Misiu nie miał w życiu szczęscia. Najpierw został porzucony przez nieodpowiedzialnych ludzi, tak po prostu przywiązany na podwórku. Przygarnął go człowiek, który przez kilka miesięcy zajmował się nim sumiennie, jednak od jakiegoś czasu Misiu coraz częściej snuł sie całymi dniami (nie raz i nocami) po okolicy. Jednego dnia o mały włos nie wpadł pod samochód, innego leżał cały przemoczony na chodniku. Ludzie, którzy sie nim zainteresowali za każdym razem odprowadzali go do "właściciela" i za każdym razem słyszeli obietnice, że taka sytuacja się więcej nie powtórzy. Niestety pan Misia ma problem alkoholowy, pije ostatnio codziennie i zapomina wówczas, że ma pod opieką psa. Wypuszcza go rano i kładzie się spać. Pies od jakiegoś czasu nie jadł, bo w przeciągu dwóch tygodni wyraźnie schudł i zmarniał. Pan Misia miał wprawdzie dobre intencje, ale nie podołał...w koncu Misiu trafił do schroniska i tu rozpoczął się prawdziwy dramat dla tego psa. Misiu kompletnie sobie nie radzi w schroniskowych warunkach; psy, z którymi jest w boksie usiłują go zdominowac. A łagodny i uległy Misiu nie potrafi się im przeciwstawić. Dla takiego psa to prawdziwy dramat, piekło na ziemi. Mimo tych wszystkich przykrych przeżyc, Misiu pozostaje psem bardzo przyjaznym i ufnym w stosunku do ludzi. Jest psem posłusznym, karnym, grzecznym; nie załatwia się w domu. Zna wszystkie podstawowe komendy, pięknie chodzi na smyczy. Nie ma z nim najmniejszych kłopotow wychowawczych. Wiek misia szacowany jest na 6-7 lat. Jest pięknym, okazałym bokserem. Obecnie przebywa w schronisku Promyk w Gdańsku na 2tygodniowej kwarantannie. Prawodpodobnie cierpi na przepuklinę, która uwidoczniła się u niego koło odbytu. Będzie miał niedługo operacje, która pomoże mu wrócić do zdrowia. Czy znajdzie się kochający dom dla boksera...? Misiu w pełni na niego zasłużył...
Zdjęcia Misia mogę przesłać na maila, ponieważ nie umiem ich tu umieszczać.