ja zawsze brałam tylko jedną smycz. I to dla Kory, która nie trawi podpitych typków, no i wtedy udaje głuchą i chce zjeść. Dzisiaj właśnie była sytuacja, że szedł sobie panek , wziełam agresorkę na smycz, raz szczeknęła i koniec. Niestety Ruda kumpela ją wspomogła i wyrwała za obiektem ( w życiu bym nie pomyślała, że ona taką prędkość osiągnie i jak szczekała:crazyeye: [COLOR=cyan]DRES PO PROSTU< DRES! [/COLOR][COLOR=black]do tego moje WRÓĆ!, które działa w przypadku kota nawet nie podziałało, dopiero po chwili wróciła dumna z siebie jak paw, dostała ochrzan ale zero skruchy, dzika radość w ochach:shake: [/COLOR]