Oczywiście nie w porządku jest to, że Weszka nie została poinformowana, że nie ma Momusa lub nie wiadomo co z nim jest, żeby mogła ewentualnie wybrać innego psiaka do adopcji wirtualnej.
Ale nie ma sensu pytać na co ida te pieniądze, bo na stronie schronu jest informacja, że te pieniążki i tak nie idą na konkrektnego psa, bo nie ma takiej możliwości. W tej chwili pieniądze z adopcji wirtualnych są zbierane na budowe nowych boksów lub zagródek dla najstarszych zwierzaków.