Witam. Mam prawie roczną sukę rasy Beagle. Od początku uczyłam ją rekacji na imię, przychodzenia na komendę „do mnie”. W domu jest grzeczna i słucha, na podwórku również. Problem zaczyna się podczas spaceru. Mieszkam na wsi, gdzie jest dużo lasów wiec gdy wchodzę do lasu spuszczam ją ze smyczy, na początku jest grzeczna trzyma się w miarę blisko ale po 2-3 minutach znika za drzewami i nawet nie patrzy gdzie jestem. Dzisiaj podczas spaceru goniąc kota wleciała komuś na działkę. Nie pomagało wołanie po imieniu, wołanie komendy, klaskanie, tupanie, kompletnie nic. Czasem jest tak, ze gdy coś wącha a ja zawołam „ Zołi, do mnie” popatrzy się na mnie i pójdzie w przeciwna stronę. Próbowałam chować się za drzewem, jednak zawsze mnie znajduje po czym znowu biegnie w swoją stronę. Pomocy