Wizyty u fryzjera znosi bardzo dobrze, nie chciał tylko wejść do domu, w którym jest salon, pan groomer go zniósł na rękach :)
Na stole stoi spokojnie a nawet bardzo spokojnie. Panu pomaga mama, trzyma i głaszcze pieski. Szaruś się do niej przytulił :)
Nawet nie zakładali mu obroży takiej na lince.
Po godzinie zaczął się troszkę kręcić, bo miał dosyć ale ja też bym miała ;)
Szaruś nie wychodzi na długo więc mam nadzieję, że nie zmarznie a w razie czego założę mu sweter ;)
Strzyżenie zawsze go odmładza ;)