Do KingaW..nie znasz mnie a to ja pisałam tego maila, o którym teraz mowa.Psy nie były na ulicy, miały osłoniętą od śniegu, deszczu, wiatru i kryjóweczke pod schodami niezamieszkanego domu. Miały tam posłanie.Dostawały jeść bo każdy się tu nimi opiekował.Suńka wychowała tu szczeniaka który nadal tu jest. Nie krytykuj ludzi.. jakie ja mam serducho...gdyby było żle, by sobie szybciutko poszły.. a jednaj zadomowiły się tu, i były dłuuugo..