Pigwa chce się pochwalić, że już nie tylko zwiedza Warszawę, ale wręcz całą Polskę :)
Pamiętacie pamiątkowe zdjęcie Pigwy na odjazd od Marysi i jej minę? Bardzo miło mi zakomunikować, że jazda samochodem już zupełnie nie jest straszna a stała się ciekawa. Cały czas jest "Oooo co tam jest za oknem? A z drugiej strony?" Oczywiście zawsze jeździ bezpiecznie przypięta.
Dzięki temu, że tak dobrze odnajduje się Pigwunia w nowych sytuacjach i miejscach weekend czerwcowy spędziłyśmy razem na urokliwych Wzgórzach Dylewskich. Cisza spokój a dookoła tylko pola i lasy. Nic tylko wybierać się na długie spacery. Co też czyniłyśmy korzystając z dobrej pogody. Nawet na długiej 10 m smyczy Pigwa zachowywała się wzorowo i ładnie sobie zwiedzała okolicę.
Za to w ostatnią niedzielę odwiedziłyśmy Bolimowski Park Krajobrazowy. Pigwa bardzo lubi pakować się we wszelkie zakamarki i wywęszać wszystko co jest możliwe więc był to dla niej raj. No chyba, że trafi na wodę bo wtedy to zdecydowanie nie jej żywioł. Nawet strumyczek o 10 cm głębokości, który praktycznie nie miał nurtu wolała pokonać w stylu gimnastyczki po zwalonym drzewie niż zamoczyć łapki :D
Byłam też pozytywnie zaskoczona, że zupełnie nie wzruszył ją widok koni. Tylko sobie siedziała i obserwowała. Nawet nie pisnęła!
Jednak jak każdy musi mieć swojego bzika a są nim... koty :) I to koniecznie ruszające się. Jak kot siedzi i się nie rusza to można przejść z nią dosłownie obok fotela, na którym rzeczony 'przeciwnik' się znajduje i nawet go nie zauważy. Jak jednak kot sobie spaceruje to jest taaaakim ciekawym obiektem :D Na szczęście ilość energii i zainteresowania (całkowicie pozytywnego bez agresji) jakie się wtedy w Pigwie budzą nie są nie do opanowania :)