Mój dwuletni pies nie bał się wystrzalów, ale do czasu. Od tygodnia u nas na osiedlu są tak głośne petardy, że aż mury drżą. Nie sposób iść na spacer, żeby nie trafić na oszołomów. I niestety mamy teraz problem. Jeszcze za jasności jakoś bokami udaje się nam przejść, ale o zmierzchu nie chce wyjść z bloku z jednym domownikiem. Na razie poradziliśmy sobie tak, że wychodzę razem z mężem i dużą ilością smakołyków no i oczywiście z psem. Na spacerku wygłupiamy się żeby odwrócić uwagę od wystrzałów, i za każdym razem kiedy pada strzał ( oczywiście w oddali ) każę mu zrobić siad i daję mu smaczka. Nie wiem jak poradzimy sobie jutro....