Witam!
Podobnie sprawa się miała z moją Korką. Na początku, jak poczuła trop, albo zobaczyła jakieś zwierzątko zwiawała i potrafila zniknąć na ok godzinę! Doprowadzała mnie do rozpaczy! Zima, mróz, śniegu po kolana a ja chodzę po lesie wołam psa i ryczę. Próbowałam róznych metod, ale zawsze klapa. Nie działała ani prośba, ani groźba. Trzeba po prostu wyczuć moment i ją zapiąć.
Ostatnio zauważyłam, że Kora jest grzeczniejsza, kiedy zabieram ją na rower. Wtedy nie koncentruje się na szukaniu tropów, tylko grzecznie przy mnie biegnie. Teraz staram sie jak najczęściej w ten sposób ją wyprowadzać, chociaż niesie to spore ryzyko dla mnie (Korka ciągnie jak ciągnik!).
Dodam tylko, że Korka nie jest psem myśliwskim (chociaż ma duszę myśliwego :evil_lol:), to kundelek, przypominający troszkę wilczurka. No i nie jest z nami od szczeniaka. Zabraliśmy ją ze schroniska jak miała ok 2,5 - 3 lat.