reklamówkę podgrzybków :):):) ale jakie ładne były !!!! w ogóle nie zjedzone przez ślimaki ani nie obite... Tylko jednego Foks rozdeptał, tak bardzo się cieszył:roll: i znów Pańcia zbierała grzybki a Senioritta Citta sobie siedziała i obserwowała Foksa :cool1: jak taki tajniak:lol: i tak przez dwie godziny :) W końcu Pańcia zebrała psiaki, oddała grzybki takiej 84letniej pani [co sobie chrust zbierała... a niech się posili starowinka:)]pogadała sobie z nią i polazła z psami do domku :) Ola I Fox -
Bardzo chudy Chuderlak...pies pająk, JUŻ W NOWYM DOMKU!!!:))))
takaradosna replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Ehh nie miałam neta... ale już ok :) A teraz Uwaga Uwaga !!!!!! Wczorajszy dzień był dla nas bardzo przełomowy, gdyż wreszcie Pańcia spuściła Foksika ze smyczki:multi: i wcale [daleko] nie uciekł :D:D:D bo Pańcia schowała się za drzewem i zaczęła gwizdać:cool3: i Foksio przybiegł... ale kiedy wyniuchał Pańcię za akacją, to zawrócił i stwierdził że ma dziecinną właścicielkę :lol: Tak więc Foks na koniec spacerku dał się złapać i szedł grzecznie do domku... tylko biega dość daleko ode mnie i nadal woli jakiś psi zapaszek, zamiast mnie... ale przybiega co jakiś czas na kontrolę :) A dziś byliśmy na grzybkach :D:D:D:D i Pańcia znalazła całą reklamówkę podgrzybków :):):) ale jakie ładne były !!!! w ogóle nie zjedzone przez ślimaki ani nie obite... Tylko jednego Foks rozdeptał, tak bardzo się cieszył:roll: i znów Pańcia zbierała grzybki a Senioritta Citta sobie siedziała i obserwowała Foksa :cool1: jak taki tajniak:lol: i tak przez dwie godziny :) W końcu Pańcia zebrała psiaki, oddała grzybki takiej 84letniej pani [co sobie chrust zbierała... a niech się posili starowinka:)]pogadała sobie z nią i polazła z psami do domku :) Ola I Fox -
Bardzo chudy Chuderlak...pies pająk, JUŻ W NOWYM DOMKU!!!:))))
takaradosna replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Dziś Foksik poszedł po raz pierwszy z Andzią na spacerek... a dosłownie na grzyby i wielkie nieba - Andzia spuściła Foksa:-o wrócił co prawda, ale nieźle się musiała Andzia klamkować :cool3: Wczoraj natomiast Foks zebrał burę od TŻa, za to, że ugryzł Pańcię znowu w palec... Ja nie wiem jak ten TŻ to robi, ale wystarczy że warknie i Foks próbuje stać się niewidzialny... a ja to sobie mogę gadać:p i tylko wlepia we mnie te ślepia i robi "minę kota" [sami wiecie z jakiej bajki :eviltong:] ehhh gdzież mój autorytet:placz: no ale mam tę satysfakcję, że tylko na mój widok pies dostaje drgawek [ze szczęścia oczywiście] i wykonuje karkołomne "hopsasaczki" pod sam biust pańciny:cool1: Koniec i kropka... idziemy na spacer. Ola I Fox -
Bardzo chudy Chuderlak...pies pająk, JUŻ W NOWYM DOMKU!!!:))))
takaradosna replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Dziś jest brzydki dzień..... Pańcia zaspała i Foks drapał w drzwi na znak protestu... w ogóle Foks lubi drapać.:lol: Pańcię też... szczególnie po oczach i szyi:shake: Więc wyszliśmy rano, zabierając też Seniorittę Cittę, która już mniej się boczy na nas :) i do tej pory oba psiaki nie wykazują ochoty, żeby iść na to zimno... Ale nie o tym miałam pisać :D Pragnę Wam donieść, że Foks jest BANANOJADEM:lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol::lol: Andzia kupiła Pańci banana i gdy go tak Pańcia jadła, to Foks zaczął się cieszyć, więc Pańcia dała bezmyślnie Foksowi banana, z myślą "a masz i tak wyplujesz" a tu o dziwo banan zniknął w Foksimordce szybciej, niż się pojawił.....:crazyeye: Pańcia stwierdziła "lol" i poczęstowała znowu Foksa, który i tym razem nie wzgardził owocem...... i dalej szamali już banany razem Ola I Fox