Jump to content
Dogomania

luka1

Members
  • Posts

    27509
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by luka1

  1. [IMG]http://img35.imageshack.us/img35/1051/dscf8988x.jpg[/IMG] [IMG]http://img20.imageshack.us/img20/7981/dscf8989x.jpg[/IMG] [IMG]http://img19.imageshack.us/img19/1207/dscf8990x.jpg[/IMG] [IMG]http://img512.imageshack.us/img512/108/dscf8992x.jpg[/IMG]
  2. Wątek zakładam w imieniu agata-air, która dziś przeszła sama siebi w ratowaniu maluchów. Nie do końca jej sie udało, ale poczytacie sami [I][COLOR=#000000][FONT=MS Shell Dlg 2]D[/FONT][/COLOR][COLOR=#000000][FONT=MS Shell Dlg 2]ziś dostaliśmy wezwanie, [/FONT][/COLOR][COLOR=#000000][FONT=MS Shell Dlg 2]że[/FONT][/COLOR][COLOR=#000000][FONT=MS Shell Dlg 2] skopano sunie i rozwalono jej norkę w której przebywały szczenięta. Sunia była nam znana od kilku dni jednak nie dało się jej złapać a szczenięta były zbyt małe by oddzielić je od matki. Po przybyciu na miejsce zauważyłam lezącego przy norce mężczyznę (biegła myśląc, że to na pewno ten "cham" zrobił coś złego). Gdy podeszła bliżej zobaczyłam starszego, podpitego mężczyznę a na nim śpiące trzy maluchy [/FONT][/COLOR][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[/IMG][COLOR=#000000][FONT=MS Shell Dlg 2] Nie zdążyłam zrobić zdjęcia bo szczeniaczki uciekły do zdewastowanej norki. Mężczyzna pośpiesznie wytłumaczył, że on je tu dokarmia a dziś jacyś młodzi tu rozrabiali i pobiegł je ratować. Usiadł by ich pilnować i zasnął bo wcześniej walnął piwko, rozczulający człowiek. Małe są, matki nie widać. Szukałam jej ponad godzinę, w końcu się pojawiła. Usiadłam więc przy norce by chcąc pilnować szczeniąt nie odeszła, wezwałam posiłki. Po 30minutach siedzenia, kiedy pomoc była tuż tuż jakieś dzieciaki 50metrów od nas zaczęły strzelać petardami...sunia uciekła. Maluchu już wychodzą z norki, chuligaństwo wie gdzie są, idzie burza i masa osób spaceruje w okolicy z dużymi psami. Po 3 godzinach usiłowania złapania matki postanowiłam zabrać małe i bez niej. Kiedy szłam do samochodu zobaczyłam sunie przy jednym z domów, bardzo często tam leży. Dotarły już posiłki z klatką łapką, chwytakiem, lassem, siatką. Próbowaliśmy bardzo długo, wszelkimi metodami i nic z tego, suka w końcu uciekła daleko. Kiedy już odjeżdżaliśmy (z myślą dziś się nie udało, małe zabieramy, jutro wrócimy po sukę) podszedł do Nas mieszkaniec pobliskiego domu z prośbą o chwilę rozmowy. Zaprowadził Nas na bok (wokół naszego auta była już duża grupa gapiów), pokazał wąską rurę [/FONT][/COLOR][COLOR=#000000][FONT=MS Shell Dlg 2]meliracyjną[/FONT][/COLOR][COLOR=#000000][FONT=MS Shell Dlg 2] mówiąc, że tam są małe tej suki. Ja radośnie powiedziałam, że były w lesie i mam je w samochodzie...Pan wyprowadził mnie z błędu... mała sprytna sunia podzieliła swój miot, część miała w lesie, część tu i latała raz do jednych raz do drugich. Okazało się, że miała już kiedyś szczeniaki w okolicy i ludzie zawsze je topili, teraz postarała się żeby ich nie znaleźli. Nie jesteśmy w stanie ich wyjąć z rury, jest wąska na początku, szersza w środku i długa, musimy czekać aż wyjdą z nadzieją, że do tej pory nic im nie będzie. Wszyscy okoliczni mieszkańcy mają mój numer telefonu. Suki nie udało się złapać...jak się okazało całe szczęście. 3 maluchy z lasu są u mnie, dziś jeszcze na butelce bo nie chcą pić ze spodka ale to kwestia kilku dni, może godzin. Nie wiem co więcej mogę zrobić dla ich matki i rodzeństwa, skończyły mi się pomysły. Całe szczęście nikt nie wie, że jakieś maluchy są w rowie oprócz tego Pana i niestety jego 10letniego syna. Choć pogoda dziś nam sprzyja, już dwa razy zbierało się na burzę i przeszła bokiem...Maluchy, które zabrałam to dwaj chłopacy (jeden czarno-podpalany, jeden biszkoptowy) i jedna biszkoptowa sunia, będą w przyszłości maleńkie (ich matka waży jakieś 3-4kg), nie mają ogonków.[/FONT][/COLOR][/I]
  3. dzis dzwoniłam dwa razy do Pani, która zgłosiła problem - telefon był wyłączony. Nie mam czym tam podjechac by sprawdzić sytuacje i zrobić zdjęcia.
  4. adam, napisałam ci maila :p
  5. odtatnią wpłatę od Leyla - zaksięgowałam w maju, do tamtej pory nic nie wpłynęło od niej
  6. Jednak nie pojechała do znajomych - ich wyjazd sie przedłużył. Rozmawiac bedę jak wrócą.
  7. Przelałam 295,58 na numer konta z maja
  8. oj potwierdzam - nie mógł lepiej trafić.:cool3:
  9. [IMG]http://img22.imageshack.us/img22/6053/87915386.png[/IMG] [IMG]http://img36.imageshack.us/img36/6671/72767996.png[/IMG] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/5272/65674609.png[/IMG] [IMG]http://img35.imageshack.us/img35/4662/58728441.png[/IMG] A teraz domku przybywaj!
  10. [IMG]http://img39.imageshack.us/img39/9144/53626961.png[/IMG] [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/4581/33173191.png[/IMG] [IMG]http://img136.imageshack.us/img136/7430/17223744.png[/IMG] [IMG]http://img26.imageshack.us/img26/8955/79095586.png[/IMG]
  11. [quote name='Ziutka']Tak, do nowego domku pojechała...ma teraz na imię Mamba :loveu: i państwo powiedzieli, że to był "strzał w dziesiątkę" :cool3: są w niej zakochani, dzisiaj pojechali z sunią na mały wypad w góry :lol:[/quote] Myslisz, że mozna zmienić tytuł?
  12. Odizolować? Musieliby jej wczasy na Mazurach albo w górach wykupić :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  13. Masz rację nikt by go nie wziął - tak jak nikt nie zadoptowałby Kajki, Żuczka, Barego.
  14. Psina w tym domu tymczasowym miała byc tylko kilka dni. Tu czekała na powrót znajomych z wakacji. Teraz została przewieziona do domku gdzie pozostanie jeśli nie na zawsze to na dłużej. Bedzie musiała nabrac sił i ciałka bo jest strasznie wynędzniała. Choć wet twierdzi że nic jej nie jest tylko mało ostatnio jadła :cool3:. Przejdzie potem zabieg sterylizacji. Co dalej - państwo zadecydują. Dwa maluch maja już potencjalne rodziny.
  15. Oren był gotowy od poczatku pobytu w schronisku. To strach nie pozwalał mu pokazać jaki jest faktycznie. Błąkał sie przez jakiś czas po nie znanym terenie, został złapany przez nieznanych ludzi na sztywny wywołujący ból łapacz, wsadzony do mokrego, ciemnego boksu z którego był wyprowadzany na strasznym drągu. Stres za stresem - widziałam go i widziałam jak próbował przemóc swój strach by podejść do wyciągniętej ręki. Nie miałam możliwości mu pomóc, zakazano mi. Dzieki wszystkim za to, że zrobiliście to za mnie.
  16. Czy moge powstawiac te fotki tak by były widoczne?
  17. no jeśli to Bary to nie do poznania :evil_lol:
  18. Sunia z malcem są w Fundacji Nero.
  19. Asiamm dziekuję - jak zwykle jesteś niezawodna. Pani znowu dzwoniła, jest bardzo zaniepokojona i niecierpliwa.
  20. Agnieszce bardzo [B]dziekujemy za fanty na bazarek,[/B] który zrobi moja córka jak sie dostanie do komputera.
  21. no i pojechało maleństwo - zobaczymy czy wszystko się poukłada pomyślnie.
  22. Nie, nie cieszymy się jeszcze. To dopiero pierwszy etap. Pies jest bezpieczny, ma budę, boks dzieli z małą wystraszona suczką, dostanie na czas jedzonko. Teraz trzeba by znalazł domek, swój - prywatny.
  23. Pies jest na wsi kolo Bolimowa
  24. Dzis odebrałam telefon. Dzwoniła Pani - Na posesję, na której spedzała wakacje przybłakał się pies. Duży, wilkowaty, biały - (właściwie wiekszy od owczarka). Pani przez czas wakacyjnego pobytu karmiła psa. Pies się przymieszkał. Niestety, urlop się skończył trzebabyło wracać do Warszawy. Zgłosiła bezpańskiego psa do Gminy. W międzyczasie na podwórko wszedł obcy pies. Pani mówi, że Biały właściwie ruszył bronić jej i jej dzieci - został dotkliwie pogryziony, ale psa wypędził. Gmina wysłała człowieka aby psa odłowił. Niestety pies uciekł. Dziś Pani dostała informację od koleżanki, która tam też spedza wakacje, że pies wrócił. Pod łapą ma obdartą skórę, wyglądającą jak skalp. Trzebaby ją na pewno zeszyć. Koleżanka wyjeżdza w sobotę - nie ma co zrobić z psem. Posesja zostanie zamknieta - pies pozostanie wyrzucony za bramę. Niestety - jestem bezradna, nie mam gdzie psa zabrać, nie mam zdjęć, nie mam kasy by wsadzić go do jakiegoś hotelu. [B]To wszystko, Macie jakiś pomysł?[/B]
×
×
  • Create New...