W samochodzie gdy jechałysmy 2 razy do weta ni e było problemów...:oops:
Moja poprzednia tymczasowiczka Lola - biedna nie mogła przejechac nawet 10 min. jak jechałam z nią do domku do Warszawy to musiałam stawac co pól godziny ... Myślałam że Lolunia nie przeżyje...:shake:
Figa natomiast tylko sie kręci...
Bardzo się cieszę, że ma dom ale cały czas myślę o tym, że ona czuje, że jąporzucam i zastanawia się dlaczego... co zrobiła...
ja wiem, że jestem stara wariatka :oops: Ale ja tym wszystkim moim psom i kotom wiele zawdzięczam... nawet nie wyobrażacie sobie ile...:oops: