Jump to content
Dogomania

Nero2017

Members
  • Content Count

    7
  • Joined

  • Last visited

  1. Nero2017

    Labrador agresja do psów i radość po ataku

    Mieszkam w Nowej Hucie, niestety obie Panie szkolą kawał drogi ode mnie. Poszukam czegoś bliżej, może nawet Błonia, bo dojazd mam dobry. Dziękuję za poradę odnośnie przywołania. Od dzisiaj zaczniemy pracę z linką. Tylko jak karać psa, jeśli jednak nie przyjdzie, np. będzie się zapierał albo w połowie zmieni kierunek? Chciałbym z tą komendą dojść do perfekcji, tak, aby raz zawołać i pies w moment był przy mnie, nawet jeśli jego psi wróg będzie w pobliżu. Z labradorem to realne?
  2. Nero2017

    Labrador agresja do psów i radość po ataku

    Mieszkam w Krakowie. W sumie to tragedii nie ma, tylko te szkółki są po drugiej stronie miasta, a ja aktualnie jestem bez samochodu. Przejrzę jeszcze raz, podzwonię i wybiorę najbliższą. Dziękuję za cenne rady, teraz wiem, że sporo błędów zrobiłem. Co do tych balkonowych obserwacji to nie spodziewałem się, że to może być coś złego. Wiem, że dużo labradorów tak ma i nie ma problemów z agresją. Ale na pewno zastosuję się do tych rad i poszukam tej szkółki. Jeszcze raz dziękuję
  3. Nero2017

    Labrador agresja do psów i radość po ataku

    Bardzo dziękuję za odpowiedź. Rozważałem szkolenie w grupie, ale niestety wszystkie szkoły, które mi polecono znajdują się kawał drogi ode mnie. No nic, zainteresuję się jeszcze raz tym, bo chyba nie ma innego wyjścia i będzie trzeba dojeżdżać. Komendy "nie" uczyłem psa w zasadzie na wszystkim czego mu nie było wolno. Żarcie w trawie, gryzienie czegoś czego nie wolno, skakanie, ciągnięcie, itd. Jak zaczął lizać trawę to wprowadziłem komendę "fuj" i nie wiem, czy to nie błąd, bo chyba dubluje się z "nie". Oprócz zabawy z psami, staram się codziennie z nim bawić w domu. Zazwyczaj zabawę poprzedzamy przypomnieniem komend, takich jak siad, leżeć, do mnie, zostań, puść, przynieś, na górę, zejdź, cierpliwość (kładzenie smaczków i komenda "nie"), zwolnienie "ok", następnie sztuczki i zabawa - rzucanie piłki, tropienie, berek, a najbardziej lubi szarpak. Zabawę kończę w najlepszym momencie komendą "koniec" i odchodzę. Bardzo lubi stać na balkonie i obserwować co się dzieje na dzielni, czasem robię to z nim. Przez wakacje chodziliśmy pływać, często spędza czas na działce. Potrafi trzymać i aportować, choć do perfekcji jeszcze trochę brakuje. Za smaczek ładnie przynosi, ale bez niego zdarza się nie przynosić, jakby go to nudziło. Lubi coś nosić na spacerach, np. Paczkę odebraną z paczkomatu niesie prosto do domu. Jak ktoś przychodzi do domu to z emocji od razu bierze najbliższą rzecz do pyska,ale nie oddaje, tylko chodzi tam i z powrotem i macha ogonem. No z tym odwołaniem też jest problem. Tylko co mam zrobić, żeby przychodził na każde zawołanie przy rozproszeniach? Mam linki 10 i 20m, próbowałem używać, ale było ciężko. Jak go zawołam i nie przyjdzie, to przyciągać linkę do siebie i co dalej? Dziękuję za pomoc!
  4. Witam serdecznie, Mam 15-miesięcznego labradora. Od małego bardzo szukał kontaktu z innymi psami. Jak tylko jakiegoś wypatrzył, kładł się i następnie ruszał do zabawy. Jeździliśmy na wybiegi, w okolicy znał niemal każdego psa. Myślę, że socjalizacja przebiegła raczej prawidłowo. No chyba, że problemem była nadmierna ekscytacja. Od początku próbowałem go sam szkolić. Niestety pracę utrudniał mi brak konsekwencji, bo psem zajmowali się też inni członkowie rodziny, do których przez pół roku nie docierały moje prośby o to jak powinni reagować i wychować psa. Znał dużo komend, sztuczek, ale podczas zabawy z psami miałem problem, żeby mnie słuchał, ciągnął oraz z radości skakał na właścicieli. Skakał również przy witaniu się z ludźmi. Zgłosiłem się o pomoc do behawiorystki. Ćwiczyliśmy klikerowo. Pies z każdym tygodniem był coraz spokojniejszy, udało nam się wyeliminować skakanie, w domu czeka na przywitanie się, chodzi przy nodze, wraca na zawołanie (ale tylko gdy nie ma psów w pobliżu). Dodam, że Nero jest niekastrowany i na razie nie zamierzam tego zmieniać. Jak zaczął się okres interesowania suczkami zdarzało się, że inne psy na niego szczekały, później zaczął odpowiadać tym samym, a odkąd skończył 11-12 miesięcy zazwyczaj pierwszy zaczyna atak, szczekając i kłapiąc zębami. Nadal wygląda to tak, jak był szczeniakiem, kładzie się, wbija wzrok w psa i czeka. Nie zawsze się jeży, więc ciężko przewidzieć jego reakcję. Z suczkami chętnie się bawi, a z psami bywa różnie. Ma kilku kolegów, ale większości psów nie lubi. Szczególnie upatrzył sobie owczarki niemiecki, wpada wtedy w furie. Zdarza się, że nawet atakuje suki, ale podejrzewam, że musiały być sterylizowane. Oczywiście największy problem jest, gdy w pobliżu jest dużo cieczek lub gdy bawi się z suczką i podejdzie inny pies-rywal. Wydaje mi się, że nie ma znaczenia, czy jest na smyczy, czy luzem. Odkąd bawił się z suczką i zaatakował innego psa, boję się go spuszczać do innych psów. Najbardziej żal wybiegów. Na spacerach często wierzga łapami w trawie, jakby chciał coś zakopać, często przy tym warczy lub szczeka. Szczególnie po odejściu od psów. Jakby chciał wyładować emocje (frustrację?) Napiszę co próbowałem robić: Starałem się mieć luźną smycz, wesoło zachęcać do grzecznego przywitania - nie pomogło. Odejście w drugą stronę, reprymenda i brak kontaktu wzrokowego - też nic. Reprymenda i na krótkiej smyczy prosto do domu, brak kontaktu - też nic. Oczywiście wszystkiego próbowałem wiele razy. Tak jak napisałem w temacie, po takiej agresji, pies z radością na mnie zerka, nawet jak idziemy do domu to się cieszy i nie protestuje. Absolutnie nie nagradzam go za to. Aktualnie staram się skupić jego uwagę na mnie, bo chyba z tym jest problem. Biorę atrakcyjne smaczki na spacer, na początku mówię jego imię - zerka na mnie - klik i nagroda. Teraz dodaję komendę patrz. Jak idzie jakiś pies to komenda siad lub leżeć i zostań. Tutaj jeszcze sporo pracy, bo rzecz jasna, gdy inny pies się zbliży, to rusza do niego. Po ataku, komenda siad i jak się uspokoi oraz na mnie spojrzy to go chwalę, smaczek i idziemy. Wiem, że trochę się rozpisałem, ale chciałem dokładnie opisać problem. Bardzo dziękuję tym, którzy to przeczytali i proszę o jakieś rady co mógłbym zrobić. Czy jest szansa, że za kilka miesięcy będzie lepiej? Myślę, że ten młodzieńczy okres też robi swoje, pewnie chce mieć silną pozycję w okolicy, dużo jeszcze emocji w nim jest. Będę bardzo wdzięczny za pomoc!
  5. Nero2017

    Załatwianie się w domu, pies gryzie maty i gazety

    Dziękuję za odpowiedzi :) Oczywiście przed zakupem sporo czytałem, oglądałem, rozmawiałem też z ludźmi, którzy mają/mieli labka. Mam cały zeszyt uzupełniony notatkami :) Fakt, z tym postępem to mnie poniosło :) Może dlatego, że w jeden dzień nauczył się trzech komend i za bardzo wzrosły moje oczekiwania :) Przynajmniej 2x dziennie dostaje takiego speeda, że łapie w zęby wszystko co stanie mu na drodze. Oczywiście człowiek oraz jego ciuszki to najlepszy gryzak :) No i właśnie z tym gryzieniem gazet i podkładów mam problem. No bo jak go nauczyć na nie robić siku, skoro on je traktuje jak zabawkę? Może faktycznie od razu przejdę do wprowadzania psa na czystą trawkę. OO ile taką u siebie znajdę :)
  6. Witam :) Od kilku dni jestem posiadaczem prawie 9-cio tygodniowego labradora. Psa jeszcze czeka szczepienie, w związku z czym nie wychodzimy na spacer. Mieszkam na osiedlu, więc wszędzie biegają psy :) Na szczęście kupki robi na balkonie, ale z siku jest problem. Robi je po całym mieszkaniu. Od samego początku próbowałem uczyć go załatwiania się na podkłady higieniczne. Przez pierwsze dwa dni je ignorował, a potem brał je w zęby i zanosił do legowiska. Gazety też mu przeszkadzają, dlatego je, oraz podkłady, pochowałem. Teraz jak tylko wypije wodę (a przez tę pogodę pije sporo), to staram się mieć podkłady pod ręką i gdy zobaczę, że zaczyna siku, to przenoszę psa na podkład. Trochę zostaje na dywanie, trochę na macie. Po wszystkim pokazuję mu szczoszki na macie i równocześnie go chwalę, dając mu też jego chrupki.Od wczoraj nie ma postępu. Myślicie, że wszystko robię ok i z czasem się nauczy, czy znacie jakiś sposób, aby go nauczyć sikać w jedno miejsce?
×