sara_rokitnica
Members-
Posts
7495 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by sara_rokitnica
-
Rudy BRUTUS z Zabrza PO SZKOLENIU!!! MA DOM
sara_rokitnica replied to Asia_Klero's topic in Już w nowym domu
hmm... muszę pomyśleć... -
Rudy BRUTUS z Zabrza PO SZKOLENIU!!! MA DOM
sara_rokitnica replied to Asia_Klero's topic in Już w nowym domu
to może napisze ktoś taki tekścik chwytający za serce? bo ja weny nie mam ani talentu ;) -
Izis nie wiem do kogo są skierowane słowa "nawet jesli wszyscy sie od niego odwroca - bo jakos tak to odbieram" ale mam wrażenie że głównie do mnie i do Asi i w tym momencie to jest lekka przesada... akurat jesteśmy z Asią ostatnimi osobami które by się od Kulfona odwróciły i w tym momencie jest to trochę nie fair wobec nas... nie chcę wypominać wszystkiego co zrobiłyśmy bo robiłyśmy to dla dobra Kulfonka a nie na pokaz ale czuję się teraz na prawdę zraniona... i może nie zauważyłaś ale nie wszyscy jak to mówisz rodacy się wycofali... każdy pomaga jak może- chociażby podnosząc wątek i to wcale nie znaczy że jest gorszy- wcale nie uważam Niemców za lepszych... to że są bogatszym narodem nie ustawia ich na samym szczycie najlepszych narodów pod słońcem... Polsce owszem daleko jest do Niemiec bo jesteśmy w gruncie rzeczy krajem biednym, mniej nowoczesnym i nazwijmy to "mniej ucywilizowanym" ale nie należy generalizować wszystkich i sprowadzać do wspólnego mianownika... :shake: kolejna sprawa: nikt nie mówi że Lidl jest super :shake: mieli możliwość sprawdzenia terenu i nie zrobili tego i z tym się zgadzam ale największą winę wg. mnie w tym wszystkim ponoszą byli właściciele terenu- oni cały czas wiedzieli że tam jest pies, oni Kulfona zostawili na pastwę losu i to oni byli zobowiązani zapewnić mu nowy dom ale tego nie zrobili i to przez nich zaistniała ta cała sytuacja :shake:z punktu widzenia Lidla to że tam stała buda nie znaczy że jakiś pies ją zajmował... jakbym wykupiła od kogoś teren to nawet jakby na samym środku stała ogromna buda to nie ślęczałabym tam 24 h na dobę żeby sprawdzić czy czasem nie mieszka tam pies bo wychodziłabym z założenia że byli właściciele zabrali stamtąd tego psa... buda (i to jeszcze w jakim stanie) nie świadczy o tym że mieszka tam pies a widzieć go nie mogli bo Kulfon wychodził z niej wcześnie rano a wracał późno w nocy :shake: niekiedy pałętał się po Rokitnicy do 22-23 w nocy... jeśli koniecznie chcemy kogoś karać to właśnie byłych właścicieli a nie upierać się na Lidla który tylko zwiększył powagę sytuacji... :shake: nie znam się na prawie i nie wiem jak to wygląda w jego świetle ale tak na mój rozum to największą winę ponoszą byli właściciele... zresztą dla mnie teraz sprawą priorytetową jest znalezienie Kulfonowi super domu i tym mam zamiar się na razie zająć bo to jest najważniejsze a nie doszukiwanie się winowajcy... Ci którzy się znają na prawie niech się zajmą szukaniem winowajcy i egzekwowaniem od niego prawa- ja się wolę się zająć tym do czego nie potrzeba ukończenia studiów prawniczych czyli szukaniem Kulfonowi domu bo sama nie lubię jak ktoś się miesza w sprawy o których kompletnie nie ma pojęcia...
-
moim zdaniem Asia ma rację... w końcu tamci ludzie wiedzieli że tam jest pies i to w ich interesie leżało powiadomić o tym Lidla... i jak już kogoś koniecznie chcemy winić za całą sytuację to wydaje mi się że właśnie tych ludzi... z resztą to co teraz najbardziej Kulfonowi potrzebne to nowy dom a wojna z winnymi kimkolwiek oni by nie byli mu tego nie zapewni...
-
tak to ulica Krakowska- qrczę przeszłam tam dzisiaj 2 razy i żadnej tablicy nie widziałam :roll: albo ja jakaś ślepa jestem albo tej tablicy tam serio nie ma... ale tam na razie jest tylko tak powolutku burzone i nie wiem czy to robi jakaś konkretna firma... :roll: nie umiem się w tym wszystkim połapać jakoś :roll: aha i ode mnie też proszę wymiziać Kulfonka :D :loveu: i od Asi pewnie też ;) :D prawda Asiu? ;)
-
myślę że z czasem się przyzwyczai... u mnie w mieszkaniu po jakimś czasie już się zachowywał "jak pies" tzn. wąchał, podchodził do mnie i siostry, właził gdzie tylko się potrafił zmieścić... oczywiście wszystko to robił z takim jednak dystansem i dotknąć się nie dał- tylko raz jak go głaskałam wieczorem... za to teraz rano już bez problemu wszystko zrobiłyśmy przy nim... smycz mu zapięłyśmy i ten kaganiec... a jak go łapałyśmy jeszcze wczoraj to nam palce chciał przy tym poodgryzać :evil_lol:
-
Historia pięknego ŁAPIEGO, który znalazł nowy dom.
sara_rokitnica replied to Przemas's topic in Już w nowym domu
ja się jeszcze nie odcięłam i już udało mi się wspólnie z dogomaniakami i niektórymi ludźmi z Rokitnicy wysłać do DT Kulfonka- czarnego staruszka który mieszkał do tej pory na terenie na którym budują Lidla... Przemas może go kojarzysz? Taki do kolana był... Bał się ludzi i tak się po Krakowskiej i okolicach pałętał... a co tam u Łapusia??? :):):) -
Rudy BRUTUS z Zabrza PO SZKOLENIU!!! MA DOM
sara_rokitnica replied to Asia_Klero's topic in Już w nowym domu
tylko jak? hmm... -
spoko- Kulfon już jedzie do Met a może nawet już dojechał bo ode mnie wyszedł gdzieś ok. 8 rano. zasikał mi w nocy pół pokoju ale co się dziwić :roll: rano nie było problemów z założeniem mu smyczy i na wszelki wypadek kagańca (takiego z materiału)... do samochodu zaniosłam go na rękach :) nie użyłyśmy środka uspakajającego bo nie był potrzebny- w samochodzie zachowuje się podobno jak aniołek- leży sobie, liże Asię po ręce (ściągnęła mu kaganiec po jakimś czasie) i sam się nastawia do głaskania :) :loveu:
-
wiesz co nie bardzo... do tego w mojej dzielnicy nawet jakby teraz bylo otwarte to bym nie poszla chocbym miala z tym psiakiem jechac na koniec Polski bo z niego taki wet jak ze mnie swinka wietnamska :shake: w sasiedniej dzielnicy tez juz zamkniete a nie wiem czy jest gdzies w poblizu jakis taki calodobowy... zreszta sama sobie nie poradze z wpakowaniem go do auta... a moja mama mi nie pomoze bo sie psow boi... :shake: jak go zabieralysmy do mnie to bylysmy we 4 i ledwo nam sie udalo... :shake:
-
heh Zaba ja tez sie ciesze ze Kulfonek znalazl u mnie "nocleg" ;) on jest taki kochany... jak tylko sie budzi z drzemki to od razu lepek zwraca w moja strone i patrzy tymi smutnymi oczkami... nie wiedzialam ze pies moze miec AŻ TAK smutny wzrok... :( ja nic dokladnego nie wiem o tym potencjalnym domku... musimy czekac na jakas wiadomosc od Asi... ona z tym Panem rozmawiala... nie wiem skad sie dowiedzial o Kulfonie ale chyba z jakichs ogloszen w necie- to jest najbardziej prawdopodobne... przejde sie jutro dookola tego terenu i sprawdze czy jest ta tablica... z tego co mowicie to gdzies tam jest wiec bede patrzec bardzo dokladnie... no i wezme aparat zeby pstryknac fotki
-
Asia ma do niego telefon... ja na razie nie mam z nią kontaktu bo funduszy na telefonie brak a domowego telefonu nie posiadam :roll: muszę czekać aż się pojawi na necie albo do mnie zadzwoni :) nie szkodzi Izis ja np. już jestem ostatnio strasznie podenerwowana... nie pamiętam już kiedy ostatnio spałam tyle żeby po całkowitym przebudzeniu pamiętać co właściwie robiłam rano i żeby nie usypiać na co nudniejszych lekcjach albo nie zacząć ziewać nagle w samo południe... do tego jeszcze dochodzi sprawa Kulfona, kombinowanie w szkole zbiórki pieniędzy na Presta co też potrafi człowieka wyprowadzić z równowagi (np. jak ktoś klinuje postęp na całą przerwę aby się ze mną wykłócać czy warto zbierać na psy zamiast ludzi...wrrr...) i chodzę jak jedna wielka tykająca bomba... jak myślisz damy radę załatwić chipowanie za free czy trzeba za to płacić? jak trzeba to ile mniej więcej nam to wyjdzie? tak w ogóle to Kulfon z tymi oczkami ma serio coś nie teges... całe zaczerwienione, łzawią mu, ropieją trochę no i przy spojówkach ma skórę taką jakąś jakby zdartą (chyba od drapania się) bidulek... jak tak na niego patrzę to aż mi się płakać chce... :(
-
mówiłam już że jutro zgodnie z planem Kulfon jedzie do DT (czyli do met) :roll: a potencjalny dom będzie sprawdzony- spokojnie... mi tam się nie pali i nie krzyczę tu że trzeba Kulfona już natychmiast wieźć do tego faceta- piszę tylko że taki ktoś się znalazł i że jest duża szansa że Kulfon będzie miał nowy domek- uwierzcie mi że los tego psiaka mi nie "zwisa i powiewa" bo inaczej bym się nie produkowała i nie spędzałabym całego sobotniego popołudnia na łapaniu go i trzymaniu go u siebie w domu- ale zrobiłam tak bo los Kulfona na prawdę leży mi na sercu i nie wcisnę go pierwszej lepszej osobie która nie będzie chowała za plecami siekiery albo czego tam jeszcze... jeśli ktoś w to wątpi to trudno- ja po prostu mówię Wam jak sprawa wygląda, co nowego się dzieje itd. itp.- pojawiła się szansa na dom to Wam to piszę bo wiem że Wam też zależy na tym psiaku. ja się go nie chcę pozbyć- chcę mu zapewnić godną starość i jak szansa się na taką pojawia to Wam o tym piszę.