Dzisiaj w nocy umarł mój Huguś. 3 tygodnie temu skończył dopiero 8 lat. Nie jestem w stanie tego pojąć, nie umiem żyć.
Wczoraj biegał z piłeczką, wczoraj tuliłam moje ukochane słoneczko a teraz nie ma już nic.
Był wyjątkowy, był moim cieniem, każdy krok tam, gdzie ja.
Krwotok wewnętrzny, pękł guz śledziony. Nie wiedzieliśmy, że go ma. Nigdy sobie tego nie daruję. Odszedł na stole, stracił za dużo krwi, mimo przetoczeń serduszko nie wytrzymało.
Guz był złośliwy.
Żegnaj mój Aniołeczku
, skarbie największy.