Tania ponoc byla wystraszona i cichutka w podrozy...pan Przemek,juz pod moim domem,poczekal z nia na dworze,ja poszlam po moja Nuke.Diewczyny sie przywitaly i od razu przypadly sobie do gustu,nawet kiwaly ogonkami.Przy wejsciu do domu pojawil sie problem.Schody.Tania nigdy czegos takiego chyba nie widziala...wzielam ja na rece i wnioslam:)Do windy weszla chetnie. W domu moja Nuka troche z obawa sie je przygladala..nigdy zaden piesek jej nie odwiedzil jeszcze ,poza tym Tania jest troche wieksza...poczatkowo Tania co chwile do mnie przybiegala,jakby chciala upewnic sie,ze nie znikne...minelo pare dobrych minut i Nuka zaczela zaczepiac Tanie, ktora,wciaz z podkulonym ogonkiem, ale takze probowala nawiazac z nia kontakt...w pewnym momencie pojawil sie intruz w domu.Moj syn:diabloti: Tania az warknela ze strachu,ale za chwile znalazla sie juz w jego ramionach:) Poczatkowo Tania wybrala sobie miejsce pod stolem lub za komputerem...nie wyciagalam jej na sile. Wtedy Nuka...zaczela sie nia opiekowac - wchodzila pod stol i lizala ja:)Musialam na chwile wyjsc,widzialam,ze Nuka nie jest zazdrosna tylko opiekuncza.To,co zastalam po chwili nieobecnosci,juz mnie nie dziwilo-dziewczyny bawily sie w najlepsze:loveu: