agamich
Members-
Posts
202 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by agamich
-
Fotki wtawię w niedzielę, obiecuję. Tak się złozyło, że po nieprzespanej nocy musiałam iść do pracy. jutro też idę, więc może po południu coś napstrykam. Poczyniłam pierwsze próby, ale czarne szczeniorki kiepsko wychodzą na zdjęciach. Aparat niby dobry (Canon Powershot A 620_)ale wprawy brak. Będę próbować. Dzięki wszystkim!
-
Jedno nie wyklucza drugiego:cool3: Poza tym oboje stanu wolnego....A gdyby nawet, zapatrzeć się- nie grzech. Chociaż jak było w nocy ciężko (pierwsza malutka się zaklinowała a potem nie oddychała) to już myślałam żeby zamówić nocną wizytę do domu. A potem, wiecie, zawsze mozna podziękować w jakiś romantyczny sposób. W każdym razie dobrze się skończyło, a ja wymyślę cos innego. Mleko juz jest, najadły się i spią. A Mela raczej w szoku. Cały czas jest bardzo pobudzona i ani mysli o odpoczynku. Liże i lize i liże... No, to teraz na kogo czekamy? Zdaje sie maluszki mają przyjść na świat 6 grudnia....Obrodziło, obrodziło....
-
Już po wizycie. Dostałam oksytocynę. Jedną dawke już podałam, druga po południu. No i oczywiście te niebieskie oczy weta:loveu:
-
Mam najnowsze wieści! 4.00-dziewczynka 4.40-dziewczynka 5.09-dziewczynka Poród 3razy pośladkowy. Namęczyłyśmy się okropnie.Zachowuje sie momentami jakby było cos jeszcze.... Suczydełka ruchliwe i popiskujące nieźle. Z niepokojących rzeczy: zielono/czerwono w wydzielinach i Mela nie ma pokarmu. Niech no tylko otworzą klinikę to się skonsultuję. A potem spać!
-
Też bym chciała wiedzieć. Wet wymacał dwa, a więcej nie chciał jej miętolić. I niech może tak zostanie....zreszta, będzie co ma być. Wszystkie kocham:loveu:
-
Jasne, będę pamiętać. Na razie Melka przeszła etap wiercenia, zlała się w kojcu, leży i popiskuje. troche to potrwa.Odezwę sie jak będą wieści
-
Panie i Panowie zdaje się że zaczynamy......trzymajcie kciuki:-o
-
[quote name='Elitesse']potwierdzily sie moje obawy i niestety wet nic nie wypatrzyl :placz: :placz: przyjdzie nam czekac na maluszki do wiosny[/quote] bardzo szkoda, natura płata figle i możemy tylko chcieć....ale spróbujecie wiosną i wiesz, wiosna miłość kwitnie to i może owoce będą piękne później
-
Najnowsze wieści: pojawił się śluz:cool3:, boki baaardzo zapadnięte ...dobrze, że będę miała urlop do końca tygodnia....
-
Rozmawiałam z wetem. Stwierdził, że cycatej 37,3 jest dziwne (ma tak właściwie od tygodnia). Maluchy rozbrykane, brzuch w podskokach ciagłych. Melka nie wygląda na mającą rodzić. A termin jest na jutro..... Ja cała w nerwach....
-
Przepyszne maluszki:loveu:
-
Dzięki, chyba tak właśnie zrobię.
-
Chciałam oficjalnie powiedzieć, że : przyjmiemy z godnościa wszystkie szczeniaczki które się narodzą.....Nie, nie, tylko nie 12:mad:. A wyobrażacie sobie zainteresowanie takim cudem natury? A tak na poważnie, nie mam siły przekopywać całego wątku... Mierzę temperaturę, i cały czas jest 37,5. Wszędzie słyszę, że prawidłowa wysokość temperatury to 38-39, w zależności od rasy. Ale czy 37,5 to normalne?Dzień 57.
-
No, gryzą, gryzą. Zwykle takie, które rządzą w domu.Właściciel pozwala na wszystko to i fryzjera przecież można ugryźć (a przede wszystkim właściciela). Jeśli pies chce gryźć, bo trochę sie boi, można się z nim dogadać. Mnie pies na razie ugryzł raz i tylko dlatego,że stałam za blisko (strzygł brat). Też mam bliznę, ale po nozyczkach, którymi sama się dźgnęłam. Psa jeszcze na szczęście nie udało mi się skaleczyć, ale siebie:diabloti:....w takich chwilach żałuję, że sprzęt jest taki ostry...
-
I dlatego jednak nie jedziemy na USG. Mam babcię-czarownicę i swoimi bioenergo-metodami stwierdizła, że będą trzy maluszki-dwa pieski i dziewuszka. Cycata jakby schudła, raz odmawia jedzenia, to znów pochłania wszystko i w dużych ilościach. Brzuch już wisi. Mierzymy temperaturę, ale cosik za niska.I spacery o 3 w nocy stały się rytuałem. ech....ale czekam, czekam. Z niecierpliwością. Ajcka, teraz zostałyśmy chyba dwie....
-
Byłysmy u weta, ale niestety....:placz:tego mojego nie było. Cycata odrobaczona, chociaż nie całkiem, bo po powrocie do domu wszystko zwróciła.Albo prawie wszystko. Wymacać się nie dała. Okazało się, że od początku ciąży przytyła pół kilograma. Chwilowo odmawia jedzenia, a maluchy baraszkują. Brzuch podskakuje a mała popiskuje i miejsca sobie nie może znaleźć. Pozdrawiamy.
-
Dziekuję, rozczuliłyście mnie tymi zdjęciami.... Zreszta, babki w domu też. Mama chodzi i wzdycha....Buziaczki.....
-
Nesunia, a wiesz, że to możliwe....To wszystko "przy okazji" ciązy, a ja podświadomie chciałam iść do lecznicy.Ale wiesz, w poniedziałek i tak tam idę:eviltong:
-
Właśnie, kurczę chyba moja. Dzis mała coś nie halo.Nawet wybierałam się do weta, ale nie zdążyłam. Znów biegunka od rana, ale szybko przeszła. Spowodowana wczorajszym wilczym apetytem i "ochotą" na wszystko. Potem ją znosiłam po schodach i wymiotowała, ale to moja wina, bo nacisnęłam nie tam gdzie trzeba. W każdym razie jest radosna i zadowolona z życia, a niedawno nieźle pojadła. Nie przesadziła, a teraz śpi. I chrapie oczywiście. w poniedziałek idziemy sie odrobaczyć. Mam sukę masochistkę-uwielbia weta! Ja go zresztą:loveu: też
-
Jejciu:multi: i jeszcze:loveu: ale facetóffff:crazyeye: ależ tatuś zmajstrował:razz:
-
My tu umieramy z ciekawości, a Ty tylko tyle....przezież wiemy, że DUŻO, i dlaczego tak tajemniczo:cool3:
-
Popieram Oscilkę. Dodam też, że na pewno warto, żeby praca była od początku legalna, czyli zarejestrowana. I o sen łatwiej, i można się reklamować.
-
Ramzes, tylko przypomnij mi się na priv, bo wiesz, ja nie mam pamięci do osób, pewnie wiesz. Acha, poniewaz, dopiero wszystko zaczynam uprzedzam, żem groomer raczej z nazwy tylko bo do dobrych mi baaardzo daleko. I nie dam Wam niestety żadnego biznesplanu jakby Wam przyszło do głowy:eviltong:, sami wypracujecie, mogę pomóc trochę prywatnie, nie na forum. Może jutro, lub w niedzielę, bo juz ledwo na oczy widzę, napiszę w punktach jak to jest z dotacją. Żeby zainteresowani wiedzieli na co się porywają (czy warto powiem za 11 miesięcy, ale cosik mi się zdaje, że tak:lol:)
-
ramzes, jasne!
-
Cycata niedawno odstawiła jak to nazwaliśmy "próbne kopanie nory". Przekopała cała porodówkę, zmachała sie okrutnie, teraz spi pod moimi nogami i głośno chrapie. Jutro 50 dzień. Rany, coraz bliżej, nie ma juz odwrotu:crazyeye: