Byłam dzisiaj z babcią w schronisku zwieźc karme dla szczeniaczków. Oczywiscie na miejscu nikogo nie było i byłom zamknięte. Posżłam do gabinetu dyrektora. Powiedzialam, że przywieozłam karme dla maluchów i chcialabym je nakarmic, on na mnie się żucił, że nie potrzebują niczyjej pomocy, bo mają wystrczającą ilosc karmy. Wziął ode mnie jedzenie, które przywiozłam, poprosiłam, żeby pokazął mi psy, ale nie chcial. Na szczęście jakiś Pan w biurzo wziął od niego klucze i zaprowadził mnie do szczeniaczków. Pozwolił mi je nakarmic. Ale była radocha, maluchy skakały na mnie, liząły, było radości co niemiara. Nie mogłam się z nimi rozstac. Były tam 2 takie maleństwa, ok 4 tygodni, widac, że chciałay do mamy, bo ssały mi palce. Ten facet pozwolił mi pogłaskac pozostałe psy, był bardzo miły i cierpliwy. Czekał aż wszytkie pieski pogłaszczę. Nie mogłam się rozstac ze szczemniakami, tak było mi ich żal. Spytałam się go o różne rzeczy, powiedział, że prawdopodobnie schronisko zostanie zlikwidowane, bo nie ma miejsca na rozbudowę, a do przetargu nikt się nie zgłosił, przedłużyli go do 19. Jak spytałam się go co ile zmieniają wodę i dlaczego jest taka zielona, odpowiedział, że codziennie i dlatego jest zielona, ponieważ są tam glony. A jak spytałam się dlaczego są betonowe budy, powiedział, że muszą takie byc, wystarczy, że podłoga jest z drewna. Widac, że kręcił, pozwolił mi wejśc do tego budynku gdzie niby weterynarz pracuje, umyłam ręce. kotów nie miał czasu mi pokazac. Kazał mi wziąśc jakiegoś szczeniaczka, ale niestety nie mogłam. Szczeniaki niby są zaszczepione, ale nie wiem czy to prawda. Żal mi było jamnika, którego inne psy gryzły, jamniczek był piękny, typowy jamnik. I to chyba na tyle. Ewo dostałas moją wiadomośc na gg? Mam nowy nr.