Proszę pamiętać że Lulunia również cierpiała. I może to właśnie dla niej była najlepsza pomoc? Najważniejsze że nie była sama, tylko wśród kochających osób . Takie decyzje zawsze są trudne. Mój kochany Igorek odszedł w domu.. cierpiał , weterynarz nie zdążył wcześniej dojechać aby skrócić jego cierpienie.. bardzo tego żałuję ponieważ wiem że się bardzo męczył , a był za ciężki abym mogła go sama zanieść do samochodu i dowiezc..nadal nie mogę się z tym pogodzić i myślę co mogłam zrobić lepiej. Wątpliwości zawsze jest mnóstwo ... niezależnie od decyzji . Im bardziej nam zalezy na przyjacielu tym więcej tych wątpliwości. Najważniejsze że Lulu była szczęśliwa.. i teraz też jest szczęśliwa.