Drodzy Dogomaniacy, a zwłaszcza Ci którzy zajmują się adopcjami psiaków.:lol:
Czy nie uważacie, że powinno się informować nowego właściciela o przeszłości psa, znaczy jeśli jest znana.
Np. w kwestii tego, że był w schronisku...
Mam właśnie taki przykry przypadek, gdzie moja przyjaciółka przygarnęła psa.:loveu: 6 tyg. Maja, bo tak się psinka nazywa została przygarnięta z ogłoszenia. Wydała ją Pani, która twierdziła, że jej sąsiadka zmarła i ona przygarnęła sunię, a ta w między czasie urodziła piękne szczeniaki.
Psinka była bardzo mała, mniejsza od rodzeństwa, ale podobno zdrowa, zaszczepiona i odrobaczona.
Więc psia przyjechała do nowego domku. Niemalże po 2 dniach zaczęła się okropna cuchnąca biegunka:diabloti: :angryy: . Myślałyśmy, że to od zmiany jedzonka. Ale niestety nie.
Wet nie wiedział co się dzieje i tak przez tydzień maleństwo dostawało niepotrzebne leki i zastrzyki.
Dopiero kiedy zupełnie nie wiadomo było co się dzieje i oskarżono byłą właścicielkę o to że pewnie psa nie szczepiła bo to jest niemożliwe, przyznała się ona, że opiekuje się psami w schronisku. Że dorosła psia mama co prawda jest od zmarłej sąsiadki, ale urodziła młode w schronisku i mieszkały one na początku z chorymi kotami. Dowiedziałyśmy się też że matka była w złym stanie i odrzuciła dwa pieski. A Maja była w najgorszym przypadku. Została odratowana i sztucznie karmiona. A więc nie ma matczynych przeciwciał i może jest chora z powodu warunków w jakich się urodziła. Właścicielka poleciła nam zrobić badania kału, bo niewiadomo czy piesek nie podłapał czegoś z schronu.
Okazało się że pies na kokcydiozę, która wiadomo nie musi być wykryta przy pierwszym badaniu tylko po serii, jeżeli sie zrobi przynajmniej 3 pod rząd.
Niestety moja przyjaciółka ma też jeszcze jednego psa i teraz trzeba było obydwa leczyć.
Maleństwo mało się nie przekręciło tylko dlatego że ktoś wstydził się powiedzieć prawdę:shake: :angryy: . Bo gdyby od razu było wiadomo:roll: , że pies jest ze schronu, to można by szybciej zrobić wszystkie badania i zareagować. Dobrze że Pani w ogóle się przyznała.
To smutne niestety