ale przynajmniej się interesuje tym co z nim dalej będzie i chce pomóc na tyle ile może... to się chyba nie zdarza zbyt często :P no ale to nie zmienia faktu że jemu dom jest potrzebny bardziej niż cokolwiek innego... w ogóle wczoraj jak go widziałam na wybiegu to chodził całkiem ładnie- trochę przysiadał na tylnych łapach ale nie plątały mu się... chyba miał jakiś lepszy dzień albo co... bo w nagłe uzdrowienie jakoś nie wierzę :P