Jump to content
Dogomania

Nikki - charciara

Members
  • Posts

    221
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Nikki - charciara

  1. [quote name='Gonitwa']To kto w końcu adoptuje Normana?[/quote] pewnie ktoś "spoza" skoro Lavinia, i jakiekolwiek wieści o rosyjku, nam z wątku całkowicie zniknęły.. ;)
  2. [quote name='fandango'] Tak czy inaczej - pies będzie w naszym mieszkanku;-)[/quote] czyli decyzja zapadła??
  3. był w obroży, to są szanse, ze nie wyrzucony tylko zagubiony.. ale nowego własciciela też szukacie równolegle??
  4. [quote name='efka5']Nikki, ja na miejscu Sati bym się obraziła... Ja juz dawno napisałam, że nie odważyłabym sie stąd adoptować psiaka, po to, by oszczędzić sobie nerwów. Jeśli dziewczyny prześledzicie cały watek, to zobaczycie, ze naprawdę można odnieść wrażenie jakiejś niezdrowej licytacji, przekonywania kogoś do siebie za wszelka cenę, tylko nie wiem po co? Moim zdaniem wystarczyłoby wyrazić chęć adopcji, napisac raz swoje plusy i minusy, a kompetentna osoba powinna własnie sprawdzić Wasz dom i warunki dla psa, warunki, w jakich żyją posiadane przez Was zwierzęta, ich wygląd i stan zdrowia. Starczy...to powiedziałoby wszystko...przeciez na przykład nie da się ukryć, ze pies jest głodzony... Powodzenia życzę, cierpliwości i wytrwałosci:roll:[/quote] heh, uwierz, że ponieważ jestem konsekwentna i z jakiegoś powodu Norman mi diabelnie pasuje, ten temat dociagnę jeszcze do końca, ale nigdy więcej ;) a co do drugiego akapitu, to zgadzam sie w pełni i tak sobie to właśnie wyobrażałam.. dlatego następnym razem [jeśli bedzie taka potrzeba, czyli dalej będziemy szukać] postąpię dokładnie tak. wyślę wszystkie informacje z numerem telefonu i prośbą o kontakt w sprawie spotkania w celu zweryfikowania "naocznie" warunków i reszty zwierzyńca. zero nadziei, nastawiania się, wciagania w dyskusje, polemiki czy "konkursy" a przyznać muszę, że tak jak jest męczy i.. jakoś chyba zagubia "przedmiot sprawy". zwierzaka. :) dzięki za życzenia, przydadzą się jak widać ;)
  5. [quote name='Agama']Lavinia tyle razydoswiadczala nieodpowiedzialnych adopcji ,ze sie nie dziwie ,pomaga psom jak zadko kto,wykupuje bidy z pseudochodowli-trzeba Ja zrozumiec-ile buldozkow uratowala to sie w glowie nie miesci[/quote] wierzę, i domyślam sie, że cały czas robi wszystko, by mieć 100% pewność, że Norman będzie miał psi raj na ziemi. po prostu, jak pisałam, brak choćby właśnie dodatkowych pytań czy czegokolwiek sprawia, że mam wrażenie, że czekamy na darmo, że nasza kandydatura odpadła, a z drugiej strony też brak jasno powiedzianego "nie czekajcie" i przez ten własnie kompletny brak jakiegokolwiek odczucia "bycia w procedurowym sitku" można zgłupieć "o co chodzi"..
  6. [quote name='fandango'] Ty masz chyba mniejsze dzieci, prawda? Swojej już prawie nastolatce ja wytłumaczę sytuację. Zresztą to rozsądna dziewczynka - zrozumie....[/quote] wiesz, ja swoim nic nie mówiłam po prostu wychodząc z założenia, że powiem dopiero jak Lavinia lub ktoś od "adopcyjnych" przyjedzie z psem [bo z tego co zrozumiałam, tak to się odbywa], posiedzi z nami, pogada, poobserwuje, wypije herbatkę a następnie stwierdzi, że to była faktycznie świetna decyzja, pożegna się i wyjdzie zostawiajac Normana.. i wtedy z czystym sumieniem będę mogła im powiedzieć że to własnie TEN nowy domownik [rozmawiałyśmy z nimi tylko na zasadzie "co by było gdyby do domu zawitał jeszcze jeden psiur"] i dopiero wtedy uznałabym proces za zakończony. no ale ja już taka jestem, że emocjonalna, ale realistka chroniąca swoje stado przed rozczarowaniami :)
  7. [quote name='efka5']Trochę to dziwne...ale skoro takie są procedury...[/quote] wiesz, procedury to ja jeszcze rozumiem, ale póki co, to zaczyna mnie bardziej zastanawiać brak jakichkolwiek pytań, rozmów, sprawdzania dalej [nie wiem, podesłania znajomego z tych okolic do sprawdzenia warunków i nas czy prośby o numer tel. do weta, by zapytać o stan Sathien i mnie jako pańcię.. nie wiem co mozna jeszcze] i zaczynaja nachodzić mnie takie myśli, że albo nasza kandydatura odpadła i po prostu o tym nie wiemy, czekamy na wieści na próżno, albo jesteśmy trzymane "w rezerwie" na zasadzie "jeśli nie znajdzie się żaden perfekcyjno-idealny dom przez długi czas, to od biedy niech będzie ten" :icon_roc: sorki za dosadność, ale takie czekanie, odsuwanie, brak jakichkolwiek wieści, zwłaszcza w świadomości, że mamy tak zasadniczy słaby punkt jak Sati w domu, może z leksza dobijać.. i cieszę sie, ze nie mówiłam póki co nic dzieciom, bo przynajmniej echem odbije się tylko "w dorosłym kręgu".. Nikki
  8. [quote name='efka5']Czyli rozumiem, że Lavinia jeszcze nie zdecydowała?, a Wy biedaczki czekacie?[/quote] gorzej, nawet nie ma wieści czy zdecydowała, czy czekamy na próżno bo Normi własnie pakuje swój kocyk i gumową kość..
  9. ano cicho do bólu.. fakt
  10. podniosę też, Betbet opowiadała mi o nim ciut więcej i na pewno nie jest to psiak, który dobrze zniesie schron, on potrzebuje serca i domu.. a czasu niewiele..
  11. [quote name='pidzej']ach, i co, już błyszczę? :B-fly: [/quote] jasno i kwieciscie :D [quote]a widzisz klopsik bo jestem dziewczę, sto kilo żywej wagi- feministka o innej orientacji.[/quote]aaaa... kajam się kajam za pomyłkę.. :splat: to miło mi, może ja nie sto kilo, i feministka "o kant czteroliterowej rozbić", ale "witam w klubie" :diabloti: chociaż my akurat dzieci mamy.. :evil_lol:
  12. [quote name='xxxx52']dla mnie charty sa "zwyklymi psami"[/quote] fakt, są :) ale nie chciałam jakoś pisać "wielorasowe" czy jakkolwiek, bo też by było o co złapać za słówko :) no i co by nie powiedzieć, w całej swojej "zwykłości" maja jednak specyficzne potrzeby, których nie spotyka sie u wszystkich innych bez wyjątku..
  13. fandango, wyluzuj :D Pidzej widać tak ma, ze lubi szpile wbijać, ot, zeby "zabłysnąć" :D mi na przykład sugerował antykoncepcję u psa stosunkiem przerywanym :evil_lol: a właśnie, Pidzej, pozdrowiłeś dzieciaki?? :diabloti: a co do tego, że szkoda, że o "zwykłe" psy ludzie się nie licytują.. ma rację. szkoda.
  14. [quote name='efka5']Już nie mogę sie doczekać, kiedy zapadnie ostateczna decyzja...:hmmmm:[/quote] ja też, dlatego korzystajac z przerwy w ulewie idę odsikać psa coby sie nie wkurzać dodatkowo, że właśnie przez ulewę od rana nie przyjechała do nas "na odbieganie" znajoma z whippetem ..
  15. Gonitwa.. specjalnie dla Ciebie ;) : [IMG]http://www.psy.mgt.pl/psy/album_pic.php?pic_id=4392[/IMG] [IMG]http://www.psy.mgt.pl/psy/album_pic.php?pic_id=4390[/IMG] [IMG]http://www.psy.mgt.pl/psy/album_pic.php?pic_id=4386[/IMG] [IMG]http://www.psy.mgt.pl/psy/album_pic.php?pic_id=4389[/IMG] a to przywitanie Sath z królikiem jak przyszła do naszego domu ;) :) [mam nadzieję, ze nikt mnie za to nie okrzyczy ;) ]
  16. [quote name='fandango']Zapomniałam napisać - wybór płci to rzecz względna. Dobrze wychowany pies (a wiem, ze potrafię to osiągnąć) nie będzie się szarpał na smyczy. Nawet borzoj czy afgan. Osobiście znałam - kiedy udzielałam się na szkoleniach - kilka chartów w tym 2 borzoje i afgana, które bez smyczy chodziły po ulicy w mieście (konkretnie - w Warszawie), grzecznie jak baranki... tak więc to jest możliwe![/quote] zgadzam się :) moja Sathien też chodzi zazwyczaj bez smyczy, zapinam ją tylko wtedy, kiedy widzę że jest to niezbędne dla jej bezpieczeństwa lub panów strażników miejskich :) poza tym, osobiście nie jestem zwolenniczką psów chodzących całkiem bez smyczy. pies może być wychowany i karny, ale ma prawo sie choćby przestraszyć. wiele doskonale ułożonych psów zginęło pod samochodami, bo wystraszyły się huku, rozpędzonego roweru od tyłu mijającego go "o włos", sygnału karetki.. o takich szarpnięciach mówię. i o takich, że prostu każdy młody pies ma czasami "odpały" i szarpnie na jakiś widok [moja ostatnio tak skoczyła za przelatującym gołębiem że mimo pięciometrowej linki, szarpnęła] czy w zabawie, to nie tylko kwestia wychowania, bo do jakiego stopnia?? zabawa na zawołanie?? na mnie i tak ludzie dziwnie patrzą jak widzą, ze pies nawet siku robi na komendę lub w określonych miejscach ;) [nie podobają mi się psy sikające przy krawężniku albo gdziekolwiek zaciagną właściciela, a okazało się, że przyuczyć psa do tego jest niesamowicie łatwo :)] zresztą.. uważam, że behawioralnie, "językiem psa", czasem i miłością z cierpliwością można wiele zdziałać :) więc zgadzam sie z Tobą w zupełności :)
  17. [quote name='Gonitwa']Nikki, masz cudowny Avatar. Czy to Twój chart?[/quote] tak, to moja Sath :) jeśli bywasz na charcim forum, to jest wiecej zdjęć tutaj: [URL]http://www.psy.mgt.pl/psy/album_personal.php?user_id=1292[/URL] [nie wiem, czy się otworzy bez zalogowania, jeśli nie, to mogę wkleić tutaj, chociaż dwa już na 4 stronie wątku są dzieki uprzejmości Lavinii :)]
  18. [quote name='fandango']Nikki, masz to, czego ja nie mam a o czym marzę od dawna... wolny zawód! o rany, jak ja bym chciala pracować w domu...[/quote] oj tak, to idealny stan i praca nawet i bez psów sportowych w domu ;) ja osobiście jestem w opcji, że nie zmienię tego za nic, bo mi za dobrze :D lubie leniuchować czy szlajać sie z psem kiedy mam taki kaprys a nie wtedy kiedy nareszcie jestem w domu.. :) hehehe, nawet obliczyłam, że muszę na utrzymanie Normana dołożyć sobie trzy godzinki pracy max miesięcznie co wcale przerażające nie jest, zważywszy, że pracuję średnio trzy dziennie :diabloti: ale wiesz.. to zawsze jest kwestia podjęcia decyzji i jakiegoś ryzyka :) wiem, bo podjęłam, wyszło mi to na dobre i jeszcze szkolę ludzi w tym zakresie :D a Sath jest nieodłączną maskotką naszych szkoleń :D
  19. spokojnie, nie musisz się bronić, ja nie atakuję tylko poddałam parę podstawowych i pierwszych wątpliwości, jakie mi by się nasunęły :) a co do totalnego zauroczenia Normanem, hehe.. to rozumiem Cię całkowicie ;) chociaż u nas to przeszło najpierw przez kilkunastogodzninne "za i przeciw" "ale" i wszystkie inne możliwe kalkulacje włącznie z dwugodzinnym zamęczaniem telefonicznie znajomych charciarzy z psami w liczbie mnogiej ;) wiec to raczej było "zauroczenie dojrzewające" częściowo znaczne powiększenie powierzchni życiowej pomogło nam w podjeciu decyzji "na tak", bo to prawda, ze i w kawalerce borzoi może mieszkać, ludzie wieksze psy w mniejszych boksach trzymaja, tylko czy to uszczęśliwia wtedy psa i ludzi?? wbrew temu co czasem można wyczytać, nawet najbardziej wybiegany pies nie śpi cały czas zwinięty w kłębek, tylko łazi, kręci się, tula, zrzuca ogonem talerze ze stołu :evil_lol: i "wywalony" zajmuje całkiem niezłą powierzchnię :D ale to tylko taka sobie dywagacja, bo przecież nie znam Twoich warunków lokalowych :) równie dobrze mogłaś zmieszkać w dużym domu z gigantycznym ogrodem, prawda?? :) cieszę sie, że zaczęłaś od pytań na charcim forum, choć zdziwiło mnie, że sunia którą miałaś wziaść odpadła przez [m.in.] przytoczone przez Betbet wątpliwości, a samiec [większy, cięższy, zwykle bardziej dominujący -co też wymieniałaś w innych postach] nie budzi najmniejszych wątpliwości, gdzie nawet u mnie budził, kiedy sobie przypomniałam niejednokrotne "szarpnięcia" smyczą przez Sati po których czułam bark jeszcze parę dni.. ale tak jak mówiłam na początku, spokojnie, nie atakuję, tylko ja taka baba jestem co lubi gadać, pisać, i jest z charakteru bardzo ciekawska i dociekliwa ;) pozdrawiam :)
  20. fandago, mam takie same szanse jak Ty moim zdaniem, bo trafienie Normana do mnie będzie jednoznaczne z wykastrowaniem go, a to już Lavinia zadecyduje, czy chce by Norman miał możliwość udziału w wystawach czy woli by miał dom z charcim towarzystwem ;) pozatym, wcale nie jest powiedziane nigdzie, że jesteśmy tylko my dwie jako potencjalne domy, z tego co czytam, Normana chce baaaardzo wiele osób :) ja dom [ten sam, o którym pisałam własnie wcześniej, wracam "na stare śmieci ;)] będę miała za około miesiąc, max dwa, a jeśli nie, to zostaje tylko 100metrowe mieszkanie przy parku [wielkim, co mnie cieszy i tak, ze względu na Sathien :)] u mnie pewnie bardziej na mały plusik argumentem jest to, ze mam wolny zawód więc pracuję w domu i mam mnóstwo czasu dla rodziny i zwierząt, i to, że charty już znam "z doświadczenia" [ choć też niewielkiego bo od około roku zaledwie z naszą Sath] a co do kotów, to ja nie mówię, ze sie nie lubia z psami :) jak pisałam, sama miałam w jednym domu dobermana i koty [jak doszło do takiego składu i tego, że były zgdne pisałam wcześniej]. tylko obecnie mam sunię, spokojną, ułożoną, wychowaną już z naszym zwierzyńcem w tym z królikiem, ale nie puszczam nigdy wolno królca przy psie bez całkowitego i dokładnego nadzoru, bo "z miłości" chce go poprzytulać, pobawić sie z nim. cóż, to "kochliwe", radosne i energiczne psy, jednocześnie niestety niezbyt delikatne.. a ponieważ potrafią nawet dziecku nieopatrznie wyrządzić w zabawie krzywdę łapą czy nawet zdzielić mocno ogonem [sama mam parę sińców po zabawach z Sath, a waży dopiero 26 kilo, samce dochodzą do 45 kilogramów], to małe, drobne zwierzę jest po prostu narażone na nieopatrzne uszkodzenia. no i właśnie wspomniane już "przydławianie" naturalne dla chartów, Sati traktuje tak czasami swojego ukochanego kundelka "na bieganiu". dla niej to bycza zabawa, robi to naprawdę delikatnie, a jednak Maniu nie raz już zapiszczał z bólu. dlatego zapytałam czy zastanowiłaś sie nad tym, bo hodujesz naprawdę przepiękne i cenne koty. dorosłe sobie poradzą. a młode?? kto będzie wtedy w izolacji?? i nie traktuj tego jak zniechecanie, tylko jak temat do przemyślenia i ewentualnego dokładniejszego przygotowania się na przyjęcie Normana. charty to nie owczarki, które błyskawicznie się uczą i są karne do bólu. pięknem borzoia jest również to, że uczy się, owszem, ale tego co chce i stosuje jak mu wygodnie, że ma wspaniałą, niepokorną naturę, i że elementem satysfakcji z jego posiadania jest to, kiedy po ogromie godzin poświęconych układaniu wysłu****esz wokół, że "tak posłuszny chart to rzadkość" a czasem nawet pozapierniczanie za świetnie bawiącym się uciekającym "konikiem" bo przypomina, ze o kondychę trzeba dbać i to ostro ;) pozdrawiam :) i nie wieszaj się ani nie tłucz głową po ścianach bo jak zrobisz to skutecznie to jak odbierzesz Normana z rozbitą głową albo dyndając?? ;)
  21. [quote name='lavinia'] Norman i Pepe ( buldożek francuski ), wczoraj wieczorem się na mnie obrazili - miałam wyjść tylko na chwilkę, a tymczasem nie było mnie do póżna. [/quote] i mieli rację :mad: :p zostawić biedaki same na tyle czasu i to z "nowym":mad: wcale się nie dziwię, ze w odwecie zafundowali Ci noszenie "konika" po schodach :diabloti:
  22. Fandango, a nie boicie się o koty?? w końcu dorosły niemal chart może im ostro dokuczyć.. to rasa łowna.. samiec nie ma mocnych instynktów opiekuńczych, żeby miotom nic nie zrobił.. pytam, bo sama miałam koty [dwa, żadnych rasowych, jeden "schroniskowiec" i jeden uratowany przed psami stróżującymi w zakładach chemicznych] i dobermana, ale koty były pierwsze i ostro ustawiły dobcię, która była na szczęście bardzo spokojna i z ogromnym isntynktem macieżyńskim, a poza tym koty miały do wyłacznej dyspozycji cała górę domu i pełną wolność a pies tylko dół i ogród.. i nei kryję, długo się "docierały".. no i Dama była młodsza o rok od Normana kiedy do nas dołączyła. ps.: przy okazji, przesłodkie masz te mruczaki :) zwłaszcza maluchy
  23. cóż, fadangoo.. pewnie Ty i tak masz większe szanse niż ja, więc bądź dobrej myśli.. pozdrawiam, Nikki, która właśnie wróciła ze spaceru i na dziś kończy :)
  24. oj chcą chcą, a nawet chcemy..
  25. oooo ucichło tu.. ciekawe czemu..
×
×
  • Create New...