Jump to content
Dogomania

gusia0106

Members
  • Posts

    8971
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gusia0106

  1. [quote name='iwlajn']Gusiu, a Ares warczał na Twojego TZta?[/quote] Oczywiście :evil_lol: Była też jednorazowa akcja, że go ugryzł właściwie bez powodu. I mnie raz, ale dałam mu powód, więc się nie dziwiłam nawet ;)
  2. [quote name='iwlajn']Dobrze zrobił. Powinien odesłać go na miejsce. Myślę, że pomogłyby też gdyby to Zbyszek zaczął go karmić.[/quote] Podkarmia go smakołyczkami i Pani Lucyna nakłada, a on mu stawia miskę z jedzeniem ;)
  3. [quote name='irenaka']A jak Zbyszek reaguje na to powarkiwanie?[/quote] Na całe szczęście Zbyszek jest super dzieciakiem. Od samego początku zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. To powarkiwanie nie robi na nim żadnego wrażenia. Skarcił go i już. Bo warczący Ares skarcony warczeć przestaje.
  4. [quote name='iwlajn']Gusiu, naprawdę jesteś psią czarodziejką:lilangel::iloveyou:[/quote] Oj chyba nie tak do końca, zobaczymy jak to będzie...... Aresikowi należy się za dzisiaj pochwała - został w dom sam wzorowo - nic nie zniszczył, nie nasikał, nie wył. Mieszkanie po przyjściu było w stanie sprzed wyjścia. Ale i nagana. Zdarza mu się powarkiwać na Zbyszka. Dziś na przykład leżeli sobie we dwóch, oglądali TV, Zbyszek go głaksał i w pewnym momencie Ares zaczął warczeć. Czemu? Cholera wie.. No i odchorował nieco zmianę diety na gotowne co zaowocowało trzema kupalami na dywanie w nocy. No zobaczymy jak to będzie dalej. W każdym bądź razie znowu je suche ;)
  5. [quote name='mala_czarna']Frotka ugryzła własnie robotnika, który wszedł do mieszkania. Nie uszczypnęła. UGRYZŁA. Ale jaja!!:crazyeye::crazyeye:[/quote] A robotnik z tych wyrozumiałych czy z tych nie?
  6. [quote name='irenaka']Gusiu! Z innej beczki. Poproszę nr faktury, kwotę za benzynę i dane do przelewu. Piernikiem:mad:;)[/quote] Grzecznie wysłałam PW ;)
  7. [quote name='mysza 1']Bardzo mocno kibicuję Aresikowi i czekam na wieści. Kurczę, sikanie fatalna sprawa, bo jak ten zapach jest w domu to ciężko psa oduczyć. Ale miejmy nadzieję, że to incydent.[/quote] Kurde, ale macie pomysł czemu on tak zrobił? Czy się wyluzował tak w trakcie zabawy, że poczuł chęć zaznaczenia terenu? Czy o co to może chodzić... Opcję, że nie wytrzymał w sensie fizycznym wykluczam całkowicie...
  8. [quote name='irenaka']Czekamy na wieści. Firanki zerwane, ziemia z kwiatków wywalona;) Coś tam jeszcze było, ale nie pamiętam. Mam nadzieję, że facet już teraz wie, co to dom i jak należy się zachowywać. A gdyby nawet coś było nie tak, to będziemy mieć test również na zachowania Pani Lucynki. Wytrzyma czy nie?:evil_lol:[/quote] :evil_lol: Pierwszy chyba do domu wróci Zbyszek, który jest od początku wielkim fanem Aresa ;)
  9. A dzisiaj kciuki zaciskamy mocniej niż normalnie - Aresior dziś pierwszy raz zostaje sam w domu na dłużej ;)
  10. [quote name='mala_czarna']Jak się dogadują? Różnie bywa:evil_lol: Gusieńko. Ona jest śmieszna, bo to mały yorczek:cool3: Ale wyobraź sobie, że ten malutki yorczek kradnie wszystko dużej Froci. Totalnie wszystko.[/quote] A co Frociak na to? Daje się tak bezczelnie okradać? :evil_lol:
  11. Kiepski dzień dziś mam. Ta w ogóle, życiowo, po prostu. Normalnie wiedziałabym co zrobić. Ubłagać Varia żeby dał się poprzytulać, poryczeć mu w sierść i by przeszło....
  12. [quote name='mysza 1']Biedny kochany Aresik:loveu:, zdezorientowany jest. Ale trochę czasu i zaufa swoim ludziom. Agama, no cóż, gad:evil_lol:[/quote] Że obrzydliwa niby tak?:mad: Zuzia zareagowała tak na aparat :-o Pierwszy raz. I w ogóle pierwszy raz się zdenerwowała aż tak. Jestem po wieczornej pogawędce z Panią Lucynką. I najpierw będę skarżyć bo odwinął taaaaaaaaaaaki numer. Dosłownie chwilę przed naszą rozmową Ares bawił się piłką ze Zbyszkiem (!! tak moje Kochane, dobrze czytacie :lol: Ares bawił się piłką w nowym domku. I to z facetem! :multi: Aby zrozumieć rangę wydarzenia dodam, że ze mną Ares nigdy, ani razu, mimo zachęt się piłką nie bawił ;)). W pewnym momencie, rozbawiony na maxa, zakręcił się nagle koło fotela, podniósł nogę i ...nasikał. Bardzo, baaaaardzo, baaaaaaaaaaardzo nie to zdzwiło. U mnie nie zdarzyło mu się to ani razu. Choć teraz, jak o tym myślałam, przypomniało mi się (Irenko, pamiętasz?)w dniu jak do mnie przyjechał, równie podejrzanie kręcił się koło przepokojowej ściany, później koło klimatyzatora i szyby balkonowej , ale został skarcony i nigdy więcej się to nie powtórzyło. Pani Lucynka powiedziała, że nic się nie stało, i że jego szczęście, że wykładzina jest przed a nie po praniu :evil_lol: Obie mamy nadzieję, że to był jednorazowy wybryk. Pojęcia nie mam co mu do łba strzeliło.... Poza tym wszystko jest w porządku. A nawet więcej nic w porządku :razz: Oczywiście Pani Lucynki nie odstępuje na krok. Tam gdzie ona, tam i on. Buzię miała już wylizaną nie raz ;) Poza tym dopomina się o głaskanie, chce przebywać jak najbliżej ludzi. Wiadomość, która ucieszyła mnie bardzo jest taka, że wczoraj wieczorem sam położył Zbyszkowi głowę na nodze jak siedzieli sobie na podłodze i się przytulił. Na razie nie robi tego często, ale robi ;) Na spacerach jeszcze ciągnie jakby czegoś (a w zasadzie pewnie kogoś...) szukał. Nie chce spać na swoi fotelu. Śpi obok łóżka Pani Lucyny. Zostawiony testowo sam w domu na króki czas, niczego nie zniszył, nie wył - nic. Ale za to jak się cieszył jak wrócili :multi: Z przytulaniem i skakaniem włącznie ;)
  13. [quote name='gibon301']a ja byłam dziś na sanockiej - były tam ogłoszenia wszystkich krzyczkowców krakowskich, nawet się przez chwilę zastanawiałam, czy nie zdjąć aresa...ale pomyślałam, że jeszcze coś zapeszę...ale chyba bezpodstawne obawy jak widać- super wiadomości - ogonek z czasem pewnie też się rozrusza![/quote] No mam nadzieję, mam nadzieję - ale kciuków nie puszczajcie jeszcze tak na wszelki wypadek ;)
  14. [quote name='mala_czarna']Trzymam kciuki za Aresa w nowym domku :) Gusia, ja już to pisałam, ale nie zaszkodzi jak powtórzę, to Ci się utrwali. Masz Ty kobieto rękę do psów. I serce. Bo serce to podstawa.[/quote] Dzięki Kochana :oops: Choć tak naprawdę to mam po porstu farta, że takie psy mi się trafiają.
  15. Ale jest lepiej. I będzie tak z każdym dniem. Aresik zaczyna machać ogonkiem na widok Pani Lucyny. Ja wiem, że może to nie brzmi jak jakaś rewelacyjna wiadomość, ale na słowo musicie mi uwierzyć, że ona naprawdę jest rewelacyjna. On długo nie machał ogonkiem wcale. Już zaczynałam myśleć, że ten typ po prostu tak ma. Cieszył się całym sobą - skakał, piszczał, tarzał się a ogonek w bezruchu jak zaklęty. Ale nadszedł taki dzień, że zamachał. I tak już mu zostało :cool3: Choć żeby jakoś nadmiernie go używał to nie powiem ;) Zaczyna się zaprzyjaźniać - tulanie, głaskanie, kładzenie się u stóp. Z Panią Lucyną bardziej, ze Zbyszkiem mniej - ale też wiadomo było, że ich relacja będzie wymagała może nawet nie tyle pracy co po prostu czasu. Będę Was informować na bieżąco ;) Wyślę watęk Aresa Pani Lucynie. Może ją zarazimy i sama zacznie pisać, co u naszego chłopaka :razz: Dogomaniaków nigdy za wiele.
  16. [quote name='maciaszek']A zdjęć jakichś czasem nie masz? :)[/quote] Nie mam niestety :shake: Nieprzygotowana w odwiedziny pojechałam
  17. Kama, ja tam jestem innego zdania :cool3: Ona ewidentnie się uśmiecha :multi: Oczami też :multi:
  18. Wiem Ewunia, niestety nie spodziewałam się, że będzie inaczej... Radar np. to był "sprzedawczyk" ;) - wszystko mu było jedno kto jest kto, byle głaskał i karmił. Przylepa do wszystkich, mało czego się bał... Ares to całkiem inna bajka - on zanim zaufa to musi wiecieć, że ma po co. A nawet jak zaufa to tak na pół gwizdka na początku. On nie jest od zdobywania serca. To jego serce trzeba zdobyć. Ale jak już się komuś uda, to ciężko o wierniejszego i lepszego psa. Pani Lucynka i Zbyszek obrali metodę smakołykową. I dobrze. Bo akurat u Aresika najlepszą drogą jest ta żołądkowo - sercowa ;) Choć tak naprawdę dla niego najlepszą nagrodą jest kontakt z człowiekiem. I nie przesadziłam w tym zdaniu nic a nic.
  19. Na chwilę zmieniając temat...jedyna i niepowtarzalna szansa zobaczenia wkurzonej Agamy ;) [IMG]http://img34.imageshack.us/img34/6477/dsc00994h.jpg[/IMG] [IMG]http://img188.imageshack.us/img188/9790/dsc01000x.jpg[/IMG] [IMG]http://img84.imageshack.us/img84/2328/dsc00996.jpg[/IMG]
  20. A ja byłam w odwiedzinach u Hery i Rufusa :multi: No i u Rufusowej :diabloti: Wiecie, jaka Hera jest mała? W szoku byłam. Na zdjęciach wygląda na kawał baby ale tak nie jest. Baaardzo taka zbita, umięśniona i przyjemna w dotyku;) I uroczyście oświadczam, iż mój chrześniak, Rufus znaczy, nie ma ADHD :evil_lol: Się zmienił chłopak nie do poznania:evil_lol: Rufusowej kolano ciągle zepsute, ale już trochę mniej i wciąż mamy nadzieję, że do wesela się zagoi :diabloti:
  21. Oczywiście nie wytrzymałam do wieczora i zadzwoniłam koło południa ;) Wczoraj po wyjściu była tragedia - bieganie od drzwi do okna i od okna do drzwi. Godzina spędzona przy oknie i wypatrywanie... Na wieczornym spacerku podchodzil do parkujących samochodów i sprawdzał czy to aby nie ten samochód. W nocy nie piszczał, ale nie mógł sobie znaleźć miejsca. A to spał trochę u Pani Lucyny w pokoju, a to u Zbyszka, a to w przedpokoju. Rano osowiały ale zdecydowanie spokojniejszy. Chyba już wie co się stało. Chyba wie, że to jego dom. Kładzie już głowę na kolanach u Pani Lucyny i podważając jej ramię pyskiem domaga się głaskania. Micha opróżniona, na spacerkach sika wielokrotnie bez problemu, więc jest dużo lepiej niż przez pierwsze dni u mnie. Będzie dobrze. Mądry pies.
  22. [quote name='gibon301']rozumiem, że Ares zajął juz swoją nową kanapę i że można się otwarcie i oficjalnie cieszyć?![/quote] Nie ma kanapy ale ma własny, specjalnie na jego przybycie przytargany fotel! Do spania ;) Z poduchami ;) I wątróbeczka gotowana czekała. I kaszaneczka :evil_lol: Ares w Łodzi został chyba już na dobre. Trzeba dać mu chwilkę na oswojenie z nowymi osobami i warunkami i będzie cudnie. Z cieszeniem jeszcze czekamy do wieczornego telefonu do Pani Lucynki. O ile wytrzymam do wieczora bo aż mnie ściska :diabloti: Zapraszamy Ciocie do nas - wszystkie informacje na bieżąco :) I zdjęcia :) [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f1161/ares-z-krzyczek-uratowany-od-smierci-juz-w-swoim-domku-w-lodzi-142777/index29.html#post12679687[/URL]
  23. [quote name='mala_czarna']Smutno mu :roll:[/quote] On często ma taką minę na zdjęciu, zauważyłyście? W zasadzie nie ma ani jednego zdjęcia z uśmiechniętym pycholem... Ale w realu śmieje się już za to pełną gębą na szczęście ;) Fakt, że coś cwaniak przeczuwał. Normalnie to on wsiada do samochodu, zwija się na siedzeniu i śpi. A wczoraj a to mi kładł głowę na ramieniu, a to chciał się przesiąść z tyłu na przód...takie tam różne...
  24. A na nowe zdjęcie moje Kochane będziemy musiały trochę zaczekać. Ares nie lubi robienia zdjęć, wykręca się jak może, boi się flesza (z burzą mu się może kojarzy?) więc prosiłam Panią Lucynkę aby na razie w kwestii foto dać mu święty spokój. Jesteśmy wieczorem umówione na telefon więc zdam pełną relację. Ale może dopiero jutro bo dziś jest wieczór panieński Rufusowej :diabloti:
×
×
  • Create New...