co jak co ale na ostatnim spacerku nie poznalam naszego Rysia...
oczywiście "powitalne szaleństwo" było, ale później Rysio szedł na smyczy wyjątkowo grzecznie... a gdy juz nie wytrzymał i zaczął skakać, jak to ma w zwyczaju, zwróciłam mu uwage, a on... grzecznie usiadł i patrzył na mnie tak słodko... poza tym jak nigdy domagał sie co chwile głaskania... normalnie podmienili mi psa czy co ???? :crazyeye:
naprawde, ten spracer był wyjatkowy i długo go zapamietam
mój kochany Rysio, wiesz, ja tak narzekam na ciebie... ale sam wiesz jak to jest naprawde :loveu: