Już jesteśmy po.
Orient dostał kilka zastrzyków po których po prostu padł jak zwłoki;) Podnieśliśmy go i ustawiliśmy na stole operacyjnym, potem kazano mi wyjść ( mogę być przy zabiegach u obcych psów- u swojego niestety nie...). Po około 45 minutach zostaliśmy wpuszczeni na salę, pies był nieprzytomny. Dostał 2 zastrzyki na wybudzenie jednak leń nie chciał się obudzić więc dostał jeszcze środek dożylnie. Gdy otworzył oczy i zaczął reagować na bodźce zewnętrzne mogliśmy przenieść go do samochodu(39kg na rękach...). Po przyjeździe do domu leżał ok 3 h bez ruchu zupełnie, tak jak go położyliśmy, potem zaczął merdać ogonem, przed chwilą nawet się przekręcił w drugą stronę...
Wieczorem dopiszę pozostałe spostrzeżenia a zdjęcia z przyjazdu wstawię do galerii.