wczoraj niuniek miał zły dzień, każdy spacer to była okazja do kilkudziesięciu zrywów i ucieczek(planowanych, ale do nich nie doszło), a do tego jeszcze ci ludzie, którzy się patrze jakby ja go biła:shake:już miałam sama ochotę ich lać:diabloti: dzisiaj juz lepiej:) i chciałam się pochwalić, że w końcu zatrybił, że jak chcę mu tyłek wytrzeć, bo czasami ma ufajdany, to ja mu krzywdy nie robię i nie musi zwiewać, ale grzecznie czeka aż ja skończę:razz: