Przed chwilą przeczytałam w esemesie od Anuli, że z Bonem nie trzeba iść do weta. Jej mama rozmawiała z nim i albo go coś ugryzło, albo to krwiak, jak się uderzył. Mają robić okłady i dawać mu wapno. Powinno samo zejść i nie ma sensu dawać żadnych zastrzyków. Ewentualnie, jak mu nie zejdzie trzeba dać tą strzykawkę.
Nie mogła osobiście tego napisać, bo jest w drodze do szpitala.
Cieszę się, że to nic poważnego. :) Na pewno mu przejdzie! :kciuki: