Bardzo dziękujemy za wieści z pierwszej linii! Cieszę się, że u Berty wszystko w porządku. Jest tam dopiero kilka dni, więc potrzebuje jeszcze trochę czasu na całkowite "rozpoznanie" terenu i ludzi. U nas zrozumienie, że nie każdy gwałtowny ruch ręki jest groźny, a smycz nie jest narzędziem do bicia - też zajęło Jej trochę czasu...
A obszczekiwanie wszystkich wokół oznacza pewnie, że czuje się już trochę u siebie.
Oby więc dalej wszystko przbiegało pomyślnie - trzymamy kciuki.
No i czekamy na kolejne wieści.
Pozdrowienia i gorące buziaki dla Berty i Jej Przyjaciół :loveu:.